Czarno na białym

Czarno na białym

Okno na biznes

Ryszard Florek, właściciel firmy produkującej okna dachowe, zaczynał od marzeń. Dziś ma firmę zatrudniającą 3 tys. pracowników. I jak zapewnia, miałby ich jeszcze więcej, gdyby nie głupota urzędników źle interpretujących przepisy, którzy np. uznali przystawienie pieczątki za łamanie prawa.

Kasa liderów

Prześwietlamy portfele polityków. Na początek liderzy partii, czterej premierzy i ich majątek. Od lat pierwsi w partii, bywało i jest, że też pierwsi w państwie, ale żaden z nich nie trafił na listę najbogatszych. Dwaj nie mają nawet własnego mieszkania.

Kapitał (nie)polityczny

Wśród najbogatszych posłów obecnej kadencji, prym wiodą ci z Platformy. Sześciu w pierwszej dziesiątce. Na czele z 44 milionami złotych jest Mirosław Koźlakiewicz, zwany "królem drobiu". Drugi na liście, minister finansów Rostowski ma majątek o ponad połowę mniejszy. Bogactwo posłów z tej listy to przede wszystkim domy, mieszkania, działki i samochody w liczbie mnogiej.

Na garnuszku żony

Filozof z wykształcenia, potem biznesmen, dziś polityk aspirujący do stanowiska prezydenta. Kiedyś jeden z najbogatszych posłów - dziś najbardziej zadłużony i na utrzymaniu żony - jak sam twierdzi. Przedstawiamy "czarno na białym" majątek Janusza Palikota i długą listę niejasności w jego rozliczeniach.

Posłowie na kredyt

Antylista, czyli najbiedniejsi posłowie. W pierwszej dziesiątce przedstawiciele Ruchu Palikota, Solidarnej Polski, Prawa i Sprawiedliwości oraz jeden z Platformy. Bez mieszkań, działek, samochodów i oszczędności. Tak wynika z ich oświadczeń majątkowych. To co mają, to kredyty. Z banku lub sejmowej kasy.

"Zielone ludki"

18.06 | Chętnych było prawie 25 tys. - to rekord. Cztery razy więcej niż miejsc. Zabiegali o tę pracę, choć nie dostaną za nią ani grosza - wolontariusze na Euro, słynne "zielone ludki". Głównie Polacy, ale są też obcokrajowcy. Ich zadanie to informować i pomagać kibicom w poruszaniu się po miastach - gospodarzach mistrzostw. Dlaczego tak im zależy na tej funkcji tak bardzo, że niektórzy byli w stanie porzucić dotychczasową pracę.

Eurożniwa dla restauratorów

18.06 | Na boisku bez sukcesu, ale poza stadionami Polacy na Euro zyskują. Najbardziej właściciele restauracji i pubów w pobliżu rozgrywek. Niektórzy nawet z pewnym niedowierzaniem mówią, że obroty wzrosły o kilkaset procent. być może te trzy tygodnie to interes ich życia - interes, który kręci się niezależnie od tego, czy piłkarze różnych nacji wygrywają, czy przegrywają.

Polscy kibice: "Euro się nie skończyło"

Te największe euroemocje - siłą rzeczy - w Polakach opadły, choć po ulicach wciąż jeżdżą samochody z biało-czerwonymi flagami. Kibice nie zawiedli do końca i kibicowali dalej. po ostanim przegranym meczu Polaków, tysiące zjawiły się w warszawskiej strefie kibica, by pożegnać drużynę. Być może w tej kategorii lepsi są Irlandczycy, ale na pewno jesteśmy w europejskiej czołówce.

Kogo wybierze Smuda?

Szczęsny czy Tytoń? Obsada naszej bramki w meczu o wszystko z Czechami - to od dwóch dni pytanie wagi ogólnonarodowej. Szczęsny to numer 1 w drużynie, co podkreśla trener Smuda. Z drugiej strony mówi jednak, że nie zmienia się składu, który osiągnął dobry wynik, czyli wskazuje na Tytonia. A więc - gwiazda drużyny czy jej czarny koń?

Co w murawie piszczy?

Złej baletnicy szkodzi rąbek od spódnicy. To samo można by powiedzieć o piłkarzach, którzy narzekają na stadionową murawę. Ale - wbrew pozorom - trwa na boisku ma ogromy wpływ na grę i wynik. Jej podłoże, gęstość, wysokość i nawodnienie - to wszystko słono kosztuje, bo podlega bardzo rygorystycznym przepisom, o czym przekonały się wszystkie miasta-gospodarze mistrzostw, bo wszystkie musiały murawy wymieniać. A i tak kłopotów nie udało się uniknąć. Co dokładnie w trawie piszczy?

Co zrobią Czesi?

Przed meczem Polska-Czechy wiele przemawia na korzyść naszych południowych sąsiadów. Są o wiele wyżej od nas notowaną drużyną w Europie, mają też jednego z najlepszych na świecie bramkarzy. Czy to im wystarczy, by co najmniej zremisować z Polakami i awansować do ćwierćfinału?

Międzynarodowe echa zamieszek w stolicy

Wtorkowe zamieszki od początku miały podtekst polityczny, a teraz stały się wręcz politycznym tematem i to na szczeblu międzynarodowym po tym, jak właśnie w tej sprawie, prezydent Putin nieoczekiwanie zadzwonił do premiera Tuska. Czy był to wyraz niepokoju czy oburzenia? O szczegółach i tonie rozmowy nic nie wiemy, ale - jak to w polityce - to też sporo mówi.

Bez pomysłu na walkę z chuliganami

Niskie kary dla chuliganów zdumiewają wszystkich z ministrem sprawiedliwości włącznie. No, ale co z tego? Mamy prawo, które pozwala kiboli zamykać w więzieniach i mamy też niezawisłe sądy, które z tego prawa niechętnie korzystają. Jak więc państwo polskie chce wreszcie uporać się z bandytyzmem. Rząd ten, podobnie jak poprzednie, pomysłu nie ma. Opozycja podsuwa swoje luźne propozycje.

Łagodne kary dla chuliganów

Po wtorkowych burdach kiboli, czas na wymiar sprawiedliwości. Z ponad 180 zatrzymanych osób, sądy w trybie przyspieszonym ukarały dotąd ok. 30 z nich. Głównie grzywną i wyrokami więzienia w zawieszeniu. To łagodne wyroki - jak przekonał się reporter "Czarno na Białym" patrząc na tych, którzy opuszczali salę sądową - wyroki nie robiące na nikim wrażenia. Czy to kara czy zachęta dla kiboli?

Mecz o wszystko

I wracamy na boisko. Po wielu latach, Polska wreszcie nie gra już tylko o honor, ale gra bardzo realnie o awans. Po meczu z Rosją i przed sobotnim pojedynkiem z Czechami wiara w ćwierćfinał dla Polaków wzrosła wielokrotnie. Piłkarze Smudy byli dziś witani na treningu przez kibiców jak bohaterowie.

Burdy oczami świata

UEFA dotkliwie ukarała Rosjan za piątkowe burdy podczas i po meczu we Wrocławiu. 120 tysięcy euro kary i groźba utraty 6 punktów w eliminacjach do następnego Euro. Bójki w Warszawie UEFA na razie tylko potępiła. I nawet, jeśli uznać te zamieszki za incydent, to smuga cienia na dobrej - jak dotąd - opinii o nas, jako gospodarzach - zostaje. Zamiast na świetnym meczu Polaków z Rosją zagraniczne media skupiają się dziś na zadymie kiboli.

Prawem w kibola

Poczucie wstydu i kompromitacji dominuje wśród polskich kibiców. Tych prawdziwych, normalnych kibiców, którzy - jak chyba nigdy dotąd - zgodnie, głośno i bardzo dosadnie mówią "nie" kibolom. W internecie przepraszają Rosjan i odcinają się od "bezmózgich idiotów". Premier mówi o durniach, którzy chcieli być ważniejsi od Euro. Czy to powszechne potępienie to nie najlepsza okazja, by wreszcie zdecydowanie zrobić porządek z kibolami i chuligaństwem?

Wieczór w stolicy

Dziś krajobraz po meczu Polska-Rosja, czyli wspaniały bój naszych piłkarzy i kompromitująca nas, jako gospodarzy, bijatyka kiboli przed meczem. Napięcie było od początku. Polscy pseudokibice skrzykiwali się w internecie już przed marszem rosyjskich kibiców. Potem już byle pretekst po jednej czy drugiej stronie był dobry, by zaatakować. Kiboli nie powstrzymał ani widok idących na mecz rodzin z dziećmi, ani policji w pełnym rynsztunku. 140 osób ucierpiało, ponad 180 zatrzymano.