Czarno na białym

Czarno na białym

Wielka kasa największego związku sportowego w kraju. Nikt nie ma do niej wglądu, bezsilny okazał się nawet sąd. TVN24 udało się ustalić szacowany budżet na ten rok i to, że najwięcej z budżetu związek wydaje... na siebie.

Niewykluczone, że pacjenci będą musieli jeszcze bardziej sięgnąć do kieszeni, by zapłacić za brak porozumienia między lekarzami a ministrem zdrowia. Już tylko 4 dni zostały na rozwiązanie sporu o kary za źle wypisane recepty. Lekarze grożą, że od soboty będą przepisywać leki tylko na 100% płatności. Minister Arłukowicz na razie czeka jednak na nowego szefa NFZ, bo najwyraźniej jemu, a właściwie jej pozostawia ugaszenie kolejnego protestu.

Warszawski szpital na Szaserów - jedyny, który w nocy z piątku na sobotę przyjmował w stolicy pacjentów na oddziale laryngologii. Dwóch lekarzy i blisko 50 osób, które potrzebowały pomocy. To akurat nie jest oddział, na którym brakuje specjalistów, choć dla tych co są, nie brakuje też pracy.

Teraz specjalista - pilnie poszukiwany. Choć statystycznie, jak twierdzi minister Arłukowicz, w Polsce nie brakuje lekarzy, to praktycznie jest inaczej. W starzejącym się społeczeństwie mamy tylko nieco ponad 250 geriatrów. Nie ma też, co ciekawe, pediatrów. Długie kolejki do kardiologa czy onkologa, czy też zamknięty ostatnio oddział chirurgii dziecięcej we Włocławku, gdzie jedyny pracujący lekarz po wielogodzinnym dyżurze zemdlał i poszedł na zwolnienie - to jednak dowody, że specjalistów brak, szczególnie w mniejszych miejscowościach.

Polska drużyna na mistrzostwach to już niestety historia, ale do historii na szczęście przejdą też emocje, doping i ogólnonarodowa euforia, jaka udzieliła się Polakom-kibicom i nawet nie kibicom piłkarskim też. Flagi i różnego rodzaju gadżety w narodowych barwach pojawiały się w takich ilościach, że można odnieść wrażenie, że jako symbole zdewaluowały się. Ale może to bez znaczenia, skoro zostaną takie wspomnienia, jak te w reportażu, przygotowanym przez dziennikarza "Czarno na białym".

Dzień w dzień na ulicach Warszawy sprzedaje się kilogramy narkotyków. Grube ryby tego światka, jak same mówią, w życiu obróciły tonami narkotyków. Codziennie walczy z nimi policja. Doświadczeni funkcjonariusze, jak komisarz Jacek Wrona, mają na koncie tysiące aresztowań. Nie odstrasza to jednak następnych chętnych do zostania dilerem. Ciągną ich pieniądze. - Moi szefowie zarabiali np. po dwie reklamówki pieniędzy dziennie - mówi reporterowi "Czarno na Białym" doświadczony diler.

Karać, czy nie za posiadanie marihuany? Polskie prawo jest bardzo surowe, najbardziej w Europie, ale niestety liczba biorących narkotyki rośnie. Głównie wśród młodzieży. Coraz częściej słychać głosy, że prawo trzeba złagodzić, ludziom dać wybór, a zamiast karać - edukować. Tylko skąd wziąć na to pieniądze?

Coraz głośniejsza dyskusja wokół zalegalizowania marihuany, kolejne marsze wolnej konopii i kolejne publiczne osoby przyznające się palenia trawy, wreszcie ostatnie zatrzymanie za posiadanie narkotyku znanej wokalistki - to wszystko sprawia, że temat przestaje być tabu. Z jednej strony dobrze, bo jest wymiana argumentów i przy okazji uświadamianie. Z drugiej strony - jest wątpliwość, czy dzieci i młodzież, patrząc na to, słuchają? Czy po prostu biorą przykład?

Jakie jest główne kryterium rozstrzygania przetargów w Polsce? Jak najtaniej. Skutki widać gołym okiem - choćby przy budowach autostrad. Rząd usiłuje ratować sytuację - do Sejmu trafił właśnie projekt ustawy pozwalającej wykluczać z przetargów firmy, z którymi kiedykolwiek ktoś zerwał umowę.

Podwykonawcy autostrad i stadionów, którym nikt za pracę nie zapłacił, sami muszą sięgać do kieszeni. Bo jeśli wystawili faktury, od razu musieli odprowadzić podatek VAT. - To nóż wbijany w plecy przedsiębiorców przez fiskusa - mówi wicepremier Pawlak i proponuj zmiany: VAT od wystawionej i zapłaconej faktury. Podatki to pięta achillesowa Polski - i jeden z głównych powodów, dla których w prestiżowym rankingu Banku Światowego jest wśród krajów, w których najgorzej prowadzi się biznes.

Polska ma kilometry nowych autostrad i piękne stadiony, za budowę których nie zapłacono. Kolejni wykonawcy ogłaszają upadłość, a podwykonawcy demonstrują i domagają się pieniędzy. Pożar za pomocą specustawy chce gasić rząd. Ale czy nowe prawo wystarczy, by rozwiązać problem?

Ryszard Florek, właściciel firmy produkującej okna dachowe, zaczynał od marzeń. Dziś ma firmę zatrudniającą 3 tys. pracowników. I jak zapewnia, miałby ich jeszcze więcej, gdyby nie głupota urzędników źle interpretujących przepisy, którzy np. uznali przystawienie pieczątki za łamanie prawa.

Prześwietlamy portfele polityków. Na początek liderzy partii, czterej premierzy i ich majątek. Od lat pierwsi w partii, bywało i jest, że też pierwsi w państwie, ale żaden z nich nie trafił na listę najbogatszych. Dwaj nie mają nawet własnego mieszkania.

Wśród najbogatszych posłów obecnej kadencji, prym wiodą ci z Platformy. Sześciu w pierwszej dziesiątce. Na czele z 44 milionami złotych jest Mirosław Koźlakiewicz, zwany "królem drobiu". Drugi na liście, minister finansów Rostowski ma majątek o ponad połowę mniejszy. Bogactwo posłów z tej listy to przede wszystkim domy, mieszkania, działki i samochody w liczbie mnogiej.

Filozof z wykształcenia, potem biznesmen, dziś polityk aspirujący do stanowiska prezydenta. Kiedyś jeden z najbogatszych posłów - dziś najbardziej zadłużony i na utrzymaniu żony - jak sam twierdzi. Przedstawiamy "czarno na białym" majątek Janusza Palikota i długą listę niejasności w jego rozliczeniach.

Antylista, czyli najbiedniejsi posłowie. W pierwszej dziesiątce przedstawiciele Ruchu Palikota, Solidarnej Polski, Prawa i Sprawiedliwości oraz jeden z Platformy. Bez mieszkań, działek, samochodów i oszczędności. Tak wynika z ich oświadczeń majątkowych. To co mają, to kredyty. Z banku lub sejmowej kasy.

18.06 | Chętnych było prawie 25 tys. - to rekord. Cztery razy więcej niż miejsc. Zabiegali o tę pracę, choć nie dostaną za nią ani grosza - wolontariusze na Euro, słynne "zielone ludki". Głównie Polacy, ale są też obcokrajowcy. Ich zadanie to informować i pomagać kibicom w poruszaniu się po miastach - gospodarzach mistrzostw. Dlaczego tak im zależy na tej funkcji tak bardzo, że niektórzy byli w stanie porzucić dotychczasową pracę.

18.06 | Na boisku bez sukcesu, ale poza stadionami Polacy na Euro zyskują. Najbardziej właściciele restauracji i pubów w pobliżu rozgrywek. Niektórzy nawet z pewnym niedowierzaniem mówią, że obroty wzrosły o kilkaset procent. być może te trzy tygodnie to interes ich życia - interes, który kręci się niezależnie od tego, czy piłkarze różnych nacji wygrywają, czy przegrywają.

Te największe euroemocje - siłą rzeczy - w Polakach opadły, choć po ulicach wciąż jeżdżą samochody z biało-czerwonymi flagami. Kibice nie zawiedli do końca i kibicowali dalej. po ostanim przegranym meczu Polaków, tysiące zjawiły się w warszawskiej strefie kibica, by pożegnać drużynę. Być może w tej kategorii lepsi są Irlandczycy, ale na pewno jesteśmy w europejskiej czołówce.