Terroryzm

Terroryzm

Tureckie służby zatrzymały siedem kolejnych osób w związku z wtorkowym samobójczym zamachem w Stambule, w którym zginęło dziesięciu niemieckich turystów. Oficjalnie sprawcy są wiązani z tzw. Państwem Islamskim, jednak premier Ahmet Davutoglu zasugerował, że za aktem terroru może stać inne państwo.

Siedem osób, w tym pięciu napastników, zginęło w czwartkowych zamachach bombowych i strzelaninie w centrum stolicy Indonezji, Dżakarcie - wynika z najnowszego bilansu lokalnej policji. Do samobójczych ataków oficjalnie przyznało się tzw. Państwo Islamskie (IS). Polskie MSZ potępiło zamachy i zaapelowało do turystów podróżujących do Indonezji, by zachowali ostrożność podczas pobytu i unikali zgromadzeń.

MSZ Rosji bada okoliczności zatrzymania w Turcji trzech Rosjan w związku z zamachem, do którego doszło w Stambule. Rzeczniczka resortu Maria Zacharowa poinformowała, że zgodnie z doniesieniami służb w Ankarze obywatele rosyjscy odmówili kontaktów z dyplomatami. Agencje w Moskwie podały, że dwóch z zatrzymanych Rosjan studiowało w Egipcie i Turcji, a trzeci był poszukiwany listem gończym. Po zamachu policja ujęła 10 innych domniemanych dżihadystów.

Co najmniej dziewięć z dziesięciu ofiat śmiertelnych zamachu bombowego w Stambule to obywatele Niemiec - poinformował przedstawiciel tureckiego rządu. Taką informację przekazał wcześniej kanclerz Angeli Merkel premier Turcji Ahmet Davutoglu w rozmowie telefonicznej. Wszyscy zabici to obcokrajowcy - potwierdził szef rządu Turcji.

W turystycznej dzielnicy Stambułu Sultanahmet, na płycie placu między Błękitnym Meczetem i świątynią Hagia Sofia, doszło do samobójczego zamachu. Zginęło 10 osób, a 15 jest rannych. Wszystkie ofiary śmiertelne to obcokrajowcy, głównie Niemcy. Do ataku nikt się nie przyznał, ale według tureckich władz jego autorem jest tzw. Państwo Islamskie.

Mieszkaniec stanu Maryland we wschodniej części USA został oskarżony o wspieranie powiązanych z Al-Kaidą dżihadystów z ugrupowania Al-Szabab. Mężczyzna miał też przejść w Somalii szkolenie wojskowe - podało amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości.

Uzbrojeni ludzie wtargnęli w poniedziałek do centrum handlowego w szyickiej dzielnicy Bagdadu, zabili co najmniej 18 osób, ranili około 50 - informują władze. Wśród zabitych jest czterech policjantów. Do napaści przyznało się tzw. Państwo Islamskie. W innym zamachu w Bagdadzie zginęło co najmniej siedem osób, a w mieście Mukdadija we wschodnim Iraku kolejne 20.

Dowódcy walczącego w Syrii Hezbollahu potwierdzili dostawy ciężkiej broni od Rosji - pisze amerykański portal The Daily Beast, którego dziennikarze rozmawiali bezpośrednio z liderami organizacji uznawanej przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską za terrorystyczną. "Wewnętrzna współpraca między Moskwą i Hezbollahem również się rozwija" - dodaje portal.

Dżihadysta z tzw. Państwa Islamskiego (IS) dokonał publicznej egzekucji własnej matki w syryjskim mieście Ar-Rakka, ponieważ nakłaniała go do opuszczenia tego ugrupowania - poinformowało w piątek Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.