Ambasada RP w Moskwie zabrała głos w sprawie rosyjskiego pomnika jeńców bolszewickich, który miałby powstać w Krakowie. W oświadczeniu napisano, że środowa publikacja "Komsomolskiej Prawdy" dotycząca pomysłu budowy monumentu "Zamęczonych w polskich obozach śmierci", nie służy poszukiwaniu porozumienia między Polską i Rosją.

Doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa - fałszerstwa dokumentów wyborczych - złoży miejska komisja wyborcza w Olsztynie. Chodzi o 2 podpisy poparcia na listach kandydatów na radnych z komitetu prezydenta Olsztyna Piotra Grzymowicza. Jednak jak twierdzi pełnomocnik komitetu, podpisy zostały wykryte przez panią, która reprezentuje konkurencyjny dla komitet.

Paweł Wojtunik, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego nie wyklucza, że był inwigilowany w związku z tzw. aferą podsłuchową - takie informacje padły na posiedzeniu sejmowej komisji do spraw służb specjalnych, wynika z informacji tvn24.pl. - Nie komentujemy. Posiedzenie miało klauzulę tajności - mówi nam rzecznik CBA. Prokuratura nie odpowiada na pytania, czy zleciła służbom takie działania ani, czy będzie sprawdzać, czy doszło do inwigilacji szefa CBA.

Nie ma kompromisu w sprawie wysokości podatku od smartfonów i tabletów. Czwartkowe spotkanie za zamkniętymi drzwiami pomiędzy przedstawicielami organizacji zrzeszających twórców a producentami sprzętu zakończyło się fiaskiem - dowiedział się portal tvn24.pl. - To już nie jest konflikt, to otwarta wojna - przyznają zgodnie jego uczestnicy. Winą za tę sytuację obarczają siebie nawzajem. A ministerstwo kultury, które ma zdecydować o opłacie, milczy, bo nie chce wziąć odpowiedzialności za niepopularny projekt.

Marek Falenta, główny podejrzany w aferze podsłuchowej, może być informatorem służb specjalnych - sugeruje "Gazeta Wyborcza". Falenta zarzuty odpiera. "Nie jestem i nigdy nie byłem współpracownikiem ani ABW, ani CBA" - przekonuje.

Centralne Biuro Antykorupcyjne nie znalazło jakichkolwiek śladów, z których miałoby wynikać, że było w posiadaniu informacji o podsłuchach w restauracji Sowa & Przyjaciele i Amber Room - przekazał szef CBA Paweł Wojtunik po przesłuchaniu przez sejmową komisję ds. służb specjalnych.

W kopalni Mysłowice-Wesoła akcja poszukiwania górnika zaginionego po poniedziałkowym wypadku wciąż napotyka na przeszkody. Aby ratownicy mogli kontynuować pracę, konieczne jest zbudowanie specjalnej tamy przeciwwybuchowej. Tymczasem pogarsza się stan czterech innych górników, którzy są w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. W sumie hospitalizowanych jest tam już 19 osób.

Jeden problem, wiele instytucji i żadnego rozwiązania. - Tu biegają karaluchy, ja przechodzę zatrucia pokarmowe, boimy się pożaru - mówi Paweł, jeden z mieszkańców kamienicy w centrum Warszawy. Ciężko chory pan Maciej uprzykrza życie kilkudziesięciu sąsiadom, bo nie ma siły sprzątać, nie ma pieniędzy na prąd, mieszkanie oświetla ogniem. I mimo że potrzebuje pomocy, instytucje sprawę rozwiązują ostrym cięciem: MOPS daje pieniądze, zarządca kamienicy postanawia wyrzucić na bruk. - Zabrakło tu ludzkich odruchów - oceniają specjaliści.

Chirurg bez zazdrości zawodowej, był liderem i miał pomysły. Był bardzo pracowity i normalny - mówili we "Wstajesz i wiesz" koledzy prof. Zbigniewa Religi z sali operacyjnej. Podkreślali, że profesor "mieszkał w szpitalu", dlatego jego życie rodzinne, jak i jego współpracowników, było w gruzach, ale niczego nie żałują. W piątek do kin wchodzi film "Bogowie" o doktorze Relidze.

Episkopat Polski uznał, że rządowy podręcznik dla pierwszoklasistów jest infantylny i pomija treści wiążące się z małżeństwem i rodziną. Szefowa MEN Joanna Kluzik-Rostkowska zapewnia, że podręcznik jest skierowany do dzieci różnych wyznań i ma wartości uniwersalne.

Miał zostać stracony za zabójstwo konkubiny, ale Sąd Najwyższy zamienił mu karę na 25 lat więzienia. Józef Ś. z Kutna wyszedł z więzienia, poznał inną kobietę, a po dwóch latach na wolności - zdaniem śledczych - znowu zabił. Akt oskarżenia trafił właśnie do sądu.

Absurdalnie niski wiadukt nad ulicą Warsztatową w Tarnowie. Jego przebudowa trwała półtora roku, a po otwarciu okazało się, że mieszczą się pod nim wyłącznie samochody osobowe. Konstrukcja jest tak niska, że nie przejadą tędy ani karetki, ani straż pożarna. W rozmowie z reporterem TTV kierowcy nie kryją zdumienia. Władze tłumaczą zaś, że ulicę pod wiaduktem otwarto tymczasowo, by rozładować korki. Na wiosnę ma się rozpocząć kolejny remont - podczas którego zostanie obniżona jezdnia.