Projekt "Grażyna Żarko", czyli jak wygląda chamstwo w sieci

"Grażyna Żarko", czyli Anna Lisak
"Grażyna Żarko", czyli Anna Lisak
Źródło: youtube.com

Przez około dwa miesiące "Grażyna Żarko" umieszczała w serwisie YouTube kontrowersyjne filmy ze swoimi radykalnymi radami i poglądami. Nagrania obejrzały miliony internautów. Duża część nie pozostawiła na kobiecie suchej nitki, wyzywając ją od najgorszych i grożąc śmiercią. Wszystko okazało się prowokacją, która miała na celu pokazać chamstwo i agresję w sieci.

"Grażyna Żarko. Katolicki głos w internecie" - rozpoczyna swoje nagranie kobieta przedstawiająca się jako "Grażyna Żarko". W kilka tygodni na swoim kanale na YouTube umieściła kilkanaście filmów.

W jednym z nich radziła nauczycielom jak poradzić sobie z niesfornymi uczniami. - Do metod bezpośrednich zaliczamy klęczenie z doniczką, linijką po łapach, targanie za uszy, pisanie sto razy "będę grzeczny", prace społeczne, konfiskata komórek (...) oraz kary finansowe. Do metod psychologicznych zaliczamy: ośla ławka, ośmieszanie przed klasą, odmawianie różańca, poniżanie, usuwanie ze znajomych na Facebook'u. Drodzy nauczyciele, bierzcie i korzystajcie z tego wszyscy. Szczęść Boże - mówi.

Za każdym razem budziła kontrowersje. I lawinę negatywnych, wulgarnych i chamskich komentarzy.Oto niektóre z nich. "Ona jest popier***...", "Co za świniak je***", "O kur*** weź się lecz kobieto!". Duża część wpisów internautów nie nadaje się do cytowania. W niektórych kobiecie grożono śmiercią.

Prowokacja

Jak donosi "Gazeta Wyborcza", po dwóch miesiącach od pojawienia się w internecie "pani Grażyny" okazało się, że jej nagrania to medialna prowokacja producenta telewizyjnego Grzegorza Cholewy oraz scenarzysty i reżysera Bartłomieja Szkopa. Ich celem było przedstawienie panującego w polskim internecie chamstwa, agresii i wulgarności.

Zatrudniona specjalnie do projektu emerytowana nauczycielka Anna Lisak. - Od początku wiedziała, że musi się liczyć z nieprzyjemnymi komentarzami, ale nikt nie spodziewał się takiej fali nienawiści - mówią autorzy projektu rozmowie z "GW".

Gdy sprawa wyszła na jaw, część swoich negatywnych komentarzy internauci zaczęli kasować. "Teraz nagle wszyscy skruszeli i zmądrzeli, bo dowiedzieli się, ze to wszystko było ustawiane, żal mi was" - napisał jeden z internautów.

Autor: nsz/tr / Źródło: tvn24.pl, "Gazeta Wyborcza"

Czytaj także: