Liczba egzekucji wykonywanych w Iranie wzrasta alarmująco. Tylko w 2011 roku stracono 670 osób, a jeszcze w 2003 roku liczba egzekucji nie przekraczała 100 - poinformował specjalny sprawozdawca Rady Praw Człowieka ONZ w Iranie.

Córka byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko, Jewhenija, opuściła żeńską kolonię karną w Charkowie. Spędziła tam trzy dni na widzeniu ze swoją matką, która odbywa tam karę siedmiu lat więzienia. - Porozmawiałyśmy... Mama ma się dobrze, trzyma się. Nastrój się poprawił - powiedziała Jewhenija dziennikarzom po wyjściu za więzienną bramę.

Należące do NASA Jet Propulsion Laboratory (JPL) nadzorowało lądowanie łazików na Marsie i wysyłało sondy w kierunku zewnętrznych planet Układu Słonecznego, teraz musi zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem. Były pracownik pozywa agencję i twierdzi, że został najpierw zdegradowany, a później zwolniony z powodu głośnego mówienia o kreacjonistycznej koncepcji inteligentnego projektu - donosi Fox News.

Ta informacja rosyjskiej telewizji państwowej kilka dni przed wyborami prezydenckimi w Rosji zelektryzowała światowe media: Rosjanie i Ukraińcy udaremnili zamach na Władimira Putina. Teraz ukraińskie media, powołując się na źródła w organach bezpieczeństwa państwa, podają, że na domniemany planowany zamach nie ma żadnych dowodów.

Amerykański "The New York Times" opisuje szczegóły zbrodni, do której doszło w niedzielę w Afganistanie. Sierżant U.S. Army, który zamordował 16 afgańskich cywilów, potem zebrał ciała 11 ofiar, a następnie je podpalił - donosi dziennik powołując się na mieszkańców wsi, w której doszło do zbrodni.

Afgański parlament potępił zabicie dzień wcześniej przez żołnierza USA 16 cywilów w prowincji Kandahar na południu kraju. Afgańczycy stanowczo domagają się osądzenia w procesie publicznym winnych masakry.

Bahrajn i Białoruś dołączyły do "krajów-wrogów internetu" - poinformowała organizacja Reporterzy bez Granic (RSF). 12 marca obchodzony jest Światowy Dzień Przeciwko Cenzurze Internetu.

Co najmniej 45 osób zabiła lawina, która zeszła w poniedziałek rano na dwie wsie w północno-wschodnim Afganistanie. To najnowsze ofiary najgorszej w tym kraju od 30 lat zimy - podała agencja Reutera.

Ciała co najmniej 47 kobiet i dzieci znaleziono w mieście Hims, o które toczyły się w ostatnich tygodniach ciężkie walki między siłami syryjskiej opozycji i reżimu - informują rebelianci obarczając winą siły wierne prezydentowi Baszarowi el-Asadowi. Z kolei państwowe media twierdzą, że cywile zginęli z rąk "terrorystów".

Kanclerz Niemiec Angela Merkel przybyła z niespodziewaną wizytą do Afganistanu. Szefowa niemieckiego rządu przyleciała do Mazar-i-Szarif na północy kraju, gdzie służą niemieccy żołnierze w ramach Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF).

Po śmierci 16 cywilów z rąk amerykańskiego żołnierza, Waszyngton ostrzega swoich wojskowych i cywilów w Afganistanie przed wysoce prawdopodobną zemstą ze strony talibów lub zwykłych Afgańczyków. Talibowie już zagrozili podwojeniem ataków przeciwko - jak to określili - "dzikim Amerykanom chorym psychicznie".

Prezydent USA Barack Obama najprawdopodobniej jeszcze w marcu odwiedzi najpilniej strzeżoną granicę świata, oddzielającą obie Koreę - donoszą światowe media.

Dzień po kolejnych rozmowach w Syrii specjalnego wysłannika ONZ Kofiego Annana - były szef ONZ oznajmił po nich, że jest "optymistycznie nastawiony" - w Genewie zostanie zaprezentowany raport Niezależnej Międzynarodowej Komisji Śledczej w sprawie Syrii. Niedzielny "Washington Post" doniósł tymczasem, że administracja prezydenta Baracka Obamy i zagraniczni sojusznicy USA coraz poważniej debatują nad ewentualną interwencją zbrojną w Syrii, gdzie reżim prezydenta Asada krwawo tłumi powstanie.

- Jest coś zasadniczo złego w naszym podejściu do całego regionu i sądzę, że staje się ono coraz gorsze, a nie lepsze - powiedział republikański kandydat na prezydenta Newt Gingrich w kontekście ostatnich wydarzeń w Afganistanie. Amerykańska obecność w tym kraju, kiedyś traktowana jako oczywistość, teraz staje się coraz bardziej problematyczna, a niedawna masakra dokonana przez żołnierza USA na afgańskich cywilach tylko ożywiła dyskusję na temat udziału U.S. Army w misji.

Izraelskie lotnictwo dokonało w nocy z niedzieli na poniedziałek nowych nalotów na Strefę Gazy w odwecie za wcześniejsze ataki rakietowe ze Strefy na terytorium Izraela. Według rzecznika Hamasu, sprawującego władzę w Strefie Gazy, Izraelczycy przeprowadzili co najmniej sześć ataków lotniczych, w tym jeden na obóz uchodźców Dżabalia. Jak podają Palestyńczycy, 33 osoby, głównie dzieci, zostały ranne.

Prezydent Wenezueli Hugo Chavez poinformował w niedzielę w wystąpieniu telewizyjnym z Hawany, że "w ciągu najbliższych dni" zamierza powrócić do kraju i poddać się radioterapii. Leczenie ma potrwać kilka tygodni. Chavez przeszedł na Kubie już trzecią operację usunięcia nowotworu.

Fragment torów superszybkiej linii kolejowej, która ma być oficjalnie otwarta dopiero w maju, zapadł się po długotrwałych intensywnych opadach deszczu - poinformowała w poniedziałek agencja Xinhua.

- To była rzeź. Wszędzie leżały ciała, ze ścian spływała krew - mówią reporterowi Reutera świadkowie masakry w afgańskiej prowincji Kandahar. - Żołnierze strzelali na oślep, śmiali się, byli pijani - opowiada jeden z nich, Agha Lala. Oficjalne źródła twierdzą, że sprawcą był jeden amerykański żołnierz. Nikt nie wspominał też, że był on pijany. Świadkowie, do których dotarł Reuters mówią, że było inaczej. W strzelaninie zginęło 16 osób, a 30 zostało rannych.

Ogień pochłonął 555 drewnianych domów na biednych przedmieściach Limy, pozostawiając bez dachu nad głową ponad 1,6 tys. ludzi. Nie ma ofiar śmiertelnych.