O północy w poniedziałek flaga na dachu Pałacu Prezydenckiego została opuszczona do połowy masztu. Na dwa dni Polska pogrąża się w żałobie narodowej po katastrofie kolejowej pod Szczekocinami, w której zginęło 16 osób, a niemal 60 zostało rannych.

Jak to możliwe, że dwa pociągi jadące w przeciwnych kierunkach zderzyły się ze sobą na tym samym torze? Prezes PKP PLK S.A. Zbigniew Szafrański przyznaje, że w tej sprawie wciąż więcej jest pytań niż odpowiedzi. - Przy sprawnych urządzeniach, a urządzenia były sprawne, oba pociągi nie mogły mieć zielonego światła - powiedział w TVN24.

Akcja była bardzo sprawna. W pierwszej części bardzo spontaniczna, oparta na mieszkańcach pobliskiej wsi i strażakach ochotnikach pobliskich jednostek - powiedział st. bryg. Jeremi Szczygłowski ze śląskiej straży pożarnej podsumowując pierwsze chwile po katastrofie kolejowej w Szczekocinach, do której doszło w sobotni wieczór. To on dowodził akcją na miejscu.

Prezydent Bronisław Komorowski ogłosił żałobę narodową po katastrofie kolejowej pod Szczekocinami, w której zginęło 16 osób. Ma ona trwać 5 i 6 marca i obowiązywać na terenie całego kraju - dowiedział się portal tvn24.pl. Taką decyzję Bronisław Komorowski zapowiedział podczas wizyty na miejscu katastrofy i w szpitalu u rannych.

- Prawdopodobnie około wtorku lub środy przywrócony zostanie ruch pociągów w miejscu katastrofy - poinformował Adam Młodawski, dyrektor Zakładu Linii Kolejowych w Kielcach, pod który podlega teren, gdzie doszło do zderzenia pociągów TLK i Interregio. W Szczekocinach w wyniku czołowego zderzenia dwóch składów zginęło 16 osób, a 58 zostało rannych.

- To był bardzo duży szok. Ludzie wpadali w panikę, a ja sobie pomyślałam, że muszę zachować spokój, że ktoś przyjdzie mnie uratować. Ale bałam się, że może nie zdążyć, że to się zapali wszystko - opowiadała jedna z rannych pasażerek pociągu, Marta Górecka. Jak tłumaczyła inna poszkodowana, Martyna Arent, siedząca w jednym z pierwszych wagonów, szczególnie psychicznie pomagali im pasażerowie z tylnych wagonów i okoliczni mieszkańcy; później nadjechali ratownicy i strażacy. W katastrofie kolejowej pod Szczekocinami koło Zawiercia rannych zostało 58 osób. W 15 szpitalach w trzech województwach nadal przebywa 51 rannych.

Zadzwoniła koleżanka i powiedziała: Bierz łomy, siekiery, bo trzeba ludzi ratować - relacjonował na antenie TVN24 Mariusz Molenda, jeden z mieszkańców okolic Szczekocin, w których doszło w sobotni wieczór do tragicznego zderzenia pociągów. Mężczyzna, jak wiele innych osób, ruszył na pomoc ofiarom z własnej inicjatywy i pomagało strażakom od pierwszych chwil. - To było coś okropnego, niesamowita tragedia ludzi - wspomina tamte momenty.

W rejonie Doliny Pięciu Stawów Polskich w Tatrach ratownicy TOPR odnaleźli ciało poszukiwanego od soboty turysty. Przyczyną jego śmierci było najprawdopodobniej poślizgnięcie i upadek z wysokości.

Prokuratorzy z Częstochowy oficjalnie rozpoczęli śledztwo ws. tragedii w Szczekocinach pod kątem "sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym w wielkich rozmiarach". Pierwsze czynności przeprowadzili już w nocy. Dyżurni ruchu, którzy odpowiadali za odcinek na którym doszło do tragicznego zdarzenia, zostali przebadani na obecność alkoholu. - Nie ma informacji, aby byli nietrzeźwi - przekazała Prokuratura Okręgowa w Częstochowie.

Na miejsce katastrofy kolejowej w Szczekocinach dociera ciężki sprzęt - jest już m.in. specjalny czołg, a także pociąg techniczny z kolejowej służby ratowniczej. Dzięki nim udało się rozłączyć wagony, które wczoraj się zderzyły. Wrak jednego z nich został usunięty z torów. Część pozostałych będzie mógł podnieść dopiero dźwig.

- Mamy problem z uczeniem się z katastrof. Najpierw wszyscy przeżywamy, ale potem się to gubi - stwierdził w programie "Kawa na ławę" Janusz Palikot. Politycy zgodzili się z twierdzeniem Tadeusza Cymańskiego, że takie wypadki jak ten, który miał miejsce pod Szczekocinami, powinny być powodem do głębszej refleksji nt. stanu państwa.

- Ponad dwugodzinne opóźnienia dotyczą pociągów kursujących między Warszawą a Krakowem i taki stan rzeczy będzie trwał na pewno jeszcze dziś i jutro – powiedział w niedzielę przed południem TVN24 rzecznik PKP Łukasz Kurpiowski. Wszystko to ma związek z katastrofą kolejową w Szczekocinach, gdzie zginęło 16 osób, a 58 zostało rannych.

Wszystkie osoby ranne w katastrofie kolejowej w Szczekocinach pod Zawierciem zostały zidentyfikowane - poinformowało Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach. Ranni znajdują się w 15 szpitalach na terenie trzech województw: śląskiego, małopolskiego i świętokrzyskiego. Najwięcej poszkodowanych ma złamania kończyn, wstrząśnienia głowy oraz urazy wewnętrzne. Stan ok. 30 jest określany jako ciężki. Rannych odwiedza minister zdrowia Bartosz Arłukowicz.

Całą noc trwała walka strażaków z pożarem budynku przy ul. Piłsudskiego w Żurominie (woj. mazowieckie). Z palącej się konstrukcji pięciu mieszkańców ewakuowano przez okna, trzech wyprowadzono. Pozostali lokatorzy sami zdołali opuścić budynek. Zdjęcia pożaru nadesłał Reporter24 zuro09.

Do południa powinna zakończyć się akcja podnoszenia za pomocą ciężkich dźwigów najbardziej zniszczonych wagonów pociągów, które zderzyły się w sobotę pod Szczekocinami - poinformował minister transportu Sławomir Nowak. Ratownicy czekają na ciężki sprzęt, który jedzie do nich ze Skarżyska Kamiennej. Minister nie wykluczył, że pod wagonami mogą znajdować się zwłoki kolejnych ofiar katastrofy.

Wybijali szyby i pomagali ludziom wychodzić z rozbitych pociągów. Potem przynosili im ciepłe ubrania. Mieszkańcy okolicznych wsi byli - prócz strażaków - pierwszymi osobami na miejscu katastrofy w Szczekocinach k. Zawiercia.

Pierwszy, spośród członków rządu, na miejscu katastrofy w Szczekocinach dojechał Minister Spraw Wewnętrznych Jacek Cichocki. Około 2.30 dojechał też premier Donald Tusk, wraz z ministrami - zdrowia i transportu - Bartoszem Arłukowiczem i Sławomirem Nowakiem. - Najbardziej dramatyczne są fakty. Jest to najtragiczniejsza katastrofa od wielu lat. Mamy kilkudziesięciu rannych i ta liczba na razie nie będzie precyzyjna. Wciąż trwają poszukiwania – powiedział premier.

"Doszło do nagłego hamowania, po czym poczuliśmy uderzenie. Po minucie, dwóch, kiedy okazało się, że zderzyliśmy się z drugim pociągiem poproszono nas, żebyśmy pomogli osobom, które są ranne, które krzyczą, płaczą" - relacjonował @Tomasz, pasażer jednego z dwóch pociągów, które zderzyły się czołowo w Chałupkach koło Zawiercia (woj. śląskie). Do tragedii doszło około godziny 21. Według najnowszych informacji, ranne zostały 54 osoby. Jest też 15 zabitych. Trwa akcja ratownicza.

Szukały dróg w labiryncie, walczyły w ringu, ścigały się po planszy. W sobotę w auli Politechniki Warszawskiej młodzi naukowcy prezentowali swoje roboty. Drużyny z całej Polski konstruują roboty, aby móc zmierzyć się w rywalizacji z innymi i zdobyć cenne nagrody.