Maszyna-samoróbka, pilot bez licencji. Pierwsze ustalenia po wypadku śmigłowca

Śmigłowiec runął na ziemię, dwóch mężczyzn zostało rannych
Śmigłowiec runął na ziemię, dwóch mężczyzn zostało rannych
Źródło: TVN 24 Wrocław | A.Stefańczyk

Według wstępnych ustaleń prokuratury, pilot, którego śmigłowiec runął w maju na pole pod Bolesławcem, nie miał licencji na latanie maszyną. Sprawą zajmuje się także komisja badania wypadków lotniczych. Jak dowiedział się nieoficjalnie reporter TVN24, maszyna składała się z elementów innych helikopterów i była skonstruowana przez jednego ze znanych ekspertom handlarzy.

Do groźnego wypadku doszło w 19 maja między Bolesławcem a Tomaszowem Bolesławieckim (woj. dolnośląskie). Policja otrzymała wtedy zgłoszenie, że prywatny śmigłowiec spadł na pole ziemniaków. Ranni zostali dwaj mężczyźni.

- Silnik zgasł mu w powietrzu. Pilot mówił, że próbował usiąść maszyną - relacjonował po wypadku jeden ze świadków zdarzenia.

Bez rejestracji i pozwolenia

Postępowanie w sprawie wypadku prowadzi Prokuratura Rejonowa w Bolesławcu. Pierwsze ustalenia śledczych wskazują, że pilot nie miał licencji, a śmigłowiec nie posiadał polskich dokumentów rejestracyjnych.

- Postępowanie nadal trwa. Na ten moment udało się ustalić, że pilot nie miał licencji do pilotowania tego konkretnego rodzaju śmigłowca, który nawet nie był zarejestrowany w Polsce. Posiadał tylko numery brytyjskie. Również planowany przelot taką maszyną nie był zgłoszony do urzędu lotnictwa cywilnego - informuje Sebastian Woźniak, prokurator prowadzący postępowanie.

Jak zaznacza, maszyna zatem nie miała pozwolenia na latanie w Polsce.

"Niewykluczone zarzuty"

Równolegle sprawą zajmuje się komisja badania wypadków lotniczych. Eksperci za miesiąc mają wskazać przyczynę wypadku.

Według nieoficjalnych informacji TVN24, śmigłowiec Robinson R22 miał być kupiony od jednego z polskich handlarzy, który jest znany członkom komisji. Helikopter był samoróbką, złożoną z elementów kilku innych maszyn.

Po zapoznaniu się z treścią raportu komisji, prokurator będzie mógł przesłuchać pilota.

- Niewykluczone, że zostaną mu postawione zarzuty. W tej chwili ustalamy, czy do wypadku doszło na skutek błędu pilota, czy na skutek awarii maszyny. W zależności od kwalifikacji czynu, za spowodowanie takiego wypadku grozi do 3 lat więzienia. Za brak licencji na taki rodzaj statku powietrznego grozi od roku nawet do 10 lat więzienia - dodaje Woźniak.

Wypadek śmigłowca pod Bolesławcem

Wypadek śmigłowca pod Bolesławcem

Do zdarzenia doszło pod Tomaszowem Bolesławieckim:

Autor: balu/mz / Źródło: TVN 24 Wrocław

Czytaj także: