- Wszyscy jesteśmy solidarni z narodem amerykańskim, solidarni z tymi, którzy z niepokojem myślą o tym, że sport i tak niepolityczne wydarzenia mogą być obiektem uderzenia ludzi o złych myślach, złych intencjach – powiedział Bronisław Komorowski odnosząc się do zamachu na uczestników maratonu w Bostonie. Prezydent i premier Donald Tusk przesłali też na ręce Baracka Obamy depesze kondolencyjne.

Eksplozje w Bostonie, w których zginęły trzy osoby, spowodowały znaczącą zmianę w nastroju Amerykanów. Wszystko wskazuje na to, że po raz pierwszy od 11 września 2001 roku doszło do aktu terroru na terenie USA. Tymczasem Amerykanie przywykli już, że są bezpieczni i niemal uznali, że groźba ataku terrorystycznego należy do przeszłości - zaznaczają gazety.

Jest wybuch, ludzie zaczynają uciekać i oto nadchodzi drugi wybuch - pułapka, w którą wpadają. Typowa metoda Al-Kaidy - mówią eksperci. Czy tak właśnie było w Bostonie, gdzie takze doszło do dwóch eksplozji w odstępie kilkudziesięciu metrów? Tu zdania sią podzielone. - To wręcz jak firmowy atak Al-Kidy - uważa Kacper Rękawek z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Grzegorz Cieślak z Centrum Badań Nad Terroryzmem Collegium Civitas wskazuje jednak: Ładunki wybuchły w zbyt małym odstępie czasu.

Małżeństwo gejów z Glastonbury w stanie Connecticut (USA) stanie przed sądem z zarzutami gwatu na swoich dwóch adoptowanych synach. Prokurator wycofał się z planowanej wcześniej ugody z mężczyznami po tym, jak na jaw wyszły zeznania trójki pozostałych adoptowanych synów, którzy także oskarżają ich o molestowanie.

Władze Korei Północnej nie rozdały tradycyjnych dodatkowych racji ryżu z okazji Dnia Słońca, czyli rocznicy urodzin Kim Ir Sena - twierdzi portal "Daily NK", powołujący się na informacje uzyskane z Korei Północnej. Miało się to zdarzyć pierwszy raz od kiedy ludzie pamiętają. Koreańczycy z Północny mają być "zszokowani" i zastanawiać się nad stanem państwa.

- Na pewno nie był to duży i profesjonalny ładunek wybuchowy - ocenił w poranku "Wstajesz i wiesz" w TVN24 Krzysztof Liedel z Biura Bezpieczeństwa Narodowego, stwierdzając jednocześnie, że mógł on zostać tak skonstruowany "specjalnie". - To byłoby charakterystyczne dla rodzimego ugrupowania, np. skrajnej prawicy w USA - dodał.

Co najmniej 55 osób zginęło, a ponad 300 zostało rannych w serii poniedziałkowych zamachów bombowych w różnych częściach Iraku - podała agencja AP. Według mediów ataki mogą mieć związek z sobotnimi wyborami władz prowincji.