Czarno na białym

Czarno na białym

Wojciech Szczęsny i Franciszek Smuda. Pierwszy jest "nr 1" w kadrze, drugi rozdaje w niej karty. - Wojtek na boisku jest w pełni skoncentrowany - mówi o bramkarzu jego mama, Alicja. - On jest zmęczony. Emocje sięgają zenitu i presja jest ogromna - dzieli się z kolei wrażeniami ostatnich tygodni żona "Franza", Małgorzata.

Szef UEFA zapowiada, że sędziowie na Euro będą przerywać mecze, jeśli dojdzie do incydentów na tle rasitowskim. W ten sposób Platini odniósł do filmu w brytyjskiej telewizji BBC - filmu pokazującego przemoc, nazistowskie gesty oraz rasistowskie i antyżydowskie hasła na polskich stadionach. Dokument wzbudził kontrowersje, choć nikt nie może zaprzeczyć, że pokazano w nim prawdę, a dokładnie część prawdy, do której na pewno trudno się przyznać, szczególnie w przeddzień Euro.

Kim są ludzie, których pokazała BBC? Albo pseudokibicami żądnymi zadym albo prawdziwymi kibolami, czyli przestępcami w dobrze zorganizowanej grupie. Mafii - jak mówi wprost Sylwester Latkowski. Po ostatniej akcji CBŚ do aresztu trafiło wielu gangsterów, w tym król kiboli, pseudonim Staruch. Handel narkotykami, rozboje, wymuszenia, ustawki - to ich główne zajęcie. Na stadionach, wszczynając burdy, głównie werbują nowych.

Polscy kibice na razie dopisują, a nawet więcej - wprawiają w zachwyt zagraniczne drużyny, które euro-zwyczajem występują na otwartych treningach przed mistrzostwami. Czekają na nich zawsze pełne trybuny i gesty sympatii. Kibic klubowy to nie to samo, co kibic, który przychodzi na mecze reprezentacji - tak wielu komentuje kontrowersyjny film BBC. Jaki więc kibic wybiera się na Euro i jakie da świadectwo polskiej kulturze stadionowej?

Jeszcze chyba nigdy w zagranicznych mediach nie było tyle informacji o Polsce i o konkretnych miastach, których władze same przyznają, że takiego rozgłosu nie przyniosłaby nawet najdrożej wykupiona reklama. Rzeczywiście, publikacji jest "wysyp", a większość dla Polski zaskakująco dobra.

Drobne kradzieże - wielki problem. Liczby mówią same za siebie. Rocznie jeden sklep traci z tego powodu od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Z roku na rok rośnie liczba takich wykroczeń. Co raz większa jest też zuchwałość złodziei.

Właściciele sklepów liczą straty i - nie mogąc liczyć na wymiar sprawiedliwości - biorą sprawy we własne ręce. Sposoby są różne - od ustawiania klatek dla złapanych złodziei, przez robienie im zdjęć czy publikowanie nagrań ze sklepowych kamer w internecie. Paradoks polega na tym, że okradani walcząc w ten sposób ze złodziejami - sami łamią prawo.

Zmorą małych i dużych sklepów jest plaga drobnych kradzieży. Drobnych, czyli do wartości 250 złotych. Złodziej złapany nawet na gorącym uczynku może czuć się bezkarnie - w najgorszym razie grozi mu mandat. Duże kontrowersje budzi więc postulowana przez policję i prokuraturę zmiana przepisów karnych podnosząca 4-krotnie, czyli do tysiąca złotych granicę, od której kradzież byłaby uznawana za przestępstwo. To wygląda jak zielone światło dla złodziei. Czy zostanie zapalone?

W statystykach spada liczba kradzieży kieszonkowych, ale Euro 2012 to dla tego typu złodziei okres żniw. Policja spodziewa się, że na Euro zjadą amatorzy cudzych kieszeni z całej Europy. Policja miesza się z tłumem i ostatnio stosuje nawet prowokacje.

Dla niej całe Euro to jeden wielki mecz o wszystko i być albo nie być w rządzie, bo to właśnie minister sportu typowana jest na pierwszą osobę do wymiany w. A zapowiadało się tak dobrze - Joanna Mucha była wielkim medialnym odkryciem Platformy. Tylko dlaczego, parafrazując trenera wszechczasów, skoro było tak dobrze, jest tak źle?

Od początku, czyli od ponownego zwycięstwa Platformy w wyborach parlamentarnych, jej sondaże spadają. Wystarczyło nieco ponad pół roku i partia Tuska straciła ok. 10 punktów procentowych. To wysoki rachunek za trudne, ale też słabo komunikowane decyzje - począwszy od ACTA, na ustawie emerytalnej skończywszy. Co dalej? Wiele zależy od EURO, nawet jeśli już niewiele na Euro zależy od rządu.

Podobno zakopali topór wojenny i wypalili fajkę pokoju, choć sam premier zaprzecza, twierdząc, że i on i Grzegorz Schetyna już nie palą. Pewne jest, że po długiej przerwie znów zagrali w jednej drużynie piłkarskiej i od tamtej chwili coraz więcej mówi się o powrocie Schetyny do drużyny rządowej Tuska. Czy to, co kiedyś podzieliło obu polityków, teraz ich połączy w nowym otwarciu PO?

Bardzo szybko zrozumiał, że wiecznie w piłkę grać nie będzie i dlatego bardzo szybko zaczął inwestować głównie w nieruchomości. Jednak nie w kolejne mieszkania a w perły architektury. Dziś Marek Koźmiński zajmuje się kupowaniem i odnawianiem zabytkowych kamienic oraz dworców kolejowych i autobusowych. Choć planuje też bardziej nowoczesne inwestycje.

Murawę na boisku zamienił na murawę pola golfowego, bo dziś z powodów zdrowotnych, w piłkę nie może grać nawet dla przyjemności. Zarobione na boisku pieniądze zainwestował między innymi w rodzinnej Ustce, gdzie ma ośrodek wypoczynkowy. Ale Tomasz Iwan ma też duży pociąg do show-biznesu.

Teraz najbogatsi polscy piłkarze - ci, którzy już z boiska zeszli. Na początek były mistrz Polski, kiedyś twarz narodowej drużyny, dziś twarz drużyny PO w Sejmie. Na pewno najlepszy piłkarz w tym parlamencie i jeden z najbogatszych posłów. Cezary Kucharski - właściciel wielu nieruchomości i menadżer kilku piłkarskich talentów, w tym gwiazd zbliżającego się Euro.

Nikt nie wie, ile dokładnie jest porwań, bo statystyki dotyczą tylko tych zgłoszonych policji. W tym miesiącu zgłoszono uprowadzenie dla okupu trzech osób - wszystkie na szczęście są już na wolności. Najgłośniejsza była sprawa z Wielkopolski, gdzie porwano syna przedsiębiorcy. Policja uwolniła go po 9 dniach, a sprawców aresztowała.

Porwanie inaczej wyglada w oczach tego, który je przeżył. Przeżył cudem - biorąc pod uwagę, w jak niezwykle bezwzględne i brutalne ręce wpadł. Sprawcy należeli do "gangu mutantów" - nie mieli żadnych skrupułów, gdy zabijali policjantów w Parolach i Magdalence. Dlaczego jemu 17-letniemu synowi bogatego ojca - udało się wtedy?

To na pewno nie wygląda jak w hollywodzkich filmach o porwaniach. Rozmowy z porywaczami to zadanie bardzo trudne, nawet dla zawodowych negocjatorów. Dwóch z nich opowiedziało "Czarno na Białym" jak wyglądały ich najtrudniejsze sprawy. Nie zawsze z happy endem

Niekwestionowany lider rankingu zaufania. Ufa mu blisko 70 proc. Polaków - to zdecydowanie więcej niż na niego głosowało w wyborach. Co ciekawe, Bronisław Komorowski cieszy się zaufaniem co drugiego wyborcy PiS. Jeszcze ciekawsze wydaje się to, patrząc na spadające notowania jego macierzystej Platformy. Czy to znaczy, że prezydent wybił się na niezależność od swojej partii?