Wielka woda dociera na Słowację i Węgry. Od kilkudziesięciu godzin stale rośnie poziom wody w Dunaju. Mieszkańcy Bratysławy przygotowują się na przyjście fali kulminacyjnej - zamknięto miejskie bulwary i ogłoszono stan ostrzegawczy. Bratysława szykuje się do ewakuacji.

Zgromadzenie Narodowe Pakistanu zatwierdziło kandydaturę Nawaza Sharifa na premiera. Tym samy sfinalizowało historyczne przekazanie władzy w kraju, który ma w swojej historii trzy wojskowe zamachy stanu. W jednych z pierwszych słów jako premier Sharif wezwał Amerykanów do zaprzestania nalotów dronami na terytorium Pakistanu.

Koncern Johnson & Johnson wycofuje z obrotu około 32 mln opakowań tabletek antykoncepcyjnych Cilest w Europie, Azji i Ameryce Łacińskiej - poinformowała wieczorem rzeczniczka firmy. Nie ma zagrożenia dla zdrowia stosujących ten specyfik - zapewniono.

Co najmniej 47 osób ucierpiało w środę rano w pożarze metra w centrum Moskwy. Z powodu zatrucia czadem potrzebowały one pomocy lekarskiej, niektóre osoby przewieziono do szpitali. Z podziemnych stacji w strefie pożaru ewakuowano ponad 4,5 tys. pasażerów.

Amerykańska komisja ds. handlu międzynarodowego (ITC) zakazała sprzedaży na terenie USA niektórych starszych produktów koncernu Apple, uznając, że amerykański gigant naruszył prawa patentowe swego południowokoreańskiego rywala, firmy Samsung. Zakaz nie obejmuje m.in. najnowszej wersji iPhone'a.

Druga fala wiosennych powodzi nawiedziła środkowy zachód USA. Najbardziej we znaki dała się rzeka Missisipi, która wylała, powodując zamknięcie kilku lokalnych dróg, autostrad oraz kanałów, którymi na co dzień kursują promy.

Szef polskiej MSZ Radosław Sikorski po spotkaniu w Waszyngtonie z sekretarzem USA ds. energii Ernestem Monizem stwierdził, że Polska jest zainteresowana importem konkurencyjnego cenowo amerykańskiego gazu łupkowego. Minister dodał, że dla naszego kraju bardzo ważne jest, aby USA zaczęły eksportować gaz LNG. - To spowoduje, że nasz terminal LNG, którego budowa zakończy się w przyszłym roku, będzie mógł kupić gaz po bardziej konkurencyjnych cenach - wyjaśnił.

Chiny a konkretnie plac Tiananmen w Pekinie. Jak wielkie emocje wzbudzają wciąż wydarzenia, które działy się tam równo 24 lata temu, niech świadczy fakt, że nawet dziś dziennikarze nie mają wstępu na cmentarz, na którym pochowane są ofiary maskary. Do dziś zresztą nie wiadomo, ile ich jest. Reżim mówi o około dwustu osobach, chiński czerwony krzyż o prawie trzech tysiącach. Nadal też nie wskazano i nie rozliczono winnych.