Policyjna pogoń za Kurskim

"Dobrze się jechało"
"Dobrze się jechało"
Źródło: TVN24/Fot. east news

Radiowóz, którym przewożony jest groźny przestępca, pędzący za nim ciemny samochód, policyjna blokada i zaskakujący finał. Tak wyglądały sceny, w których główną rolę odegrał... Jacek Kurski. Poseł PiS tak bardzo spieszył się na spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim, że nie zauważył dwóch kontroli drogowych, a przy okazji na śmierć wystraszył jadących przed nim policjantów. - Tak dobrze się jechało - mówił w Sejmie dziennikarzom.

Cała "akcja" rozegrała" się w środę na drodze krajowej nr. 7. Funkcjonariusze w obawie przed "bandytą" pędzącym za nimi, wezwali posiłki. Błyskawicznie zorganizowano blokadę krajowej "siódemki" (Gdańsk-Warszawa) w okolicach Ostródy. Tam "ścigający" policjantów kierowca wpadł jak śliwka w kompot. Śliwką - ku zdumieniu funkcjonariuszy - okazał się poseł PiS Jacek Kurski, który pędził na spotkanie ze swoim prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Parlamentarzysta postanowił wykorzystać radiowóz jako ruchomą tarczę ochronną i przyklejony jak cień mknął za nim przez kilkadziesiąt kilometrów.

Lizakiem go nie przekonali

Nic specjalnego się nie stało. Ot zwykła kontrola. Nie zatrzymałem się, bo dobrze się jechało. W sumie co, to za różnica ile samochodów jedzie w policyjnej kolumnie? jk

Poseł nie miał nic do powiedzenia zdezorientowanym funkcjonariuszom. Po prostu wyciągnął sejmową legitymację i ruszył w dalszą drogę. Dziennikarzom powiedział trochę więcej: - Nic specjalnego się nie stało. Ot zwykła kontrola.

A dlaczego "zwykła kontrola" zakończyła się dopiero blokadą pod Ostródą? - Bo dobrze się jechało - odpowiadał Kurski z rozbrajającą szczerością. - W sumie co, to za różnica ile samochodów jedzie w policyjnej kolumnie? - dodał.

Marszałek ukarze?

Ale policjantów takimi argumentami chyba nie przekona. - Mieliśmy tu do czynienia z łamaniem prawa, które nie powinno mieć miejsca - podkreśla rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Sokołowski. Kłopoty Kurskiego tak naprawdę dopiero się zaczynają, bo notatka z całego zajścia już jest sporządzona i w pierwszej kolejności trafi do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego.

Zgodnie z artykułem 131. Regulaminu Sejmu jego Prezydium (w którego skład wchodzi marszałek i wicemarszałkowie) każdą sprawę posła, któremu zarzuca się przekroczenie uprawnień lub naruszenie obowiązków kieruje do rozpatrzenia przez Komisję Regulaminową i Spraw Poselskich. Komisja może "zwrócić posłowi uwagę", "udzielić upomnienia", albo "nagany", rozpatruje też wniosek o pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej.

Źródło: RMF FM, TVN24

Czytaj także: