Naukowcy studzą emocje. "Natura o sobie przypomina "

Dr Krzysztof Ziołkowski i Karol Wójcicki w "Faktach po Faktach"
Dr Krzysztof Ziołkowski i Karol Wójcicki w "Faktach po Faktach"
Źródło: tvn24

Naukowcy w "Faktach po Faktach" studzili emocje wywołane deszczem meteorytów na Uralu i przelotem asteroidy w pobliżu Ziemi. - Prawdopodobieństwo, że coś takiego spadnie w Polsce jest bardzo małe - mówił dr Krzysztof Ziołkowski.

Naukowcy byli zgodni co do tego, że deszcz meteorytów, jaki miał miejsce w Czelabińsku nie jest rzadkością. Jak tłumaczyli, "bardzo dużo materii kosmicznej wpada codziennie do atmosfery ziemskiej".

- Jest to kilkaset ton na dobę, ale większość spala się w atmosferze - wyjaśnił dr Krzysztof Ziołkowski, astronom z centrum badań kosmicznych PAN. Naukowiec odniósł się także do asteroidy 2012 DA14, która minęła dzisiaj Ziemię.

- Ocenia się, że Ziemia poniosłaby globalne konsekwencje, gdyby zderzyła się z obiektem o rozmiarach co najmniej jednego kilometra - mówił Ziołkowski. Jak dodał, asteroida, która minęła dzisiaj Ziemię miała "zaledwie" 45 metrów średnicy.

Ziołkowski wyjaśnił, że ostatni kataklizm, który spotkał Ziemię i miał charakter globalny (doprowadził do wyginięcia dinozaurów) miał miejsce 65 mln lat temu.

Natura o sobie przypomina

Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik, mówił, że deszcze meteorytów w Czelabińsku i przelot planetoidy nie miały ze sobą nic wspólnego. - Natura przypomniała o osobie. Już nie tylko naukowcy zdają sobie sprawę z takich zjawisk, ale przy okazji wydarzenia na Uralu, uświadomiła to sobie także opinia publiczna - powiedział.

Jak wyjaśnił, nie udało się wcześniej przewidzieć deszczu meteorytów na Uralu. - Obiekt leciał od strony Słońca, oślepiał nas blask i dlatego go nie wiedzieliśmy - powiedział.

"Okazja do fantazjowania polityków"

Pierwszy polski kosmonauta, gen. Mirosław Hermaszewski, stwierdził z kolei, że deszcz meteorytów na Uralu to "okazja do fantazjowania, do snucia różnych teorii przez polityków." Odniósł się w ten sposób do doniesień, jakoby meteor rozpadł się po tym jak został trafiony rosyjską rakietą.

Jak dodał Hermaszewski, warto, by kraje wspólnie podeszły do problemu i opracowały plany ochrony na przyszłość. - Tego nie może wziąć na siebie tylko jeden kraj, bo nigdy nie można przewidzieć, gdzie ten obiekt spadnie. Poza tym są to gigantyczne koszty - powiedział.

Hermaszewski o deszczu meteorytów

Hermaszewski o deszczu meteorytów

Autor: db//bgr / Źródło: tvn24

Czytaj także: