"Podnosił i opuszczał zapory bez powodu". Pijany dróżnik pod Łowiczem

Dróżnik miał w organizmie promil alkoholu
Dróżnik miał w organizmie promil alkoholu
Źródło: tvn24

Ponad promil alkoholu miał w organizmie 62-letni dróżnik podczas dyżuru. Mężczyzna miał odpowiadać za bezpieczeństwo na przejeździe w Arkadii pod Łowiczem (woj. łódzkie). Zamiast tego podnosił i opuścił szlabany bez żadnej przyczyny. To zaalarmowało kierowców, którzy wezwali policję. Zatrzymanemu grozi do 5 lat więzienia.

Przejazd kolejowy w Arkadii pod Łowiczem to miejsce, gdzie krzyżują się drogi pospiesznych pociągów i setek samochodów jeżdżących po trasę krajowej nr 70. W piątek wieczorem samochody ustawiły się w kolejce przed opuszczonym szlabanem. Po chwili zapory się podniosły, mimo że nie przejechał żaden pociąg.

- To zaniepokoiło kierowców, którzy zaalarmowali policję - mówi asp. Urszula Szymczak z łowickiej policji.

Na miejscu zastali 62-letniego dróżnika. Mężczyzna kilkadziesiąt minut przed ich wizytą rozpoczął pracę. Jak się okazało - był pijany.

- Miał w organizmie ponad promil alkoholu - mówi tvn24.pl policjantka.

Do pięciu lat więzienia

Mężczyzna usłyszał już zarzuty, za które grozi mu do pięciu lat więzienia.

- Jest podejrzany o pełnienie w stanie nietrzeźwości czynności związanych bezpośrednio z zapewnienia bezpieczeństwa ruchu pojazdów - wyjaśnia asp. Szymczak.

Policja podkreśla, że dzięki czujność kierowców, który zaalarmował funkcjonariuszy nie doszło do tragedii.

- To bardzo często uczęszczany przejazd. Sytuacja była bardzo niebezpieczna - komentuje rozmówczyni tvn24.pl.

Śmierć na torach

O tym, że zła praca dróżnika może skończyć się z tragedią przypomina historia spod Łodzi, do której doszło w lipcu. W Różycy pod Brzezinami zginęła wtedy para, która wracała z wakacji. Ich samochód wjechał na tory tuż przed nadjeżdżający pociąg. Z tragedii cało wyszło tylko trzyletnie dziecko, które jechało na tylnym fotelu.

Śledztwo w tej sprawie wciąż się toczy. Stan psychiczny dróżniczki był na tyle zły, że udało się ją przesłuchać dopiero trzy tygodnie po wypadku.

​Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl

Autor: bż//ec / Źródło: TVN24 Łódź

Czytaj także: