Łódź

Łódź

- Strażak krzyczał, żebyśmy uciekali. Wziąłem córeczkę na ręce i zaczęliśmy się ratować - mówi reporterowi TVN24 mieszkaniec kamienicy w centrum Łodzi, w której rano doszło do pożaru. Sześć osób, w tym dwoje dzieci podtruło się dymem. Płomienie pojawiły się na poddaszu. - Tam zawsze były libacje, pewnie to przez dzikich lokatorów mamy teraz zalane domy - mówią mieszkańcy.

W okolicach Milejowca (woj. łódzkie) doszło do wypadku z udziałem niewielkiego samolotu. Na pokładzie znajdowało się dwóch mężczyzn. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Łódzcy radni przyjęli uchwałę, w której deklarowali, że będą respektować wszystkie wyroki Trybunału Konstytucyjnego, również niepublikowane. Wojewoda uchwałę uchylił, bo - jak przekonuje - nie miał wyjścia, bo "radni wyszli poza swoje kompetencje". Ci zamierzają walczyć dalej - w sądzie administracyjnym.

Miało być czterech biegłych, przyszedł tylko jeden. Proces motorniczego, który kierując tramwajem pił i spowodował śmiertelny wypadek został odroczony. Sam skazany przyszedł na rozprawę z domu, bo już nie jest w areszcie. - Nie chce z wami rozmawiać - powiedział krótko redakcji tvn24.pl. Rodziny trzech kobiet, które zginęły przez Piotra M. mówią trochę więcej: ten proces to koszmar, który nie chce się skończyć.

- To były jego zwierzęta i odpowiedzialność spoczywała na oskarżonym - stwierdził sąd w Skierniewicach, który skazał na rok i dwa miesiące więzienia Jerzego G. Wyrok został warunkowo zawieszony na dwa lata. Sprawa dotyczyła pogryzienia kobiety przez kilka agresywnych psów. Ranna przez kilka dni walczyła o życie, blizny zostaną na zawsze.

Dwóch zamaskowanych mężczyzn wysiadło z samochodu, napadło na młodą kobietę i wepchnęło ją do auta. Samochód odjechał z piskiem opon. Jeden ze świadków zawiadomił policję. Nie wiedział, że nie przyglądał się porwaniu tylko żartom. Bo "porywacze" byli kolegami chłopaka "porwanej".

Tir uderzył w dużą siłą w tyłu busa, ten wpadł w lawetę jadącą przed nim i upadł na bok. Tak, według wstępnych ustaleń policji doszło do wypadku na drodze S8 na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego (woj. łódzkie). Siedem osób podróżujących busem trafiło do szpitali. Droga w kierunku Katowic była zablokowana przez cztery godziny.

- Możemy zmienić godzinę spotkania na późniejszą, jak wrócą z tych uroczystości - powiedział w niedzielę Ryszard Petru, szef Nowoczesnej. W tej sposób skomentował słowa wiceministra obrony narodowej, Bartosza Kownackiego, który w programie "Kawa na ławę", że proponowana przez opozycję data spotkania liderów partyjnych wypada w miesięcznicę pochówku Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu.