Auto w Warcie, w środku zwłoki. "Musi wchodzić w grę zabójstwo"

Samochód z ciałem 66-latka odnaleziono we wtorek
Samochód z ciałem 66-latka odnaleziono we wtorek
Źródło: Lm.pl

Był poszukiwany w całej Wielkopolsce przez sześć dni. Wyjechał z domu na targ, gdzie miał sprzedać prosięta. Na miejsce nie dojechał, zwierzęta odnaleziono w lesie. Finał całej sprawy okazał się tragiczny - we wtorek popołudniu samochód z ciałem 66-latka odkryto w Warcie. Jak wykazała sekcja zwłok, mężczyzna zginął od uderzeń w tył głowy.

Józefa F. z Tarnówki (woj. wielkopolskie) policjanci szukali przez kilka ostatnich dni. - 9 marca około godz. 4 mężczyzna wyjechał z miejsca zamieszkania samochodem osobowym marki Citroen Berlingo koloru srebrnego z przyczepką samochodową z niebieską plandeką i do chwili obecnej nie powrócił do domu, jak i również nie nawiązał żadnego kontaktu z najbliższą rodziną - informował Kamil Jóźwiak, oficer prasowy policji w Kole.

Jak ustalono, mężczyzna miał jechać do Grabowa (woj. łódzkie). Tam na targu chciał sprzedać prosięta, które wiózł w przyczepce.

Prosięta biegały po lesie

Od 10 marca poszukiwali go policjanci i strażacy. W akcji brały udział helikopter policyjny, psy tropiące i dron. Jeszcze tego samego dnia w lesie znajdującym się kilka kilometrów od domu Józefa F. odnaleziono prosięta, które wiózł 66-latek. - Biegały luzem po lesie, zostały zagonione przez mieszkańców w jedno miejsce i przekazano informacje policji - wyjaśnia Przemko Chudykowski, zastępca oficera prasowego policji w Kole.

Auto w Warcie

We wtorek policjanci otrzymali informację, że w miejscowości Gaj dostrzeżono ślady samochodu prowadzące do rzeki Warty. - Policjanci dostrzegli pośrodku rzeki przedmiot, który wizualnie przypominał dach pojazdu. Kolor karoserii był zbieżny z kolorem pojazdu, którym poruszał się zaginiony mężczyzna - mówi Chudykowski.

Po kilkugodzinnej akcji wydobywczej, samochód udało się wyciągnąć na brzeg. - Po wypuszczeniu wody w środku ujawniliśmy zwłoki mężczyzny, którym okazał się poszukiwany 66-latek - tłumaczy Chudykowski.

Zginął od ciosów w głowę

Jeszcze we wtorek przeprowadzono sekcję zwłok mężczyzny. Jej wyniki wykluczyły śmierć mężczyzny przez utonięcie. - Zakładamy, że musi wchodzić w grę zabójstwo. Ofiara miała liczne urazy głowy. W przedniej części uderzana była toporkiem, tasakiem, bądź siekierą. Tylna część czaszki jest pęknięta. Obrażenia wskazują na narzędzie tępokrawędziste typu młotek, albo kamień – powiedział portalowi lm.pl Lechosław Perz, prokurator rejonowy w Kole.

Jak podaje nieoficjalnie RMF FM, mężczyzna leżał nie za kierownicą, a na tylnym siedzeniu. W samochodzie mężczyzny zabezpieczono ślady krwi. Na razie nie wiadomo, jaki był motyw zbrodni.

Autor: FC/sk / Źródło: TVN 24 Poznań

Czytaj także: