Łukasz N., menedżer restauracji Sowa & Przyjaciele, w której nagrano potajemne rozmowy polityków, miał obciążyć dziennikarza "Wprost" Piotra Nisztora – wynika z nieoficjalnych informacji "Rzeczpospolitej". - Ja tego człowieka nie znam. Nie przekazywałem mu żadnego sprzętu. Nie było żadnego mojego udziału w tej sprawie - reaguje na te doniesienia Nisztor. Redakcja tygodnika przekonuje: nie mamy żadnych podstaw, żeby nie wierzyć Piotrowi Nisztorowi.

Prześladowanie kobiety, pobicie, podpalenie jej drzwi, zniszczenie samochodów - takie zarzuty ciążą na Krzysztofie K., który miał wcześniej wykonywać u pokrzywdzonej prace remontowe. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Zarzuty usłyszał także jego brat. Zostali tymczasowo aresztowani.

Na prawie pół miliarda złotych oszacowano wartość projektów złożonych przez mieszkańców Łodzi w ramach budżetu obywatelskiego, który ma być realizowany w przyszłym roku. W sumie do łódzkiego magistratu wpłynęło 871 wniosków. Najpierw sprawdzą je urzędnicy, później na te, które przejdą weryfikację, głosować będą mieszkańcy. Do podziału będzie 40 mln zł.

Odpowiedzialnego za aferę taśmową trzeba szukać na zasadzie, że "winnym jest ten, kto ma korzyść". Skorzystało na tym "Wprost" - powiedział w TVN24 prezes honorowy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Stefan Bratkowski. Innego zdania jest Dorota Głowacka z Obserwatorium Wolności Mediów: dziennikarz może wykorzystać materiały wykonane z naruszeniem prawa, jeśli kieruje się interesem publicznym.

W łódzkim zoo sęp zaatakował mężczyznę, kobietę i dziecko, gdy ci zwiedzali otwartą wolierę dla ptaków. Zostali lekko ranni. Woliera jest zamknięta, a zwierzęta zostaną poddane obserwacji.

- Akcja była źle przeprowadzona, a ABW nie przewidziało tego, co może się wydarzyć - ocenił wydarzenia w redakcji tygodnika "Wprost" mec. Łukasz Chojniak z Uniwersytetu Warszawskiego. Dodał jednak, że biorąc pod uwagę przepisy kodeksu postępowania karnego, nie była też możliwa droga, którą chciała zastosować redakcja. - Tzn. droga, która miała doprowadzić do tego, że najpierw będzie wydane postanowienie sądu, a dopiero potem przekazane materiały - przekonywał mec. Chojniak.

W sobotę w południe redaktor naczelny "Wprost" Sylwester Latkowski ma przekazać nagrania podsłuchów prokuraturze. - My potrzebujemy wyraźnej deklaracji informatyka: to nie doprowadzi do źródła, które wam to przekazało. Nic więcej. Jeżeli informatyk powie: chronicie źródło, to natychmiast dostarczymy - zadeklarował Latkowski.

Działania służb i prokuratury w redakcji "Wprost" skończyły się kompromitacją, bo śledczy i funkcjonariusze uciekli - ocenił gość "Faktów po Faktach" mec. Jacek Kondracki, pełnomocnik tygodnika. Dodał, że o "profesjonalizmie" ABW może świadczyć to, że technicy zostawili walizkę w jednym z pomieszczeń w redakcji.

- Jeżeli ktoś chce mi powiedzieć, że to co wczoraj się działo w redakcji "Wprost", to całe zachowanie ABW, stosowanie przemocy wobec dziennikarzy, wobec redaktora Latkowskiego, to wszystko się działo bez wcześniejszego impulsu ze strony kancelarii premiera, ze strony premiera i ministra Sienkiewicza, to życzę zdrowia - powiedział w "Faktach po Faktach" Andrzej Duda (PiS). Politycy zastanawiali się także nad perspektywą ewentualnych wcześniejszych wyborów parlamentarnych.

- Nie jest tak, że najpierw była zgoda pana redaktora Latkowskiego, a potem odbyło się kolegium redakcyjne, po którym pan redaktor Latkowski zmienił stanowisko - stwierdził na antenie TVN24 mec. Jacek Kondracki, komentując konferencję prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Jak dodał, żadną miarą nie może się zgodzić z tym, że prokurator nie mógł wystąpić najpierw o zwolnienie z tajemnicy dziennikarskiej. - Tu wpadam w pewien spór z prokuratorem generalnym. Ale twierdzę dosyć zdecydowanie, że to ja mam rację - ocenił mec. Kondracki.

- Na pewno mamy moment bardzo trudny i to jest absolutny kryzys zaufania do instytucji państwa, który Polacy mają prawo czuć - mówił w TVN24 Sławomir Neumann o aferze, jaka wybuchła wokół rządu Donalda Tuska. Polityk PO dodał przy tym, że jest pewien stabilności koalicji i tego, że rząd przetrwa ten kryzys.

Tłumaczenia prokuratora generalnego "w żadnym razie nie przekonują" redakcji "Wprost" - stwierdził w czwartek Marcin Dzierżanowski, zastępca redaktora naczelnego "Wprost", komentując wystąpienie Andrzeja Seremeta. - To wszystko (słowa Seremeta - red.) to są kłamstwa, albo przynajmniej nieświadome, ale mijanie się z prawdą - oświadczył Dzierżanowski.