Ktoś nabazgrał na Giewoncie słońce. "Nie wierzę, żeby nikt tego nie widział"

Graffiti pojawiło się na szczycie Giewontu
Graffiti pojawiło się na szczycie Giewontu
Źródło: Katarzyna Paluch | etnosystem.pl

Na szczycie Giewontu ktoś "ozdobił" jedną ze skał żółtym sprayem. Miłośnicy gór są oburzeni. - Na Giewont praktycznie cały czas ktoś wchodzi lub z niego schodzi. Nie wierzę w to, żeby nikt nie widział momentu aktu malowania albo tuż po - przekonuje Iśka Marchwica, współzałożycielka portalu etnosystem.pl.

Pseudograffiti pojawiło się na Giewoncie w połowie czerwca. Nie wiadomo, kto jest jego autorem.

- To oczywiście jest zabronione. Każdy, kto zostanie przyłapany na malowaniu czegokolwiek w Tatrach, czyli w obszarze chronionym, zostanie ukarany mandatem karnym - zapowiada na łamach "Gazety Krakowskiej" Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego.

O tym akcie wandalizmu jako pierwszy poinformował portal etnosystem.pl.

Teraz TPN szuka sposobu, by w sposób najmniej szkodliwy dla środowiska usunąć napisy. Pod uwagę jest brana m.in. metoda laserowa.

"Bardzo nieodpowiedzialne zachowanie"

W lipcu 2015 r. pseudokibice Śląska Wrocław namalowali swoje symbole na przełęczy Zawrat. Informacje o tym dostaliśmy na Kontakt24.

- Ludzie przyjeżdżają w Tatry wypocząć, a inni robią coś takiego. To bardzo nieodpowiedzialne zachowanie, na które nie ma i nigdy nie będzie przyzwolenia. Teraz szukanie sprawcy to jak szukanie igły w stogu siana - przyznał Edward Wlazło, komendant straży Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Jak podaje "GK", to graffiti nie zostało jeszcze usunięte.

Turyści nie reagują

Zdaniem Iśki Marchwicy z portalu etnosystem.pl pojawianie się takich bazgrołów świadczy o "cichym przyzwoleniu" na niszczenie Tatr. - Nie reagujemy, kiedy ktoś wyrzuca butelkę w krzaki, kiedy pali papierosa na szlaku, kiedy łamie gałęzie drzew lub maluje sprayem bohomazy na kamieniach - wylicza dziennikarka.

Tymczasem na szlakach zabronione jest nie tylko śmiecenie i malowanie po kamieniach, ale też palenie papierosów i zachowywanie się głośno. Łatwo jednak zauważyć turystów, którzy swobodnie łamią te zasady i pozostają bezkarni.

- Nie wierzę w to, żeby nikt nie widział momentu aktu malowania albo tuż po. Po prostu nie zareagował. "Bo to nie moja sprawa", "nie rób dymu", "dla świętego spokoju..." - ocenia Marchwica.

Graffiti pojawiło się na szczycie Giewontu
Graffiti pojawiło się na szczycie Giewontu
Źródło: Katarzyna Paluch | etnosystem.pl

Autor: wini/i / Źródło: TVN24 Kraków / Etnosystem.pl

Czytaj także: