"Nie dawała mu pić, żeby nie chciał zbyt często chodzić na spacery". Koszmar kundelka z Łodzi

Pies był wycieńczony
Pies był wycieńczony
Źródło: Patrol Interwencyjny AS

Parys był skrajnie wychudzony i odwodniony. Przed śmiercią 11-letniego psa uratowali pracownicy jednej z prozwierzęcych organizacji w Łodzi. - Właścicielka podawała Parysowi jedzenie, które od dawna było popsute; niemal nie dawała wody, bo nie chciała zbyt często wychodzić z Parysem na spacer - relacjonują w rozmowie z tvn24.pl obrońcy zwierząt.

- Parys słaniał się na nogach, na pierwszy rzut oka było widać, że jest w bardzo złym stanie - opowiada tvn24.pl Sławomir Fibak, inspektor ds. ochrony zwierząt patrolu interwencyjnego "As" w Łodzi.

Nasz rozmówca jako pierwszy wszedł do jednego z mieszkań w centrum Łodzi, gdzie od dłuższego czasu prawdziwy koszmar musiał przeżywać jedenastoletni kundelek.

O tym, że potrzebuje ratunku ktoś anonimowo poinformował przedstawicieli patrolu "AS".

- Widok był szokujący. Pies składał się ze skóry i kości - kręci głową rozmówca tvn24.pl.

Mało wody, żeby nie było "za dużo spacerów"

Sławomir Fibak opowiada, że psem opiekowała się 67-letnia kobieta. Pytana o wychudzenie swojego zwierzęcia odpowiedziała, że "przecież podaje mu jedzenie".

- Kobieta pokazała nam puszkę, którą miała karmić Parysa. Odór popsutego jedzenia był odrażający - relacjonuje Fibak.

Szybko okazało się, że Parys nie dostawał wody. Pracownicy patrolu "As" przyglądali się, jak pies wypił cztery miski wody - jedną po drugiej.

- Był odwodniony. Właścicielka wyjaśniała, że nie chciała mu dawać za dużo picia, żeby nie chciało mu się sikać i ciągać kobietę zbyt często na spacery - twierdzą obrońcy zwierząt.

Kundelek nigdy nie był szczepiony i - jak przyznała właścicielka - w swoim życiu ani razu nie widział weterynarza.

Zarzuty dla właścicielki?

Parys został odebrany 67-latce. Obecnie znajduje się pod opieką weterynarzy.

- Wciąż jest bojaźliwy, ale pomalutku dochodzi do siebie - zapewnia Sławomir Fibak.

W najbliższym czasie przedstawiciele patrolu interwencyjnego "As" przekażą wszystkie swoje ustalenia policji.

- Nie chcę wchodzić w policyjne kompetencje, ale mam wrażenie, że mówimy tu o znęcaniu się nad zwierzęciem. Nic nie tłumaczy właścicielki - kwituje nasz rozmówca.

Kundelek jest teraz pod opieką weterynarzy
Kundelek jest teraz pod opieką weterynarzy
Źródło: Patrol Interwencyjny AS

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: bż/i / Źródło: TVN24 Łódź

Czytaj także: