Łódź

Łódź

- Z notatki dyspozytora wynika, że motorniczy rano na zajezdni nie był pijany - poinformowała w TVN 24 Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. Motorniczy zostanie przesłuchany przez śledczych w środę. W poniedziałek potrącił trzy osoby i uderzył w samochód. Dwie osoby zginęły na miejscu, trzecia przeszła skomplikowaną operację i jest w śpiączce.

Nietypowego odkrycia dokonali policjanci, którzy przeszukali mieszkanie 28-letniego mieszkańca Piotrkowa Trybunalskiego, zatrzymanego za posiadanie znacznej ilości narkotyków. Mężczyzna uprawiał marihuanę w urządzeniu zrobionym z dwóch brytfanek do pieczenia ciasta.

Czy motorniczy, który spowodował wypadek w Łodzi, pił alkohol w czasie pracy? Ma to wyjaśnić prowadzone śledztwo. Na razie policja wycofała się ze stwierdzenia, że wstępne badanie na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu wskazywało na tendencję rosnącą.

Prokuratura Rejonowa Łódź-Polesie wyjaśnia okoliczności wypadku z udziałem tramwaju, w wyniku którego śmierć poniosły dwie osoby, a dwie zostały ranne. 34-letni motorniczy był pijany, został zatrzymany. Niewykluczone, że usłyszy zarzut spowodowania wypadku w stanie nietrzeźwości, za co grozi do 12 lat więzienia.

To pasażerowie tramwaju poinformowali motorniczego, że doszło do zderzenia. On nie zauważył, że coś się stało - relacjonował na antenie TVN24 świadek wypadku, do którego doszło w poniedziałek w Łodzi. Tramawaj linii 16 potrącił pieszych i wjechał w samochód osobowy. W wyniku wypadku dwie osoby zginęły, dwie są ranne. Według policji motorniczy miał 1,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

Widzew Łódź, ostatnia drużyna T-Mobile Ekstraklasy, znów zmienił trenera. Rafała Pawlaka zastąpi w rundzie wiosennej Artur Skowronek, były szkoleniowiec Ruchu Radzionków, Pogoni Szczecin i Polonii Bytom.

W czwartek rano zmarła dziewczynka, której matka zginęła w wyniku obrażeń po wypadku. Pijana 31-latka - zdaniem śledczych - atakowała ze znajomymi przejeżdżające samochody w centrum Łodzi. Dochodzenie wykazało, że jeden z przestraszonych kierowców mógł potrącić pijaną kobietę. Wstępne wyniki sekcji zwłok nie dają odpowiedzi, co spowodowało jej śmierć.

Trzej mężczyźni z okolic Radomska usłyszeli zarzut nieumyślnego spowodowania niebezpieczeństwa. W Nowy Rok wrzucili petardę do domu niepełnosprawnego, ranili go, pozbawili dachu nad głową. Grozi im do 5 lat więzienia.

- Jeden ze świadków zeznał, że pijana 31-latka położyła się pod kołami samochodu, żeby uniemożliwić kierowcy odjazd z miejsca zdarzenia - poinformowała w czwartek prokuratura. Kobieta i jej dziecko nie żyją, po tym jak w centrum Łodzi doszło do awantury pomiędzy jej znajomymi i przypadkowym kierowcą samochodu.

Pięć lat więzienia grozi 24-letniej mieszkance gminy Kluki (woj. łódzkie), której z rąk miał wypaść 15-miesięczny syn. Zdarzenie widział kurator, który akurat był w mieszkaniu. Policjanci informują, że dziecko uderzyło głową o podłogę, a matka miała 2,3 promila alkoholu we krwi.