Maciej Wierzyński - felieton

Maciej Wierzyński - felieton

Kolega, który mieszka we Francji, bardzo zirytowany powiedział mi, że już nie może słuchać o pandemii. Myślał, że w Polsce od pandemii odetchnie. Nic podobnego - pisze w felietonie Maciej Wierzyński.

Właśnie przeczytałem książkę, która mówi, że kiedyś też bywało źle, ale jakoś dawało się z tego wyjść. Oczywiście nie w Polsce - pisze w felietonie Maciej Wierzyński.

Jeszcze nie całkiem dawno najsłynniejszy w Polsce lokal gastronomiczny nazywał się "Sowa i Przyjaciele", dawniej "Sielanka", róg Czerniakowskiej i Gagarina w Warszawie.

Felieton Macieja Wierzyńskiego.

Jagiełło uratował nas pod Grunwaldem przed nawałą niemiecką i tego samego cudu dokonał w sześćset dziesięć lat później Mateusz Morawiecki pod Brukselą. I w tym momencie odchodzi mi ochota do żartów.

Za socjalizmu, co roku około festiwalu piosenki w Opolu, najtęższe mózgi i najświetniejsze pióra podejmowały nabrzmiały problem kryzysu polskiej piosenki. Autorom nostalgicznych wspomnień o PRL-u podsuwam pomysł sporządzenia antologii tekstów analizujących przyczyny, dla których polskie piosenki nie dorównują francuskim. Kulturoznawczych analiz szukających odpowiedzi na pytanie: dlaczego historia skazała nas na słuchanie Filipinek i Alibabek i rozpraw wskazujących, jak dziedzictwo rozbiorów sprawiło, że zamiast Armstronga mamy Połomskiego. Dlaczego nie dorobiliśmy się polskiej Edith Piaf, Beatlesów ani Rolling Stonesów?

Mateusz Morawiecki z dumą oświadczył w Sejmie, że "płyniemy pod prąd". W Unii Europejskiej płyniemy pod prąd i nie jesteśmy, broń Boże, w żadnym mainstreamie. W mainstreamie mogą sobie płynąć Niemcy albo Francuzi, od biedy Holendrzy, ale nie my.

"Listopad niebezpieczna dla Polaków pora" - napisał Wyspiański, ale chyba nie chodziło mu oto, że o tej porze roku patriotyczna młodzież może podpalić innemu Polakowi mieszkanie.