Wywróciła się i nie dawała znaku życia. "Jestem w szpitalu. Mam trochę złamań"

Andrzej Piątek o trasie kolarskiej w Rio
Holenderska kolarka miała mnóstwo szczęścia
Źródło: tvn24

Annemiek van Vleuten po koszmarnym upadku na olimpijskiej trasie z poważnymi obrażeniami trafiła do szpitala, ale holenderską kolarkę bardziej zajmuje zaprzepaszczona szansa niż odniesione rany. - Jestem bardzo rozczarowana, bo to był najlepszy wyścig w mojej karierze - przyznała.

Van Vleuten w niedzielę pewnie zmierzała po złoto, ale na zjeździe Vista Chinesa, 12 km przed metą i przy dużej prędkości, wypadła z trasy, przekoziołkowała i uderzyła głową w krawężnik.

Wszystko wyglądało bardzo dramatycznie. Przez chwilę Annemiek nie dawała znaku życia. Gdy inne konkurentki ją mijały, ona leżała nieruchomo w nienaturalnej pozycji na skraju szosy.- To wyglądało naprawdę strasznie. Myślałam, że ona nie żyje - przyznała na mecie zwyciężczyni Anna van der Breggen, która skorzystała na nieszczęściu koleżanki z reprezentacji.

"Będzie dobrze"

Holenderka trafiła do szpitala, gdzie zdiagnozowano u niej złamanie trzech kręgów w odcinku lędźwiowym i wstrząśnienie mózgu. Mogło być gorzej, gdyby nie kask na głowie zawodniczki. Annemiek ma się dobrze. ""Jestem teraz w szpitalu. Mam trochę obrażeń i złamań, ale będzie ze mną OK" - uspokoiła wszystkich, którzy martwili się o jej stan zdrowia. Organizatorzy są krytykowani za trasę kolarską. Dzień wcześniej, też podczas zjazdu, poważnych kontuzji uznali Vincenzo Nibali i Richie Porte, którzy z Rafałem Majką jeszcze 11 km przed metą przewodzili stawce.

Autor: twis / Źródło: PAP, sport.tvn24.pl

Czytaj także: