Łódź

Łódź

Umierająca pani Krystyna przygotowała swoich siedem kotów na to, że trafią pewnego dnia do schroniska. Po tym, jak nagłośniliśmy tę historię, nowych właścicieli zyskało każde "osierocone" zwierzę. A przy okazji 20 innych kotów ze schroniska.

Interweniowali w sprawie studentki zaatakowanej na tle seksualnym. Policjanci z Łodzi, którzy byli oskarżeni przez poszkodowaną o to, jak ją potraktowali, mieli na sobie kamery osobiste, ale podobno padły w nich baterie. Prokuratorzy przyjrzeli się sprawie i okazało się, że kamera interweniującej policjantki została wyłączona. To jednak - jak mówią śledczy - jeszcze nie przestępstwo. Policja nie widzi problemu.

Konie rasy mini appaloosa charakteryzują się niskim wzrostem, ale Bombel, czteroletni koń z Łodzi, jest z nich najmniejszy. Urodził się z karłowatością, przez którą mierzy ledwie 56,7 centymetrów wzrostu. Zwierzę trafiło do przyszłorocznej edycji Księgi Rekordów Guinnessa.

Ma 52 lata i - według policji - podczas jednego ze skoków ukrywał swoją twarz pod maską wilkołaka, znalezioną wśród zabawek wnuka. Teraz grozi mu 10 lat więzienia. Taka sama kara grozi jego 36-letniemu koledze, z którym miał współpracować.

Kilkunastu policjantów przeszukuje ogrody działkowe w pobliżu ulicy Milionowej w Łodzi. Tutaj najpewniej ukrywają się dwaj poszukiwani mężczyźni łączeni z przestępstwami narkotykowymi. - Zostali wypatrzeni przez funkcjonariuszy, ale uciekli podczas próby zatrzymania - mówi rzecznik komendy miejskiej Marcin Fiedukowicz. Podczas poszukiwań wykorzystywane są między innymi drony.

Pod Rawę Mazowiecką (woj. łódzkie) przyjechali z Tarnopola na Ukrainie. 28-letniego Ihora na pracę w Polsce namówił starszy o 18 lat wujek. Obaj nie żyją. - Nie mieli szans. Każda kolejna próba zaczerpnięcia powietrza ich zabijała. To trwało maksymalnie kilkanaście sekund – mówią eksperci zajmujący się komorami beztlenowymi. W takiej właśnie zginęli Ukraińcy. Prawdopodobnie chcieli zjeść jabłka.

Michał był okładany przez trzech mężczyzn; próbował uciec, biegnąc ulicą Przestrzenną w Łodzi. Za nim ruszyło auto, które - jak ustalili prokuratorzy - najpierw przycisnęło go do drzewa, a potem po nim przejechało. Za tę śmierć ma odpowiedzieć 45-letni Tomasz W., którego sam Michał uważał za członka "kochającej się rodziny".

To, co się z nim stało było zagadką od 2017 roku. Dziś już wiadomo, że 45-letni bezdomny spod Łęczycy (woj. łódzki) został najpierw zabity, a potem jego ciało zostało wrzucone do wykopanego naprędce dołu. Kiedy policja rozpoczęła poszukiwania, sprawcy zbrodni przenieśli ciało do innego, głębszego dołu. Trzy osoby usłyszały właśnie zarzuty.