Czarno na białym

Czarno na białym

Ich problemy z euro sprawiają, że na Euro kibicują jeszcze bardziej. Bo sukces ich drużyny, pozwoliłby, choć na chwilę, zapomnieć o kryzysie. To dotyczy jednak chyba tylko tych Greków, którzy przyjechali do Polski albo tu mieszkają. Bo dla Greków w Grecji - mistrza Europy sprzed 8 lat - Euro piłkarskie to dziś jednak nie jest temat numer jeden.

Dla kibiców liczy się doping w czasie meczu i dobra zabawa przed i po. Szczególnie dla tych, którzy na czas Euro robią sobie przerwę od codziennego życia. Jak wygląda życie kibica?

A teraz kibic - nie-kibic, czyli o tym, jak wygląda bojkot biało-czerwonych przez jednego z najlepszych w polskiej historii bramkarzy. Gdy miliony Polaków kibicowały, Jan Tomaszewski sam w pokoju - jak obiecał, tak nie oglądał meczu naszej drużyny. Może nie sam, bo towarzyszyła mu nasza reporterka. I - choć nie oglądał - to chętnie komentował.

Gorące Euro-emocje po meczu otwarcia Polaków i przed jutrzejszym - być może decydującym już o losie naszej drużyny - meczem z Rosją, który z racji historii i polityki jest lub będzie wydarzeniem nie tylko piłkarskim. Temperaturę emocji podnosi planowany przed pojedynkiem warszawski marsz rosyjskich kibiców. Jeszcze w weekend była mowa o manifestacji z okazji Dnia Rosji, dziś mówi się o wspólnym przejściu kibiców na stadion. Czy sportowe emocje wezmą górę nad polityką i historycznymi urazami?

"On nigdy nie pęka" - mówią o nim koledzy. Trzy lata temu Marcin Wasilewski stał nad przepaścią, po tym, jak rywal złamał mu nogę w dwóch miejscach. Wrócił do gry i dyryguje polską obroną. Reprezentacji bez niego nikt sobie nie wyobraża.

UEFA typuje go na potencjalną młodą gwiazdę Euro, po jego golu Legia wygrała już z wicemistrzem Afryki do lat 20 - Kamerunem, a klubowi skauci z zagranicznych lig podobno chętnie by go już widzieli w Serie A i Bundeslidze. Rafał Wolski pewnie nie wyjdzie w pierwszej "11" w meczu z Grecją, ale jego dobre zmiany mogą zrobić z niego faworyta i trenera, i kibiców.

Co przesądziło o tym, że tylko jeden Polak będzie sędziował na Euro i do tego stanie przy linii jako tzw. techniczny? Marcin Borski jest w europejskiej elicie w swym fachu, ale co z jego kolegami? Czy brakuje odpowiednich szkoleń, dobrego lobbingu, a może chodzi po prostu o bałagan w PZPN, który rzutuje na wszystko?

Wojciech Szczęsny i Franciszek Smuda. Pierwszy jest "nr 1" w kadrze, drugi rozdaje w niej karty. - Wojtek na boisku jest w pełni skoncentrowany - mówi o bramkarzu jego mama, Alicja. - On jest zmęczony. Emocje sięgają zenitu i presja jest ogromna - dzieli się z kolei wrażeniami ostatnich tygodni żona "Franza", Małgorzata.

Szef UEFA zapowiada, że sędziowie na Euro będą przerywać mecze, jeśli dojdzie do incydentów na tle rasitowskim. W ten sposób Platini odniósł do filmu w brytyjskiej telewizji BBC - filmu pokazującego przemoc, nazistowskie gesty oraz rasistowskie i antyżydowskie hasła na polskich stadionach. Dokument wzbudził kontrowersje, choć nikt nie może zaprzeczyć, że pokazano w nim prawdę, a dokładnie część prawdy, do której na pewno trudno się przyznać, szczególnie w przeddzień Euro.

Kim są ludzie, których pokazała BBC? Albo pseudokibicami żądnymi zadym albo prawdziwymi kibolami, czyli przestępcami w dobrze zorganizowanej grupie. Mafii - jak mówi wprost Sylwester Latkowski. Po ostatniej akcji CBŚ do aresztu trafiło wielu gangsterów, w tym król kiboli, pseudonim Staruch. Handel narkotykami, rozboje, wymuszenia, ustawki - to ich główne zajęcie. Na stadionach, wszczynając burdy, głównie werbują nowych.

Polscy kibice na razie dopisują, a nawet więcej - wprawiają w zachwyt zagraniczne drużyny, które euro-zwyczajem występują na otwartych treningach przed mistrzostwami. Czekają na nich zawsze pełne trybuny i gesty sympatii. Kibic klubowy to nie to samo, co kibic, który przychodzi na mecze reprezentacji - tak wielu komentuje kontrowersyjny film BBC. Jaki więc kibic wybiera się na Euro i jakie da świadectwo polskiej kulturze stadionowej?

Jeszcze chyba nigdy w zagranicznych mediach nie było tyle informacji o Polsce i o konkretnych miastach, których władze same przyznają, że takiego rozgłosu nie przyniosłaby nawet najdrożej wykupiona reklama. Rzeczywiście, publikacji jest "wysyp", a większość dla Polski zaskakująco dobra.

Drobne kradzieże - wielki problem. Liczby mówią same za siebie. Rocznie jeden sklep traci z tego powodu od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Z roku na rok rośnie liczba takich wykroczeń. Co raz większa jest też zuchwałość złodziei.

Właściciele sklepów liczą straty i - nie mogąc liczyć na wymiar sprawiedliwości - biorą sprawy we własne ręce. Sposoby są różne - od ustawiania klatek dla złapanych złodziei, przez robienie im zdjęć czy publikowanie nagrań ze sklepowych kamer w internecie. Paradoks polega na tym, że okradani walcząc w ten sposób ze złodziejami - sami łamią prawo.

Zmorą małych i dużych sklepów jest plaga drobnych kradzieży. Drobnych, czyli do wartości 250 złotych. Złodziej złapany nawet na gorącym uczynku może czuć się bezkarnie - w najgorszym razie grozi mu mandat. Duże kontrowersje budzi więc postulowana przez policję i prokuraturę zmiana przepisów karnych podnosząca 4-krotnie, czyli do tysiąca złotych granicę, od której kradzież byłaby uznawana za przestępstwo. To wygląda jak zielone światło dla złodziei. Czy zostanie zapalone?

W statystykach spada liczba kradzieży kieszonkowych, ale Euro 2012 to dla tego typu złodziei okres żniw. Policja spodziewa się, że na Euro zjadą amatorzy cudzych kieszeni z całej Europy. Policja miesza się z tłumem i ostatnio stosuje nawet prowokacje.

Dla niej całe Euro to jeden wielki mecz o wszystko i być albo nie być w rządzie, bo to właśnie minister sportu typowana jest na pierwszą osobę do wymiany w. A zapowiadało się tak dobrze - Joanna Mucha była wielkim medialnym odkryciem Platformy. Tylko dlaczego, parafrazując trenera wszechczasów, skoro było tak dobrze, jest tak źle?

Od początku, czyli od ponownego zwycięstwa Platformy w wyborach parlamentarnych, jej sondaże spadają. Wystarczyło nieco ponad pół roku i partia Tuska straciła ok. 10 punktów procentowych. To wysoki rachunek za trudne, ale też słabo komunikowane decyzje - począwszy od ACTA, na ustawie emerytalnej skończywszy. Co dalej? Wiele zależy od EURO, nawet jeśli już niewiele na Euro zależy od rządu.

Podobno zakopali topór wojenny i wypalili fajkę pokoju, choć sam premier zaprzecza, twierdząc, że i on i Grzegorz Schetyna już nie palą. Pewne jest, że po długiej przerwie znów zagrali w jednej drużynie piłkarskiej i od tamtej chwili coraz więcej mówi się o powrocie Schetyny do drużyny rządowej Tuska. Czy to, co kiedyś podzieliło obu polityków, teraz ich połączy w nowym otwarciu PO?