Syria

Syria

Zmagający się z protestami społecznymi syryjski rząd przedstawił plany nowego prawa wyborczego. Przewiduje ono m.in., że przyszłe wybory parlamentarne będą nadzorowane przez komitet sędziowski, zamiast jak do tej pory przez MSW.

Zamieszki na przedmieściach stolicy Syrii - Damaszku. W dzielnicy Qatana starli się zwolennicy i przeciwnicy prezydenta Baszara al-Assada. Amatorskie nagrania umieszczono na jednym z portali społecznościowych.

Syryjska propaństwowa telewizja wspierała ataki na ambasady USA i Francji w Damaszku - twierdzi Waszyngton. Tłum zwolenników prezydenta Baszara el-Asada wdarł się na teren amerykańskiej placówki, a przed wejściem na teren francuskiej powstrzymała go ochrona, która użyła ostrej amunicji. Do gwałtownych protestów doszło po wizycie ambasadorów obu krajów u buntowników domagających się demokratycznych przemian w kraju.

Trzy osoby zginęły z rąk sił bezpieczeństwa w Hamie w zachodniej Syrii. Przy wjazdach do miasta ustawiły się czołgi, a mieszkańcy zablokowali ulice, by uniemożliwić im przejazd.

Syryjscy żołnierze szturmowali w poniedziałek domy w położonej na zachodzie kraju Hamie, której tysiące mieszkańców wyszły na ulice, by z okrzykiem "Bóg jest wielki" sprzeciwić się tłumieniu przez władze antyrządowych protestów.

Jak podaje BBC, do syryjskiej Hamy powraca wojsko. W piątek odbyła się tam wielka demonstracja przeciwko reżimowi prezydenta Baszara el-Asada. W Damaszku z kolei debatowali syryjscy intelektualiści, którzy szukają wyjścia z wewnętrznego konfliktu.

Waszyngton naciska na syryjską opozycję, by doszła do porozumienia z prezydentem Baszarem al-Asadem, którego bezpieka i wojsko od miesięcy krwawo rozprawiają się z antyrządowymi protestami - informuje brytyjski "Guardian" powołując się na źródła w Syrii.

10 lipca odbędą się rozmowy z opozycją na temat ustalenia ram dialogu narodowego obiecanego przez prezydenta Syrii Baszara el-Asada - poinformowały w poniedziałek syryjskie władze. Od trzech miesięcy w kraju trwa krwawa rewolta przeciwko reżimowi Asada. W jej trakcie zginęło ponad 1300 cywilów, a rannych zostały tysiące. Aresztowano też ok. 10 tys. protestujących.

W związku z operacją armii syryjskiej w pobliżu granicy z Turcją, USA ostrzegły przed groźbą rozszerzenia się konfliktu. - Niebezpieczeństwo granicznych incydentów znacznie wzrośnie, jeśli Syria natychmiast nie zaprzestanie ataków i prowokacji - powiedziała w czwartek sekretarz stanu Hillary Clinton.

Światowej sławy pisarze i intelektualiści na czele z Salmanem Rushdie i Umberto Eco wystosowali list do Rady Bezpieczeństwa ONZ, prosząc, by ta uchwaliła rezolucję potępiającą wystąpienia reżimu prezydenta Asada przeciwko Syryjczykom. Pisarze nazywają je "zbrodnią przeciwko ludzkości."

Prezydent Syrii Baszar el-Asad ma mniej niż tydzień na przystąpienie do wprowadzania obiecywanych od dawna reform politycznych - powiedział doradca prezydenta Turcji Ersat Hurmuzlu. Jeśli tego nie zrobi, "rozpocznie się zagraniczna interwencja". Odpowiedź na pytanie, czy dojdzie do takiego scenariusza, miało dać poniedziałkowe wystąpienie Asada. Dyktator zapowiedział, ale nie reformy, tylko przygotowanie ich projektu za kilka miesięcy. Czy to zadowoli Zachód?

Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii William Hague wezwał prezydenta Syrii Baszara el-Asada, aby wprowadził reformy albo ustąpił z urzędu. Hague wyraził nadzieję, że Turcja będzie mogła użyć swoich wpływów, by przekazać członkom syryjskich władz to przesłanie.

Syryjskie siły lojalne wobec prezydenta Baszara al-Assada najechały w sobotę na miasto Bdama niedaleko tureckiej granicy, paląc domy i aresztując dziesiątki osób - donosi Reuters powołując się na świadków.

Szesnaście osób zginęło dziś w Syrii, gdy siły bezpieczeństwa użyły broni, by rozproszyć protestujących przeciwko reżimowi prezydenta Baszara el-Asada w Banijas i innych miastach.

Wyjaśniła się tajemnica bloga "lesbijki z Damaszku". Wpisy domniemanej homoseksualistki z Syrii, która krytykowała reżim prezydenta Baszara Asada, przez miesiące śledziły dziesiątki tysięcy ludzi na całym świecie. Teraz okazuje się, że wszystko było wielką mistyfikacją, a jej autorem był amerykański student uczący się w Szkocji.

Armia syryjska zajęła w niedzielę strategiczne miasto Dżisr al-Szugur po zmasowanym ataku z udziałem czołgów i śmigłowców bojowych. Dziesiątki tysięcy mieszkańców miasta zostało zmuszonych do ucieczki, a operacja spotkała się z potępieniem społeczności międzynarodowej.

Syryjskie wojsko wdarło się do Dżisr al-Szugur, gdzie od kilku dni toczyły się starcia. Według wersji rządowej, uzbrojone gangi atakowały tam policjantów i wojskowych. Opozycja twierdzi, że w mieście doszło do buntu żołnierzy, którzy odmówili strzelania do demonstrantów.

Podczas protestów i operacji wojskowych, głównie na północy Syrii, w piątek zabitych zostało co najmniej 28 osób. "Niech żyje Syria, precz z Baszarem Asadem!" - wykrzykiwali uczestnicy odbywających się w wielu miastach antyrządowych demonstracji. Według świadków w Maaret al-Numan armia do walki z rewoltą użyła po raz pierwszy śmigłowców.

Odchodzący z końcem czerwca ze stanowiska sekretarza obrony USA Robert Gates nie szczędzi gorzkich słów pod adresem sojuszników w NATO. Amerykanin stawia też pod znakiem zapytania legitymizację władzy prezydenta Syrii Baszara Asada.