Co najmniej 48 osób zginęło we wtorek w wypadku autokaru, który spadł z klifu w okolicach miejscowości Pasamayo w zachodnim Peru - poinformowała policja.
Pojazdem podróżowało 57 pasażerów. Na miejsce wysłano helikopter ratunkowy.
Autokar spadł z wysokości około 100 metrów. Do zdarzenia doszło na tak zwanym diabelskim zakręcie na jednej z najniebezpieczniejszych dróg w Peru.
Szef transportu w Peru, Dino Escudero poinformował, że trwa śledztwo, jednak wszystko wskazuje na to, że autokar zderzył się z przyczepą innego samochodu, przez co kierowca stracił kontrolę nad pojazdem.
Podobne wypadki zdarzają się w Peru dość często. W 2016 roku w wypadkach zginęło ponad 2600 osób. Winą za nie obarczano głównie kierowców, którym brakuje odpowiedniego przeszkolenia.
Najtragiczniejsza katastrofa w tym kraju miała miejsce w 2013 roku, kiedy autobus, którym podróżowało 51 Indian Keczua spadł z klifu i wpadł do rzeki, powodując śmierć wszystkich pasażerów.
Autor: momo/mnd//kg,now / Źródło: PAP