"Oni się rozwydrzyli, 'zawiasy' to za mało za chuligaństwo. Policjanci są surowiej karani". Apel do premier

Policjanci apelują do rządu o karanie pseudokibiców
Policjanci apelują do rządu o karanie pseudokibiców
Źródło: TVN 24 Katowice

10 pseudokibiców z zarzutami czynnego udziału w zbiegowisku. Jeden odpowie za próbę wniesienia materiałów pirotechnicznych na imprezę masową. Grozi mu do 5 lat więzienia, pozostałym - do trzech. - Oni się rozwydrzyli, nie dla nich "zawiasy" - mówią związkowcy policyjni i apelują do do premier o bezwzględne karanie takich osób więzieniem. Zamiast pociągania do odpowiedzialności policjantów.

- Przelała się czara goryczy - mówi Rafał Jankowski, szef NSZZ Policjantów w Katowicach, komentując sobotnie zamieszki pseudokibiców pod Spodkiem w Katowicach.

Prokurator postawił zarzuty 11 osobom w wieku od 18 do 38 lat. Jeden dotyczy próby wniesienia na imprezę masową materiałów pirotechnicznych. Pozostałe - czynnego udziału w zbiegowisku.

Śledczy określili wybryk jako chuligański, licząc na surowszą karę.

Chociaż większości zatrzymanych pseudokibiców grozi do 3 lat więzienia, policjanci obawiają się, że skończy się na "zawiasach". Zdaniem Jankowskiego to efekt stawiania ludzi w szalikach przez prominentnych polityków za wzór patriotyzmu. - Oni się rozwydrzyli - mówi.

Dlatego zamierzają dzisiaj wystosować apel do premier Beaty Szydło oraz ministra spraw wewnętrznych.

- Powinny zapadać jakieś wyroki w sprawach związanych z chuligaństwem stadionowym, które przeniosło się na ulice. Kara nie musi być wyższa, ale nieuchronna, już, teraz, a nie w zawieszeniu - Jankowski wyjaśnia cel apelu.

Zdaniem Jankowskiego bywa odwrotnie. To policjanci muszą się tłumaczyć przed prokuratorami i sądami, że przekroczyli swoje uprawnienia i są za to skazywani. Najpierw żąda się od nich skuteczności, a potem zostawia samych. Dlatego boją się interweniować.

Zatrzymani za zamieszki pod Spodkiem

Zatrzymani za zamieszki pod Spodkiem

Zostali oznaczeni

W sobotę wieczorem w Spodku odbywała się gala sztuki walki. Przed budynkiem zebrała się kilkusetosobowa grupa pseudokibiców. Chcieli uniemożliwić wejście na galę fanom przeciwnej drużyny, którzy przyjechali, bo podczas gali walczył jeden z sympatyków ich klubu.

Czekali już na nich uzbrojeni w kije, pałki, pręty, race i butelki z niebezpieczną cieczą. W trakcie przejścia około 200-osobowej kolumny fanów przeciwnej drużyny, zabezpieczanej kordonem policji, kibole nawzajem zaczęli strzelać do siebie fajerwerkami i racami, które wylądowały nawet na rondzie w Katowicach, rozganiając ludzi oczekujących na przystankach. Poleciały też butelki i kije.

Policjanci zabezpieczający imprezę byli przygotowani. Wezwali na pomoc wozy bojowe z armatkami wodnymi i szybko udało im się ostudzić kibolskie nastroje. Pseudokibice uciekli.

Nikomu nic się nie stało i nie doszło do bezpośredniego starcia obu grup. Policja zatrzymała 11 osób i zabezpieczyła niebezpieczne przedmioty. Zatrzymanych może być znacznie więcej, policja szuka kolejnych uczestników zajść. Zostali oni "oznaczeni", zabezpieczone też nagrania z kamer monitoringu.

Po samej gali było już spokojnie.

Starcia kiboli przed katowickim Spodkiem

Starcia kiboli przed katowickim Spodkiem

Autor: mag/i / Źródło: TVN 24 Katowice

Czytaj także: