Włamywacz fajtłapa. Ukradł 30 tys. zł, większość zgubił

Włamywacz okradł przychodnię na północy Kielc
Włamywacz okradł przychodnię na północy Kielc
Źródło: Archiwum TVN 24

Jak udowodnił włamywacz z Kielc, nie wystarczy ukraść pieniędzy, żeby skok uznać za udany. Trzeba jeszcze... nie zgubić łupu.

Wielkie musiało być zdziwienie pracownicy przychodni, która przyszła rano do pracy i zobaczyła porozrzucane na posesji banknoty o różnych nominałach. Na podwórku leżało w sumie ok. 25 tys. zł. Kobieta powiadomiła policję.

Alarm się nie włączył

Do włamania doszło w nocy z czwartku na piątek w jednej z kieleckich przychodni. Złodziej najprawdopodobniej dostał się do budynku przez wybite okno, tamtędy też mógł uciec.

- Skradziona została foliowa torebka, zawierająca 30 tys. zł - informuje Marzena Tkacz, rzeczniczka kieleckiej policji. Jak dodaje, w budynku był zainstalowany alarm, jednak nie włączył się.

Nie wiadomo dlaczego włamywacz zgubił tak znaczną część swojego łupu. – Możliwe, że ktoś go spłoszył, jednak trudno to na razie stwierdzić - zaznacza policjantka.

Autor: wini/b/kwoj / Źródło: TVN 24 Kraków

Czytaj także: