Kurdystan

Kurdystan

Ankara uważa, że wsparcie Rosji i USA dla samoobrony kurdyjskiej w Syrii "godzi w interesy Turcji" i oznacza skryte wsparcie dla działającej w Turcji separatystycznej Partii Pracujących Kurdystanu. Ambasadorzy obu krajów zostali wezwani we wtorek do MSZ.

Turcja ostrzegła Rosję i Stany Zjednoczone, że nie będzie tolerować zdobyczy terytorialnych kurdyjskich bojowników w pobliżu swojej granicy na północnym zachodzie Syrii - poinformowała agencja Reutera, powołując się na źródła w tureckim rządzie. Ankara ma podejrzewać, że zarówno USA, jak i Rosja, wspierają kurdyjskich bojowników.

W ciągu kilku tygodni rozpoczniemy ofensywę skierowaną na główną bazę bojowników Państwa Islamskiego w Rakce, poinformował głównodowodzący sił kurdyjskich wchodzących w skład syryjskiej opozycji. Operacja prawdopodobnie będzie miała wsparcie amerykańskiego lotnictwa.

Nielegalna w Turcji Partia Pracujących Kurdystanu wezwała swoich bojowników do powstrzymania się od działań na terenie kraju do wyborów parlamentarnych - podała strona internetowa powiązana z organizacją. Decyzję ogłoszono kilka godzin po dwóch zamachach terrorystycznych w Ankarze, w których zginęło 95 osób.

Premier Turcji Ahmet Davutoglu zarządził śledztwo po tym, jak w sieci pojawiły się zdjęcia martwego mężczyzny - najprawdopodobniej kurdyjskiego aktywisty - przywiązanego do zderzaka policyjnego samochodu. Na filmie, który wyciekł do sieci, widać, jak zwłoki człowieka są wleczone ulicami tureckiego miasta - pisze "New York Times".

Ze względu na zaangażowanie wielkich mocarstw wojna domowa w Syrii może potrwać nawet 10 lat - ocenił komendant sprzymierzonych z USA kurdyjskich bojowników z organizacji YPG, walczących w Syrii z dżihadystyczną organizacją Państwo Islamskie. Sipan Hemo wyraził ten pogląd dzień po rozpoczęciu nalotów w Syrii przez Rosję. Więcej o sytuacji w Syrii w TVN24 Biznes i Świat oraz w "Faktach z zagranicy" o godz. 20.

W mieście Cizre w południowo-wschodniej Turcji zamieszkałym przez dużą społeczność kurdyjską na ulicach dochodzi do starć armii rządowej i miejscowych bojówkarzy. Organizacje praw człowieka donoszą, że ofiarami Turków stało się ponad 20 cywilów, w tym dzieci. Od piątku w mieście trwa godzina policyjna.

Tureckie siły lądowe we wtorek, po raz pierwszy od 2011 roku, dokonały wypadu na terytorium irackiego Kurdystanu. Miał to być "krótkotrwały środek" w celu ujęcia kurdyjskich rebeliantów odpowiedzialnych za niedawny atak na siły rządowe - poinformowało anonimowe źródło w rządzie w Ankarze.

Lider tureckiej prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratyczna (HDP) powiedział we wtorek, że partia jest gotowa wejść do rządu tymczasowego, który obejmie władzę do listopadowych wyborów. Tymczasem rebelianci z Partii Pracujących Kurdystanu wciąż są celem nalotów bombowych ze strony tureckiego rządu.