Kierowcy śmieciarki, który w piątek zaatakował dwóch mężczyzn w gdańskim Wrzeszczu został zawieszony w obowiązkach do czasu wyjaśnienia sytuacji - poinformowała firma zajmującej się wywożeniem odpadów na zlecenie Zarząd Dróg i Zieleni w Gdańsku. Według relacji pobitych mężczyzn kierowca śmieciarki zaatakował ich, bo miał pretensje, że przez zaparkowany samochód nie mógł podjechać do śmietnika najkrótszą drogą. Mężczyzna teraz przeprasza i mówi, że żałuje tego, co się stało, ale "puściły mu nerwy".

- Zwracam się do wyborców, aby przyjrzeli się temu, co proponuje Bronisław Komorowski i jakie są tego skutki - powiedział w poniedziałek Andrzej Duda, otwierając "Bronko-market". Jak wyjaśnił, podane ceny produktów są takie jak na Słowacji, która od 2009 r. należy do strefy euro. - Jeżeli wejdziemy do strefy euro, jeżeli prezydent nas tam wprowadzi, nie ma wątpliwości, że takie właśnie ceny będą w Polsce - podkreślił.

Dwie osoby zostały lekko ranne po tym, jak samochód ciężarowy zderzył się z tramwajem. - Prawdopodobnie do zdarzenia doszło z winy kierowcy tira, który próbował wymusić pierwszeństwo przejazdu - informuje policja. Pojazdy zderzyły się na drodze łączącej Łódź i Zgierz, tramwaje nie kursują; kierowcy jeżdżą objazdami.

30 marca zapadnie wyrok wobec b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego i jego trzech podwładnych, oskarżonych o nadużycia prawa przy prowadzeniu przez CBA operacji dotyczącej "afery gruntowej" w 2007 r. Prokuratura chce dla nich kar więzienia w zawieszeniu - obrońcy i oni sami wnoszą o uniewinnienie.

- Pan Piotr P. kontaktował się z prezydentem - ale Lechem Kaczyńskim. W czasie jego prezydentury - powiedział w RMF FM były szef WSI gen. Marek Dukaczewski. Piotr P. to były oficer Wojskowych Służb Informacyjnych, który podejrzewany jest o wyprowadzanie pieniędzy ze SKOK-u Wołomin. PiS twierdzi, że kontaktował się z nim prezydent Bronisław Komorowski, a na dowód pokazuje wspólne zdjęcie obu panów.

Wojna na zdjęcia z podejrzanym o defraudację pieniędzy SKOK Wołomin Piotrem P. w roli głównej. Prawo i Sprawiedliwość pokazuje fotografię, na której były oficer WSI stoi razem z prezydentem Bronisławem Komorowskim. W odpowiedzi Platforma Obywatelska wyciąga zdjęcia Mariusza G., współpracownika P., z posłem PiS-u Jackiem Sasinem oraz z senatorem Grzegorzem Biereckim.

Małżeństwo miało znęcać się nad powierzonymi im dziećmi. Przyszywany ojciec miał dopuszczać się pedofilii i molestowania seksualnego. W łęczyckim sądzie ruszył proces w głośnej sprawie rodziców zastępczych z Łęczycy (woj. łódzkie). Prokuratura mówi o "porażających" dowodach, a byli podopieczni małżeństwa opowiadają o tym, co działo się za drzwiami domu oskarżonych.

Polscy śledczy proszą tunezyjskie władze o umożliwienie działania na miejscu zamachu, w którym zginęło trzech Polaków. - W poniedziałek składamy wniosek w tej sprawie. Oczekujemy zgody ze strony władz Tunezji - potwierdza informacje portalu tvn24.pl Piotr Woźniak, naczelnik wydziału zwalczającego korupcję i przestępczość zorganizowaną w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie.

W ciągu kilku godzin zapadnie decyzja o ewentualnym wypisaniu ze szpitala rannych w zamachu w Tunisie Polek. Obie czują się dobrze, ale dopiero polscy lekarze ocenią, czy będą mogły od razu wrócić do kraju - poinformował reporter TVN24 Michał Tracz.

- Szum medialny rzeczywiście był, ale byłam na spotkaniu w centrum kryzysowym, gdzie były podawane te informacje (o liczbie ofiar - red.). I ambasador, i szef MSZ potwierdzali, że to nie są pewne dane i nie należy ich podawać - powiedziała w "Jeden na jeden" rzeczniczka rządu, Małgorzata Kidawa-Błońska, komentując wzbudzającą kontrowersje wypowiedź marszałka Sejmu, który podał niepotwierdzone informacje dotyczące zamachu w Tunezji.

Przed sądem w Łęczycy rozpocznie się dziś proces rodziny zastępczej z tego miasta oskarżonej o znęcanie się nad podopiecznymi i pedofilię. 60-letni Jan A. odpowie za znęcanie się nad dziewięciorgiem dzieci i wykorzystywanie seksualne siedmiorga z nich. Jego 55-letnia żona Bożena A. jest oskarżona o znęcanie nad dziesięcioma podopiecznymi. Mężczyźnie grozi kara do 12 lat więzienia, kobiecie - do pięciu lat pozbawienia wolności.

- Ten cały argument mówiący, że jeśli dostarczy się Ukrainie broń, to zwiększy się ryzyko konfliktu, jest całkowicie chybiony, bo jeśli ukraińska armia będzie słaba, to będzie to zachęta do przejścia do kolejnego etapu eskalacji konfliktu - powiedział w "Faktach po Faktach" były minister obrony Janusz Onyszkiewicz. Zdaniem Romualda Szeremietiewa z kolei Rosja cały czas stosuje wobec państw Zachodu szantaż, aby powstrzymać je przed pomocą Ukrainie.

- Jeśli kandydat na prezydenta mówi, że napisze prawo od nowa, to trochę jak pan Kononowicz, kiedyś kandydat na prezydenta Białegostoku, który mówił, że nie będzie niczego - ocenił Magdalenę Ogórek Paweł Poncyljusz z Polski Razem w "Faktach po Faktach".