"Komunistyczny prokurator". Uczestnik spotkania z Piotrowiczem spisany przez policję

Mężczyzna został zatrzymany przez patrol policji i wylegitymowany
Uczestnik spotkania ze Stanisławem Piotrowiczem spisany przez policję
Źródło: tvn24

Komunistyczny prokurator jest twarzą Prawa i Sprawiedliwości w parlamencie, to hańba! - mówił jeden z uczestników spotkania z posłem PiS Stanisławem Piotrowiczem w Witnicy (woj. lubuskie). Po opuszczeniu budynku mężczyzna został zatrzymany przez patrol policji i wylegitymowany. - Zdaję sobie sprawę z tego, że tak musicie robić - mówił do funkcjonariuszy.

W niedzielę w Witnicy w województwie lubuskim jeden uczestników spotkania z posłem Prawa i Sprawiedliwości Stanisławem Piotrowiczem wypomniał mu komunistyczną przeszłość.

- Komunistyczny prokurator jest twarzą Prawa i Sprawiedliwości w Parlamencie. To hańba! - krzyczał w stronę Piotrowicza.

Piotrowicz odpowiedział mu, że "był ofiarą tamtego systemu". - W czyim imieniu pan przemawia? - pytał poseł uczestnika spotkania. W odpowiedzi usłyszał, że w swoim własnym.

- Swoim własnym, czyżby? - odparł Piotrowicz. - A pan tu pierwszy raz na takim spotkaniu jest? Czy pan jeździ od spotkania do spotkania, żeby robić tak zwaną zadymę? - pytał. - Proszę pana, przecież my doskonale mamy rozeznanie - dodał.

Spisany przez policję

Po opuszczeniu budynku, w którym odbywało się spotkanie z posłem Prawa i Sprawiedliwości, mężczyzna został zatrzymany przez patrol policji i wylegitymowany. Funkcjonariusze poinformowali go, że może złożyć zażalenie na ich działania.

- Nie będę składał [zażalenia - przyp. red.], zdaję sobie sprawę z tego, że tak musicie robić - odparł na to uczestnik spotkania.

Kolejne trudne spotkanie

To kolejny przypadek spisania przez policję po spotkaniach z politykami PiS. W ubiegłym tygodniu na spotkaniu z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim w Sanoku (woj. podkarpackie) jedna z uczestniczek spotkania - i jednocześnie działaczka organizacji Obywatele RP - próbowała zadać politykowi Prawa i Sprawiedliwości pytanie na temat protestu osób niepełnosprawnych w Sejmie.

Chwilę później, na ulicy, została wylegitymowana przez policjanta, który - jak tłumaczył - zrobił to na polecenie przełożonych.

Wstałam i powiedziałam co myślę

"Wstałam i powiedziałam, co myślę"

"Towarzysz Piotrowicz"

W sobotę Stanisław Piotrowicz spotkał się także z mieszkańcami Pyrzyc w województwie zachodniopomorskim. Mówił między innymi o zmianach zaprowadzonych przez PiS w sądownictwie.

- Generalnie to, co uderzało, to niesprawność wymiaru sprawiedliwości, arogancja i złe traktowanie ludzi przed sądami. Na to zwracano uwagę w wielu pismach, w wielu skargach. Dlatego też przyjęliśmy, że reforma wymiaru sprawiedliwości jest nieodzowna. Tym bardziej, że po 1989 roku nikt takiej reformy nie przeprowadził - przekonywał zebranych Piotrowicz.

W pewnym momencie jeden ze słuchaczy zapytał posła, dlaczego odwiedzający ich politycy "przyjmują pytania tylko na kartkach". - Pan poseł powiedział, że nie boi się niewygodnych pytań - dodał.

- Nie ma żadnej cenzury, to kwestia czasami powtórzenia tego pytania - odparł Piotrowicz.

Potem został zapytany o "wybiórcze wracanie do historii", kiedy mówi o "katach i ofiarach". - Czemu pan nie cofnie się do 1981 roku, kiedy był pan prokuratorem stanu wojennego? I pan był wtedy oprawcą - zwrócił się do posła jeden z uczestników spotkania.

- Mi się wydaje, jakbym się z panem już spotkał gdzieś na innym spotkaniu. Jest taka grupa, która jeździ ze mną po to, żeby mącić i jątrzyć. I rodzi się pytanie, czyje interesy tacy ludzie prezentują - odpowiedział na to poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Zgromadzeni na spotkaniu rozwinęli wtedy transparenty z hasłami: "Pycha i szmal", "Precz z komuną" i "Towarzysz Piotrowicz".

Jest taka grupa która jeździ po to żeby mącić i jątrzyć

"Jest taka grupa, która jeździ po to, żeby mącić i jątrzyć"

Autor: kb//now / Źródło: tvn24

Czytaj także: