Szydło o aferze taśmowej mówiła, że "stało się, i to bardzo dużo". Dziś PiS zmienia narrację

Beata Szydło w "Kropce nad i" 12 października 2015 roku
Beata Szydło w "Kropce nad i" 12 października 2015 roku
Źródło: tvn24

Nie możemy zapominać, wmawiać sobie i obywatelom, że nic się nie stało. Stało się, i to bardzo dużo - podkreślała Beata Szydło w 2015 roku, odnosząc się do afery taśmowej, która obciążała ówcześnie rządzących polityków z koalicji PO-PSL. Dzisiaj - po publikacji nagrań, na których słychać obecnego premiera Mateusza Morawieckiego - narracja PiS diametralnie się zmieniła.

12 października 2015 roku, na niespełna dwa tygodnie przed wyborami parlamentarnymi, Beata Szydło - ówczesna kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na premiera - była gościem "Kropki nad i" w TVN24.

Było: "trzeba to wyjaśnić"

W jej rozmowie z Moniką Olejnik pojawił się wątek afery taśmowej, która obciążała ówcześnie rządzących polityków koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

- Bohaterowie taśm nie ponieśli żadnych konsekwencji. Funkcjonują w życiu publicznym, świetnie się mają. Posłowie startują do parlamentu - wskazywała Szydło.

Zaznaczała również, że "nie możemy zapominać, wmawiać sobie i obywatelom, że nic się nie stało". - Stało się, i to bardzo dużo - dodała przyszła premier. - To trzeba wyjaśnić, afera taśmowa musi być wyjaśniona - podkreślała w "Kropce nad i" w TVN24.

Teraz jest "odgrzewany kotlet"

Wypowiedź Szydło znacząco się różni od obecnej narracji Prawa i Sprawiedliwości, przedstawianej po opublikowaniu nowych taśm tamtej afery, na których pojawiają się nagrane rozmowy Mateusza Morawieckiego, prowadzone w restauracji Sowa i Przyjaciele.

Pytana o tę sprawę wicemarszałek Sejmu i rzeczniczka partii Beata Mazurek oceniła, że ta publikacja to "odgrzewany kotlet sprzed lat". - Powiem tak: karty na stół. Są taśmy, to je pokażcie. A jak nie ma taśm, to przestańcie insynuować. (...) Jeżeli cokolwiek jest na rzeczy, proszę to pokazać - mówiła.

W jej opinii "dziwnym trafem te informacje pojawiają się w polskojęzycznych niemieckich mediach niemalże zaraz po tym, jak [przewodniczący PO, Grzegorz - red.] Schetyna wrócił z Niemiec".

Beata Mazurek o taśmach z premierem Morawieckim

Beata Mazurek o taśmach z premierem Morawieckim

Sama Szydło unikała pytań w tej sprawie. - Przepraszam panie redaktorze, ale troszkę się spieszę - powiedziała jedynie, pytana przez reportera TVN24 o ujawnione ostatnio nagrania.

"Wtedy to była nowość, to był news"

W podobnym tonie co Beata Mazurek sprawę taśm Morawieckiego skomentował Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu i szef klubu Prawa i Sprawiedliwości.

- Te taśmy były parę miesięcy temu czy lat - powiedział w rozmowie z reporterem TVN24. - Smutna jest sytuacja, kiedy dziennikarze, którzy wyglądają na poważnych, muszą się zajmować bzdurami, nie mają żadnych newsów, żadnych wiadomości, tylko odgrzewają jakieś stare tematy - ocenił.

Na uwagę, że PiS nie określało taśm jako "bzdury", gdy pierwszy raz się pojawiły, Terlecki odparł: - Bo wtedy to była nowość, to był news. A teraz nic tu nie ma.

Terlecki o taśmach z udziałem premiera: nic tu nie ma odgrzewany stary temat

Terlecki o taśmach z udziałem premiera: nic tu nie ma, odgrzewany stary temat

"Dwie zupełnie inne rzeczy"

Bartosz Kownacki, wiceminister obrony narodowej z PiS przekonywał z kolei, że afera taśmowa z 2014 roku i upublicznione teraz taśmy Morawieckiego to "dwie zupełnie inne rzeczy".

- Jest różnica, kiedy minister rządu w rozmowie półprywatnej kupczy stanowiskami, opowiada jak najgorzej o rządzie, którego jest członkiem, a kiedy zwykły obywatel usiądzie i mówi tak: to i to mi się nie podoba, lubię panią Merkel, bo potrafi bronic interesów Niemiec, tak jak interesów Polski nie potrafi bronić premier Tusk - mówił Kownacki.

Dwie zupełnie inne rzeczy

"Dwie zupełnie inne rzeczy"

Nowe taśmy

W poniedziałek Onet ujawnił taśmę, która jest zapisem rozmowy z wiosny 2013 roku. Mateusz Morawiecki, który kierował wtedy bankiem BZ WBK, spotkał się w restauracji Sowa i Przyjaciele ze swoim przyjacielem Zbigniewem Jagiełłą (prezesem PKO BP), związanym z Donaldem Tuskiem Krzysztofem Kilianem (szefem PGE) i jego zastępczynią Bogusławą Matuszewską.

Nagranie, które pochodzi z akt afery taśmowej, trwa około 3,5 godziny. Dziennikarze Onetu skupili się na kilku fragmentach rozmów. W czwartek portal tvn24.pl opisał dwa nieznane wątki. Z nagrania wynika, że Mateusz Morawiecki jako prezes banku BZ WBK miał oferować kilkadziesiąt tysięcy złotych "cichego" wsparcia dla Aleksandra Grada, byłego ministra skarbu z rządu PO-PSL.

Morawiecki miał interweniować też w sprawie pracy dla syna Ryszarda Czarneckiego, europosła PiS.

Autor: ads / Źródło: tvn24

Czytaj także: