- To największe użycie siły w Europie w ostatnim czasie. To trzeba zatrzymać - mówił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, komentując krwawe wydarzenia na Ukrainie. Szef polskiego MSZ wraz z szefami dyplomacji Niemiec i Francji przyjechali do Kijowa, by spotkać z prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem.

- W Kijowie jest, jak się mówi, stan wojenny. Ale ludzie, którzy są na Majdanie nie czują już strachu. Wierzą, że to oni zwyciężą - mówiła na antenie TVN24 dziennikarka Tamara Tarnowska, opisując to, co się dzieje na Ukrainie. Tylko dziś zginęło tam - według ukraińskich mediów - co najmniej 35 osób. Ma być też kilkuset rannych.

Sankcje, jakie UE nałoży na Ukrainę są twardą manifestacją. Mówiąc "sankcje", mówimy dosyć. Nie ma definitywnie zgody na to, co się dzieje na Ukrainie - mówił w "Kropce nad i" premier Donlad Tusk. Podkreślił jednocześnie, że trzeba szukać rozwiązania, które sprawi, że Ukraina "nie utonie w odmętach konfliku bez szczęśliwego finału". Nie wykluczył jednak, że krew prawdopodobnie i tak się jeszcze na Ukrainie poleje.

Polski minister z unijną misją na Ukrainie, a polski premier z inicjatywą europejskich sankcji wobec winnych rozlewu krwi w Kijowie. Kryzys na Ukrainie jednoczy Europę, zjednoczył też polską scenę polityczną - cała opozycja poparła w tej sprawie rząd.

Członkinie feministycznej grupy Pussy Riot bite, szarpane i popychane w czasie happeningu w Soczi, przez ludzi pilnujących tam porządku na igrzyskach. Jak twierdzą aktywistki, użyto wobec nich gazu pieprzowego, miały zostać również pobite nahajkami. W sieci pojawił się film, na którym widać zajście.