"Rzeczpospolita" oświadcza: Pomyliliśmy się pisząc o trotylu

"Rz" składa wyjaśnienia w związku ze swoim artykułem
"Rz" składa wyjaśnienia w związku ze swoim artykułem
Źródło: rp.pl

"Pomyliliśmy się pisząc dziś o trotylu i nitroglicerynie. To mogły być te składniki, ale nie musiały" - napisała w specjalnym oświadczeniu redakcja "Rzeczpospolitej" w odpowiedzi na konferencję wojskowej prokuratury. Oskarżyciele stwierdzili, że na wraku tupolewa nie znaleziono materiałów wybuchowych.

Wtorkowa "Rzeczpospolita" napisała, że prokuratorzy, którzy wraz z biegłymi pirotechnikami z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego oraz Centralnego Biura Śledczego, pojechali do Smoleńska, zbadali wrak samolotu Tu-154M i odkryli na nim ślady materiałów wybuchowych w tym trotylu.

Prokuratura wojskowa zdementowała te doniesienia. Nie wykluczyła jednak całkowicie ich istnienia i zaleciła czekać na wyniki badań laboratoryjnych.

"To mogły być te składniki, ale nie musiały"

"Prokuratura wojskowa zapewnia, że nie wykryła na wraku rządowego Tupolewa w Smoleńsku śladów trotylu i nitrogliceryny. Nie może jednak wykluczyć obecności materiałów wybuchowych na pokładzie z uwagi na obecność wysokoenergetycznych zjonizowanych składników. Analogiczne do tych, które występują w materiałach wysokoenergetycznych, w tym materiałach wybuchowych - pisze na początku swojego oświadczenia "Rz".

Redakcja gazety następnie pisze wprost, że pomyliła się pisząc o trotylu i nitroglicerynie. "To mogły być te składniki, ale nie musiały. Aby ostatecznie przekonać się, czy to materiały wybuchowe, okazuje się, że potrzeba aż pół roku badań laboratoryjnych. Dopiero wtedy, czyli ponad trzy lata po katastrofie, mamy dowiedzieć się, czy doszło do eksplozji, czy nie" - przekonuje.

"Rz" pyta

Ale dalej redakcja stawia szereg pytań: "Skoro to tylko cząstki zjonizowane, dlaczego od tygodnia prokuratura i rząd, choć o nich wiedzą, nie powiadomili opinii publicznej? Co w tej informacji było tak tajemniczego? Dlaczego wreszcie prokuratura nie dodała, że z Moskwy przywieziono jedynie odczyty a nie próbki tych materiałów. Czy badania będą polegały na sprawdzaniu odczytów, czy znowu na czekaniu na wyniki badań prowadzonych w Moskwie?

"Rz" zastanawia się też, dlaczego prokuratura czekała z podaniem informacji "do 13.30, w pocie czoła wypracowując staranie swoje stanowisko". "Dlaczego dopiero teraz zbadano samolot nowoczesnym sprzętem pirotechnicznym, Rosjanie nie pozwalali, nie było ku temu woli politycznej? Dlaczego wcześniejsze badania ekspertów uznano za nie wystarczające? Na to pytanie prokurator również nie miał jednoznacznej odpowiedzi" - podkreśla.

"Bezsadane teorie o prawdopodobnym wybuchu"

Gazeta przypomina, że wiadomo jest, iż na wraku "odkryto coś, co może być śladem materiałów wybuchowych".

"To jest pewne. Niestety, nie dowiemy się szybko czy tak było. Co naszym zdaniem powinno być w obecnej sytuacji priorytetem zarówno komisji, prokuratury, jak i samego rządu" - dodaje.

Na koniec "Rz" po raz kolejny podkreśla, że "bezzasadne pozostają teorie o prawdopodobnym wybuchu na pokładzie, ale też w kontekście mnożących się teorii spiskowych, niezrozumiała jest zwłoka i chomikowanie tak ważnych informacji. Które bez naszej publikacji pewnie przez wiele jeszcze miesięcy nie zostałyby ujawnione".

Autor: nsz//mat / Źródło: tvn24.pl

Czytaj także: