Czarno na białym

Czarno na białym

Polski grafen nowej ery

Od niecałego miesiąca - pierwsi na świecie - Polska produkuje na skalę przemysłową materiał, jakiego jeszcze nie było. Choć niewidoczny dla oka - jest najtwardszy, najmocniejszy, super wytrzymały i świetnie przewodzący prąd. Nie trzeba się interesować wielką nauką, żeby już wiedzieć, że nagrodzony Noblem grafen bardzo zmieni naszą codzienność. Jak rodzi się nowa era w materialnym świecie?

Walka z wiatrakami

Sposób na pijanych kierowców i dowód na to, że nie trzeba wcale zaostrzać prawa - wystarczy konsekwentnie stosować to, które już jest. Tak, jak w Zielonej Górze, gdzie kierowcy na podwójnym gazie przez pewien czas nie mogli liczyć na bezkarność. To przez częste policyjne kontrole i publikowanie wyroków w sieci. Ta policyjno-prokuratorska współpraca szybko przyniosła efekty. Na pijących padł blady strach i coraz rzadziej siadali za kierownicę, co czarno na białym widać w statystykach. Ale ten oręż w walce z pijanymi kierowcami prokuratorom wytrąciła z ręki Prokuratura Generalna.

Co wolno wojewodzie...

Teraz pokażemy tych, którzy piją, jeżdżą i... rządzą. W małych miejscowościach i społecznościach, gdzie wszyscy się znają i są ze sobą powiązani, jak na dłoni widać, gdzie zaczyna się problem. Burmistrz jeździ pijany, mieszkańcy go "kryją", a lokalni stróże prawa przymykają oko. Pełne przyzwolenie. I dopóki nie dojdzie do wypadku, nie ma tematu. A nawet, jak dojdzie, to nie ma poczucia winy. Jest arogancja i brak skruchy. W "Czarno na białym" ujawniamy kilka takich historii, w których mechanizm jest zawsze ten sam.

Dozwolone promile

Bezkarność i społeczne przyzwolenie na jazdę po alkoholu sprawiają, że pijani kierowcy są zmorą polskich dróg, choć - co zastanawiające - mamy najbardziej rygorystyczne normy w Europie. W Polsce uważa się za pijanego tego, który prowadzi mając powyżej 0,2 promila w wydychanym powietrzu. W Stanach Zjednoczonych i w większości europejskich krajów dopuszczalne limity są o wiele wyższe, do 0,8 promila włącznie. Skąd taka różnica? Czy organizm Polaka reaguje na alkohol inaczej niż Francuza, Włocha czy Brytyjczyka? Reportaż "Czarno na białym" wyjaśni, dlaczego Polak nie może jeździć, jak pije.

Zbrodnia i kara

Czterokrotnie skazany na karę śmierci, za miesiąc teoretycznie powinien jednak wyjść na wolność. Makabryczną historię zbrodni Mariusza Trynkiewicza przypominano już wielokrotnie, wielokrotnie nagłaśniano więc problem wynikający z luki prawnej. Po wprowadzeniu moratorium na karę śmierci takie wyroki zamieniono na najwyższy możliwy wyrok figurujący wtedy w kodeksie, czyli na dwadzieścia pięć lat więzienia, bo dożywocia jeszcze nie było. I te dwadzieścia pięć lat dla kilkunastu morderców w tym roku się kończy. Dla Mariusza Trynkiewicza też.

Zawracanie reform

Chwytliwych haseł w wyborczym programie Prawa i Sprawiedliwości jest więcej: likwidacja gimnazjów, obniżenie wieku emerytalnego i nowe podatki. Szczegóły są na razie tajne, ale wiadomo, że osobiście dopina je jeszcze sam prezes Jarosław Kaczyński. Politycy PiS mówią, że będą to "rewolucyjne zmiany dla Polski".

Pomysł na zdrowie

Program wyborczy Prawa i Sprawiedliwości budzi emocje i kontrowersje. Jedno z kluczowych haseł - likwidacja Narodowego Funduszu Zdrowia - brzmi nośnie, bo NFZ nie cieszy się sympatią Polaków, ale za tym nośnym hasłem nie idą konkrety. A z tego, co mówi choćby potencjalny przyszły minister zdrowia, PiS chce powrotu do systemu sprzed blisko 20 lat.

Gabinet cieni

Hasło do boju padło, pytanie o strategię i taktykę pokonania Platformy. Program wyborczy osobiście dopina sam prezes Jarosław Kaczyński. Trzymając się jego założenia, że PiS wygrywa i rządzi samodzielnie - jest pytanie - kto do tego rządu wejdzie? Prezes przezornie milczy, by nie budzić emocji i nie zrazić centrowych wyborców. Ostatnią przymiarką PiS do przejęcia władzy był "techniczny rząd" profesora Glińskiego. Misja zakończyła się porażką i najpewniej prezes postawi na "swoich" sprawdzonych już ludzi.

Tajemnicze Dzieło

Jedno nie musi wykluczać drugiego, bo - jak mówił założyciel wspomnianego Opus Dei - to praca jest dla świeckich codzienną drogą do świętości. Opus Dei - ta otoczona aurą tajemnicy instytucja Kościoła katolickiego na świecie jest bardzo wpływowa, także w kręgach politycznych. W Polsce politycy nie chcą się przyznawać do członkostwa w tej organizacji, właściwie otwarcie mówi o tym tylko jeden - były minister w pisowskim rządzie - Jerzy Polaczek. Jest tajemnicza, są więc domysły i spiskowe teorie, włącznie z tą, że Opus Dei to katolicka masoneria, która dąży do przejęcia władzy.

Wiara ministra

Gdyby nie ostatnia medialna burza wokół pomysłu zaostrzenia ustawy aborcyjnej, pewnie dalej byłby mało znanym wiceministrem sprawiedliwości. Ale gdy wyszło na jaw, że to między innymi on stoi za kontrowersyjnym projektem, okazało się, że Michał Królikowski to człowiek, który odpowiada za najważniejsze zmiany prawa w Polsce. Choć nie ma jeszcze 40 lat, ma już imponujący dorobek prawniczy, a na koncie m.in. głośną ustawę o izolowaniu najniebezpieczniejszych przestępców czy rewolucyjną dla prokuratur i sądów nowelizację kodeksu karnego. Królikowski pisze jednak nie tylko ustawy, ale też książki. Ostatnia to wywiad rzeka z arcybiskupem Hoserem. I to raczej nie przypadek. Wiceminister współpracuje z Episkopatem i jest świeckim zakonnikiem benedyktyńskim. Szerokie horyzonty czy już konflikt interesów?

Rada broni, Rada radzi...

Spółdzielcze imperium od środka, czyli wspomniani już prezesi wszystkich prezesów. Alfred Domagalski i Jerzy Jankowski - obaj z politycznym rodowodem, od blisko 20 lat naprzemiennie na czele instytucji, które reprezentują wszystkie spółdzielcze branże: od mleczarskiej do mieszkaniowej włącznie. Reprezentują to chyba dobre słowo - bo w rzeczywistości - co rozbrajająco szczerze przyznają sami prezesi - nie wiele mogą dla spółdzielni zrobić. Jak na 8-milionowy budżet - to kosztowne nicnierobienie.

Koalicja nadzwyczajna

Problemy z wglądem do dokumentów, brak przejrzystości wydatków i brak dobrej komunikacji - to problemy mieszkańców wielu spółdzielni. Mieszkańcy są współwłaścicielami spółdzielni, ale nie współrządzą. Nie mają nawet kontroli nad zarządami. Praktycznie rzecz biorąc, mieszkańcy nie mają żadnego wpływu na to, co dzieje się w spółdzielni. Za to prezesi są wszechwładni, ale nic nie wskazuje, by tę wszechwładzę stracili, bo mają mocnych sojuszników w Sejmie. Egzotyczna koalicja interesów - od prawa do lewa - jak dotąd skutecznie blokuje zmianę prawa, które dziś sankcjonuje PRL-owski jeszcze model działania spółdzielni.

Spółdzielcze bezprawie

Jedna z największych w Polsce spółdzielni na warszawskiej Sadybie oraz "zbyt" dociekliwi spółdzielcy, "zbyt" interesujący się wydatkami i decyzjami zarządu. Wszyscy ci ludzie mają poważne problemy. Przeciągające się remonty, odkładane naprawy, anonimowe pogróżki i wreszcie... zdjęcia trumny w skrzynce pocztowej. Dziwnym zbiegiem okoliczności problemy dotykają największych krytyków władz tej spółdzielni.

Hojne gender

Świadomie czy nie niektóre parafie i organizacje katolickie korzystają z pieniędzy europejskiego programu wymagającego promowania "gender mainstreaming". Jak wypomniała im ostatnio pewna lewicowa organizacja chodzi o niemal 62 miliony złotych, z których najwięcej trafiło do Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Oblicza gender

W ideologicznej wojnie, jaką wywołało pojęcie gender, padają coraz bardziej szokujące słowa. Szczegóły przedstawi reporterka "Czarno na Białym" Anna Kulbicka.

Gender, czyli co...?

Dla jednych to pojęcie oznacza po prostu kulturowe wzorce zachowań kobiet i mężczyzn, dla innych to ukryty plan zmiany naturalnego porządku świata. Dla większości jednak to coś o czym od niedawna słyszą niemal codziennie, ale nie do końca wiedzą co to takiego. Zupełnie, jak jeden z rozmówców Wojciecha Bojanowskiego, który uważa, że gender to jak różnica między dżemem a kanapką. Rzeczywiście chodzi o różnice... ale nie koniecznie takie.

Nowy rok

Co roku ponad 100 tysięcy pijanych kierowców zostaje zatrzymanych. A ilu nie zatrzymanych? Wprawdzie z policyjnych statystyk wynika, że jest mniej wypadków spowodowanych przez kierujących na podwójnym gazie, ale ostatnie dni to jakaś czarna seria. Co szczególnie niepokojące i bulwersujące, wielu sprawców to recydywiści. Karani już za jazdę po pijanemu. Kara - jak widać - nie okazała się skuteczna. Skutki kolejnych wypadków okazały się za to tragiczne.

Zabili po kielichu

Czasu nie da się już cofnąć ani po wczorajszym dramacie w Kamieniu Pomorskim, ani po wielu innych tragicznych wypadkach spowodowanych przez pijanych kierowców. Gdy siadają pijani za kierownicą nie myślą, że mogą kogoś zabić. Przemyślenia przychodzą dopiero wtedy, gdy jest już za późno. Jacek Smaruj rozmawiał ze skazanymi, którzy prowadzili po alkoholu i... zabili. Jeden był kompletnie pijany, drugi nie do końca wytrzeźwiał. Za swoją bezmyślność i zuchwałość - jak sami przyznają - płacą teraz cenę o wiele wyższą niż kilka lat więzienia.

Kierowca pod wpływem

Co widzi i jak się zachowuje pijany kierowca na drodze? Nasz reporter przeprowadził eksperyment z alkogoglami, co pozwoliło mu poczuć się tak, jakby miał promil alkoholu w organizmie. Nie odważył się wyjechać na ulice, bo problem miał już z tym, żeby wsiąść do samochodu. Może gdyby każdy kierowca doświadczył takiego eksperymentu (na przykład podczas zdawania na prawo jazdy) odważnych do kierowaniu po wypiciu alkoholu byłoby mniej. Dziś po tragedii w Kamieniu Pomorskim mamy giełdę pomysłów na walkę z pijanymi kierowcami. Choć jak pokazał kolejny eksperyment przyczyną problemu wydaje się społeczne przyzwolenie, rodzaj cichej akceptacji dla tych, którzy po alkoholu siadają za kierowcą.

Siła żywiołu

Tajfun Haiyan zabił ponad pięć tysięcy osób, 23 tysiące zostało rannych po jego przejściu, a ponad cztery miliony straciły domy. Słuchając suchych liczb powtarzanych przy okazji każdego kataklizmu trudno sobie jednak wyobrazić strach czterech milionów ludzi szukających schronienia, ból 23 tysięcy czekających na medyczną pomoc i rozpacz niepoliczonych Filipińczyków, którzy stracili rodziców, dzieci lub całe rodziny.