Do zdarzenia doszło w nocy 2 kwietnia. Gdy przyszło do płacenia za kurs, między mężczyznami wywiązała się dyskusja. Agresora zdenerwował wschodni akcent pana Siergieja, kierowcy auta. Był na tyle pobudzony, że zaczął używać wulgarnych słów, a nawet groził mu śmiercią. Mężczyzna nie został zatrzymany, bo gdy taksówkarz zaczął dzwonić pod numer alarmowy, ten uciekł z samochodu, nie uiszczając opłaty.
- Przyjechałem na ulicę Warszawską i powiedziałem klientowi, jaka kwota się należy za kurs. Gdy usłyszał mój akcent, zaczął mnie pouczać, jak należy mówić. Odpowiedziałem, że nie trzeba mnie uczyć i to nie jego sprawa. Od tego zaczęło się. Stał się agresywny, dotykał mnie, groził pozbawieniem życia - opowiedział w rozmowie z TVN24 pan Siergiej.
Pełnomocnik poszkodowanego taksówkarza chce, by sprawa była rozpatrywana w kierunku napaści na tle narodowościowym. Potencjalny sprawca został namierzony, natomiast gdy prokuratura zapozna się z aktami, wówczas podejmie decyzję, czy śledztwo będzie kontynuowane.
- Mamy do czynienia z przestępstwem z artykułu związanym z agresją na tle narodowościowym. Udało nam się ustalić dane osobowe sprawcy, które przekazaliśmy organom ściągania - powiedział adwokat Dawid Dehnert, pełnomocnik poszkodowanego taksówkarza.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24