Syria

Syria

Płomienie i ogromne kłęby dymu unoszą się nad uszkodzonym ropociągiem w pobliżu syryjskiego miasta Hims. Według opozycji rurociąg został wysadzony w powietrze.

Giną nie tylko cywile, a policjanci i wojskowi wierni reżimowi; nikt nie kazał strzelać do bezbronnych; nie boimy się sankcji - to tezy prezydenta Syrii Baszara el-Asada, które wygłosił w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji ABC.

Rada Praw Człowieka ONZ potępiła w piątek w rezolucji syryjskie władze za "systematyczne, powszechne i rażące" łamanie praw człowieka i podstawowych wolności.

Wysoka komisarz ONZ ds. praw człowieka Navi Pillay wezwała społeczność międzynarodową do ochrony ludności cywilnej w Syrii przed "bezwzględnymi prześladowaniami" reżimu. Kraj znajduje się na krawędzi wojny domowej - ostrzegła komisarz i podała najnowsze wyliczenia co do liczby ofiar reżimu Baszara el-Asada.

Do tej pory o dozbrajaniu Syryjczyków informowały izraelskie i arabskie media. Teraz to rosyjska agencja Interfax donosi, że Rosja dostarczyła Syrii przeciwokrętowe pociski manewrujące. Dzięki nim Syryjczycy mogą bronić się przed ewentualną inwazją od strony morza.

Szefowie dyplomacji państw Unii Europejskiej nałożyli nowe sankcje na przedstawicieli Syrii i firmy z tego kraju. Nowymi sankcjami w reżim Baszara el-Asada uderzyły także Stany Zjednoczone. Według ogłoszonych w czwartek ocen ONZ, reżim ma na swoim sumieniu już ponad 4 tys. ofiar śmiertelnych.

Liga Arabska uzgodniła projekt sankcji wobec Syrii. Przewiduje on m.in. zamrożenie kont przedstawicieli rządu w Damaszku i zakaz podróży do krajów arabskich dla członków reżimu. To reakcja na krwawe tłumienie protestów przez syryjskie władze.

Dwa morskie giganty - jeden należący do U.S. Navy, drugi do rosyjskiej floty - spotkają się wkrótce w pobliżu syryjskiego wybrzeża - donosi zazwyczaj dobrze poinformowany izraelski portal debka. Obecność okrętu USS George W.H. Bush jest o tyle znacząca, że w czwartek USA po raz wezwały swoich obywateli do opuszczenia Syrii. Presja dyplomatyczna czy przygotowanie do interwencji?

Zachód i Liga Arabska ciągle wykluczają militarną interwencję w Syrii, ale coraz śmielej zaczynają się pojawiać głosy, które nie wykluczają podjęcia bezpośredniej akcji zapobiegającej dalszemu rozlewowi krwi. Z najnowszym pomysłem wystąpił szef francuskiej dyplomacji Alain Juppe.

Turecki premier wyjątkowo ostro zaatakował dyktatora Syrii Baszara Asada. Do niedawna oba kraje utrzymywały przyjacielskie stosunki, teraz Recep Erdogan ostrzegł swojego niedawnego sojusznika, że podąża ku takiemu samemu końcowi, jaki spotkał Muammara Kaddafiego. - Walka z własnym narodem do ostatniej kropli krwi, to nie heroizm, ale tchórzostwo - stwierdził Turek.

W krytycznych uwagach pod adresem prezydenta Syrii Basara el-Asada przodują zdecydowanie władze Turcji. Premier tego kraju, Recep Tayyip Erdogan, oświadczył właśńie, że dni syryjskiego prezydenta są policzone. - Nadejdzie dzień, kiedy i ty odejdziesz - powiedział dziennikarzom w Stambule Erdogan.

Baszar el-Asad nic nie robi sobie z kolejnych gróźb wysuwanych pod jego adresem przez Zachód a nawet Ligę Arabską. Syryjski przywódca nie zamierza ugiąć się pod siłą deklaracji, za którymi nie idą żadne konkretne kroki. Najnowsze słowa oburzenia Damaszek usłyszał z ust szefa brytyjskiego MSZ.

Ministrowie spraw zagranicznych państw Ligi Arabskiej spotkają się w czwartek, by przeprowadzić rozmowy na temat sytuacji w Syrii - poinformowała w niedzielę egipska państwowa agencja prasowa MENA, powołując się na przedstawiciela Ligi, która ma swą siedzibę w Kairze.

Szef francuskiego MSZ Alain Juppe wezwał w Ankarze Radę Bezpieczeństwa ONZ do działania przeciwko reżimowi prezydenta Syrii Baszara el-Asada. Juppe mówił też, że nadszedł czas, aby zaostrzyć sankcje przeciwko Syrii z powodu krwawej rozprawy z opozycją.

- To jest całkiem podobne do prawdziwej wojny domowej - tak rozwój najnowszych wypadków w Syrii skomentował szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow.

Wolna Armia Syryjska złożona ze zbuntowanych żołnierzy armii rządowej ogłosiła powołanie tymczasowej rady wojskowej. Jej celem ma być obalenie reżimu prezydenta Baszara el-Asada, ochrona ludności cywilnej, a także zapobieganie anarchii.

Syryjscy dezerterzy w nocy z wtorku na środę zaatakowali na obrzeżach Damaszku kompleks budynków należących do wywiadu. To pierwszy atak na ważne obiekty sił bezpieczeństwa od wybuchu przed ośmioma miesiącami antyprezydenckiego powstania.

Szesnastu cywilów i dziewiętnastu członków syryjskich sił bezpieczeństwa zginęło w poniedziałek w regionie (muhafazie) Dara na południu Syrii - poinformowała organizacja Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Wielkiej Brytanii, na którą powołuje się AFP.

Syryjski reżim dokonuje zbrodni przeciwko ludzkości - oceniła w specjalnym raporcie organizacja ochrony praw człowieka Human Rights Watch. "Dokonywanie przez siły rządowe w sposób systematyczny nadużyć przeciwko cywilom w Hims (w zachodniej Syrii), w tym tortur i samowolnych egzekucji, pokazuje, że doszło tam do zbrodni przeciwko ludzkości" - napisała w dokumencie.