"Kluczem do zmiany stanowiska prezydenta wobec Ukrainy był Giuliani"

TVN24


Ambasador USA przy Unii Europejskiej Gordon Sondland zeznał w czwartek przed komisjami Kongresu, że prezydent Donald Trump narzucił dyplomatom zajmującym się Ukrainą swego prywatnego prawnika Rudy'ego Giulianiego i naciskał na wszczęcie śledztwa w sprawie Joe Bidena i jego syna.

Gordon Sondland przesłuchiwany w sprawie afery ukraińskiej, powiedział kongresmenom, że postępowanie Trumpa budziło wśród dyplomatów obawy, że prezydent dokonał "outsourcingu" amerykańskiej polityki zagranicznej, powierzając ją "osobie prywatnej", czyli Rudy’emu Giulianiemu.

Ambasador tłumaczył, iż bardzo późno zrozumiał, że plany Giulianiego mogły dotyczyć zmuszenia Ukrainy do wszczęcia śledztwa w sprawie Huntera Bidena, syna byłego wiceprezydenta Joe Bidena, który może zostać rywalem Trumpa w wyborach prezydenckich w 2020 roku.

Trump "sceptycznie nastawiony" do reform Ukrainy

Sondland przyznał, że "skłanianie obcego rządu do podjęcia śledztwa, które miałoby wpłynąć na nadchodzące amerykańskie wybory, byłoby czymś złym".

Ambasador powiedział, że po objęciu przez Wołodymyra Zełenskiego urzędu prezydenta, dyplomaci zajmujący się Ukrainą spotkali się z Trumpem. Poprosili też Biały Dom, by zaaranżował rozmowę telefoniczną prezydenta z Zełenskim oraz "roboczą wizytę w Gabinecie Owalnym".

- Jednak prezydent Trump był sceptycznie nastawiony do tego, jak poważnie Ukraina traktuje reformy i (działania - red.) antykorupcyjne i kazał nam, obecnym na tym spotkaniu, porozmawiać z Giulianim, jego osobistym prawnikiem, o tym, co go niepokoi - dodał Sondland.

Ambasador mówił, że nie był obecny przy rozmowie telefonicznej Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełenskiego 25 lipca i nie widział jej transkrypcji aż do momentu jej pokazania przez Biały Dom dwa miesiące później - relacjonuje zeznania dyplomaty agencja Reutera.

"Kluczem do zmiany stanowiska Trumpa wobec Ukrainy był Giuliani"

Ambasador Sondland zaznaczył, że żadne z informacji czy ogólnych podsumowań, które otrzymał w kolejnych tygodniach, "nie zawierały jakichkolwiek wzmianek na temat Burismy (firmy, w której pracował syn Joe Bidena - red.) lub byłego wiceprezydenta Bidena" i "nie sugerowały nawet, że prezydent Trump wystosował jakiś rodzaj prośby do prezydenta Zełenskiego".

Sondland przyznał, że rozmawiał następnie "dwa lub trzy razy" z Giulianim, który "kładł nacisk na to, że prezydent chciał publicznego oświadczenia od prezydenta Zełenskiego, zobowiązującego Ukrainę do zaangażowania się w sprawy antykorupcyjne".

- Giuliani w szczególności wspomniał o wyborach z 2016 roku, włącznie z serwerem DNC (Krajowego Komitetu Demokratów - red.) i Burismą, jako o dwóch dochodzeniach antykorupcyjnych, które są szczególnie ważne dla prezydenta - dodał Sondland.

Wzmianka o DNC odnosi się do obalonej obecnie teorii propagowanej przez otoczenie Trumpa, zgodnie z którą to nie Rosja, a Ukraina ingerowała w wybory w 2016 roku, a serwer komitetu demokratów znajdował się właśnie w tym kraju - przypomina Reuters.

Burisma to zaś ukraińska firma, w której pracował Hunter Biden. Trump chciał śledztwa, które sprawdziłoby, czy był on zamieszany w praktyki korupcyjne, ale Ukraińskie Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) poinformowało, że śledztwo ws. firmy Burisma dotyczyło okresu, gdy nie pracował tam jeszcze Biden junior.

- Było dla nas oczywistym, że kluczem do zmiany stanowiska prezydenta wobec Ukrainy był Giuliani – powiedział Sondland.

Zastrzegł, że "nie zarekomendowałby Giulianiego, ani innej osoby prywatnej, do angażowania się w sprawy dotyczące polityki zagranicznej".

Biały Dom blokował przesłuchanie

Sondland odniósł się też do decyzji Trumpa dotyczącej zwolnienia ówczesnej ambasador USA w Kijowie Marie Yovanovitch. - Uważam, że jest wspaniałą dyplomatką i ma głębokie zrozumienie wewnętrznej dynamiki Ukrainy, relacji ukraińsko-amerykańskich i powiązanych z tym kwestii regionalnych - powiedział.

Yovanovitch, która zeznawała wcześniej przed komisjami Izby Reprezentantów, powiedziała, że Trump wywierał presję na Departament Stanu, aby ten odwołał ją ze stanowiska w Kijowie. Uznała jednak, że została odwołana przede wszystkim dlatego, że przeszkadzała biznesowym partnerom Giulianiego.

Sondland przesłuchiwany był przez trzy komisje Izby Reprezentantów: wywiadu, spraw zagranicznych oraz reform i nadzoru, które prowadzą śledztwo w sprawie afery ukraińskiej i ewentualnego impeachmentu Trumpa.

Miał zeznawać w Kongresie wcześniej, ale Biały Dom na początku września zablokował jego przesłuchanie. Jak komentuje Reuters, zeznania ambasadora potwierdzają tezę, że Giuliani odegrał główną rolę w "skandalu ukraińskim".

Członkowie komisji chcieli ustalić, co Sondland wiedział o naciskach Trumpa na władze w Kijowie oraz czy uzależniał udzielenie Ukrainie pomocy militarnej w wysokości prawie 400 milionów dolarów od zdobycia przez władze w Kijowie materiałów kompromitujących Bidenów.

Korespondencja Sondlanda

Sondland, milioner związany z branżą hotelarską w Oregonie, przed objęciem funkcji ambasadora nie sprawował żadnego urzędu federalnego. Jest dyplomatą z politycznego nadania, czyli zawdzięcza stanowisko nie dyplomatycznemu doświadczeniu, ale politycznym koneksjom. Sondland m.in. przekazał milion dolarów na fundusz uroczystej inauguracji Trumpa w Białym Domu.

Mimo braku doświadczenia dyplomatycznego i znajomości ukraińskiej polityki Sondland w jednym z wywiadów dla telewizji ukraińskiej powiedział, że obok Kurta Volkera, ówczesnego specjalnego wysłannika USA ds. Ukrainy, i ministra energetyki Williama Perry’ego jest jednym, jak powiedział, "z trzech amigos" nadzorujących stosunki Stanów Zjednoczonych z Kijowem.

Sondland powiedział kongresmenom, że on, Volker i Perry byli zawiedzeni decyzją prezydenta Trumpa o zaangażowaniu Gulianiego w kwestie ukraińskie, ale się jej nie sprzeciwił.

Jak sugeruje w SMS-owej korespondencji prowadzonej latem tego roku przez Sondlanda z Volkerem i obecnym charge d’affaires USA w Kijowie Wiliamem Taylorem, omawiał on z nimi kroki, jakie mogłyby nakłonić władze w Kijowie do znalezienia "haków" na Joe Bidena.

Taylor, zawodowy dyplomata, w jednym z SMS-ów, odnosząc się do zamrożenia przez Trumpa pomocy wojskowej dla Ukrainy, napisał, że "szaleństwem jest wstrzymywanie pomocy militarnej w celu otrzymania wsparcia w kampanii politycznej".

Zarzuty, że Trump i jego otoczenie podczas kontaktów z Kijowem, w tym z nowym prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, wykorzystywał swój urząd do osobistych celów, są głównym, ale nie jedynym wątkiem dochodzenia trzech komisji Kongresu. Śledztwo rozpoczęte 24 września na ma ustalić, czy poczynania Donalda Trumpa uzasadniają uruchomienie procedury impeachmentu wobec prezydenta.

Procedura impeachmentu prezydenta USA
PAP/Reuters

Autor: asty/adso / Źródło: PAP, Reuters