Czarno na białym

Czarno na białym

Wiele ryzykowali, decydując się na działanie w antykomunistycznej opozycji bez gwarancji, że to się uda. Przeszli aresztowania, internowania, represje, tracili pracę, często zdrowie, albo bliskich. W końcu wywalczyli wolną Polskę, ale w wolnej Polsce musieli zacząć walkę o swoje życie, a dokładnie o przeżycie. Losy dawnych opozycjonistów różnie się potoczyły - trzy historie, które opisuje reporter "Czarno na białym" wyraźnie to pokazują.

Zbigniewowi Romaszewskiemu sąd przyznał niedawno 240 tys. zł. odszkodowania i zadośćuczynienia za represje w czasach PRL-u. Ten wyrok bardzo podzielił dawnych opozycjonistów. Nie ze względu na sumę, ale na sam fakt, że wieloletni senator wolnej Polski w ogóle wystąpił o pieniądze za to, co robił, by Polska wolność odzyskała.

Walka z dopingiem w sporcie. Z jednej strony bardzo trudna, bo współczesny doping jest tak wyrafinowany, że nie łatwo go wykryć. Z drugiej strony bardzo precyzyjna, bo dzisiejsze laboratoria do wykrywania niedozwolonych substancji są niezwykle wyspecjalizowane. Ta walka więc to głównie wyścig z czasem i nowoczesną technologią.

Nie wszyscy wierzą w szczerość spowiedzi Armstronga. Światowa Agencja Antydopingowa i Międzynarodowy Komitet Olimpijski chcą, by ujawnił on szczegóły dopingowego procederu w kolarstwie. Bo wiadomo, że Armstrong to czubek góry lodowej. Po tym, jak jesienią został dożywotnio zdyskwalifikowany - reporterka "Czarno na Białym" prześledziła historię największych wyścigów. I wyraźnie widać, że w ostatnich latach postępowania dopingowe toczyły się wobec prawie wszystkich kolarzy ze światowej czołówki.

Sprawa, która od roku porusza całą Polskę. Dokładnie dziś mija rok od kiedy, zgodnie z aktem oskarżenia, Katarzyna W. zaczęła przygotowania do zabójstwa 6-miesięcznej córki. Za miesiąc rusza jej proces. Prokuratura twierdzi, że matka Madzi z premedytacją zamordowała dziecko. Jak udało nam się dowiedzieć - obrona będzie dowodzić, że był to nieszczęśliwy wypadek. W tym procesie nie ma żadnego bezpośredniego dowodu winy - wszelkie wątpliwości będą więc działać na korzyść Katarzyny W.

Procesy poszlakowe to najtrudniejsze procesy, bo nie ma w nich bezpośredniego dowodu winy. To jednocześnie procesy, które rozpalają wielkie emocje - to często głośne sprawy, którymi żyje opinia publiczna i w których opinia publiczna wydaje swoje wyroki. To też procesy, w których szala sprawiedliwości bardzo się waha.

Głośna sprawa i klasyczny przykład procesu poszlakowego, który ostatecznie nie wskazał winnych. I choć mija ponad 20 lat, wciąż nie wiadomo, kto zamordował byłego premiera i jego żonę. Wiadomo, że zabójcy małżeństwa Jaroszewiczów byli niezwykle brutalni. Dotarliśmy do nagrań z oględzin miejsca zbrodni oraz do prokuratora i policjantów prowadzących sprawę. 4 osoby zostały oskarżone o zabójstwo na tle rabunkowym, ale wszystkie uniewinniono, bo wszystkie poszlaki zostały obalone. Choć szanse na rozwiązanie tej sprawy tak naprawdę zostały pogrzebane już w pierwszych minutach śledztwa.

Fotoradary zdominowały dyskusję o bezpieczeństwie na drogach. A zupełnie nie mówi się - przy tej okazji - o śmiertelnym zagrożeniu, jakie stanowią pijani kierowcy. To prawdziwa plaga, nawet biorąc pod uwagę, że policyjne statystyki mówią tylko o tych złapanych na podwójnym gazie. Jest pomysł, by nietrzeźwym kierującym zabierać samochody. Ale projekt Solidarnej Polski jest tyleż rewolucyjny, co raczej mało realny.

Nadmierna prędkość to główny problem naszych dróg i główna przyczyna wypadków. Można dyskutować, czy fotoradary to skuteczny bat na kierowców z ciężką nogą czy jedynie sposób na zarobek z mandatów. Ale faktem jest, że w Polsce za przekraczanie prędkości kara jest wyjątkowo łagodna. Mamy jedne z najniższych kar i najwięcej ofiar wypadków.

Premier mówi, "głupie znaki muszą zniknąć" i wzywa kierowców do zgłaszania miejsc bezsensownie oznakowanych. Reporter "Czarno na Białym" z pomocą widzów TVN24 znalazł mnóstwo takich miejsc. Absurdów jest tyle, że aż dziw, że w ogóle da się jeździć. Jakość dróg na pewno nie jest naszym znakiem firmowym w Europie, ale pod względem ilości znaków na kilometr jesteśmy europejską potęgą.

Antoni Macierewicz dalej walczy o niepodległość Polski. Jego dawni przyjaciele z antykomunistycznej opozycji wspominają, że od zawsze był człowiekiem ambitnym, ale też podejrzliwym, wietrzącym wszędzie spisek. Jego obecni koledzy z Prawa i Sprawiedliwości mówią o nim człowiek ściana - to przez jego skrajność prawicowych poglądów i nieprzejednanie w sprawie smoleńskiej. Jakie jest prawdziwe oblicze Antoniego Macierewicza?

Katastrofa smoleńska to dziś najważniejsza misja dla Macierewicza. Najbardziej gorliwy zwolennik teorii o zamachu na prezydencki samolot nie ma na to żadnych dowodów, ale i tak okazał się bardzo przekonujący. Czterokrotnie wzrosła liczba Polaków, którzy zaczęli wierzyć, że to nie był wypadek. A szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych tworzy nowy zespół, który ma weryfikować tezy stawiane przez ekspertów Macierewicza i jego samego. Czy jest w ogóle szansa na coś więcej niż polityczna konfrontacja?

Służba zdrowia i urzędy, w szczególności te na szczeblu lokalnym, to w Polsce w powszechnym odczuciu najbardziej podatny grunt dla korupcji. I choć w ostatnim światowym rankingu korupcyjnym poprawiliśmy swoją pozycję, to nie znaczy, że faktycznie problem znika. Rośnie liczba śledztw dotyczących łapówkarstwa i przekupstwa. Rośnie też świadomość, czym jest i czym grozi korupcja. Ale niestety wciąż wysokie jest również przyzwolenie społeczne na nią.

Teraz granica między łapówką, a wyrazem wdzięczności. Sytuacja, z którą każdy może mieć do czynienia. Łapówka to tylko pieniądze czy też rzecz? Liczy się przekazywana wartość czy moment przekazania? Proces doktora G. miał dać odpowiedź na pytanie, gdzie jest ta granica, ale... jasności nie ma. Lekarz został skazany za przyjęcie ponad 17 tys. zł, ale za danie tych pieniędzy nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności.

W "Czarno na Białym" korupcja po polsku. Na początku CBA - Centralne Biuro Antykorupcyjne, o którym ostatnio głośno nie tyle z powodu dokonań w walce z łapówkarstwem, ile z powodu nieprawidłowości w działaniu samej instytucji. Głośny proces doktora G. zakończył się niewysokim wyrokiem dla lekarza, ale też niekrótką listą zarzutów pod adresem agencji. Sędzia Tuleya zawiadomił dziś prokuraturę i CBA o "rażących zaniedbaniach" dotyczących zasadności zatrzymań i sposobu przesłuchań w tej sprawie - sprawie, która zaczęła się ponad 5 lat temu i była jedną z pierwszych spektakularnych akcji CBA. "Czarno na białym" pyta o cały dorobek Agencji i o to, czy jej istnienie ma sens?

Od kilku dni trwa eskalacja walki o miejsca do handlowania w podziemiach Dworca Centralnego. Atrakcyjne miejsca w samym sercu stolicy, choć pod ziemią. Już od pół roku trwa tam okupacja kilku sklepów. W jednym z nich kupcy są zabarykadowani. Doszło do starć z ochroną. Batalia toczy się oczywiście o pieniądze. Kupcy nie zgadzają się na podwyżkę czynszu, ale nie chcą też opuścić lokali. Trwa próba sił, choć prawnie sytuacja jest prosta. Problem w tym, że z takim prawem nie zgadzają się kupcy. A właściwie tylko grupa kupców.

O klienta trzeba zadbać, bo konkurencja duża. Supermarkety i dyskonty zrewolucjonizowały polski handel. Jeszcze kilkanaście lat temu Polacy najchętniej kupowali na targowiskach i w małych sklepach. Dziś ponad połowa z nas wybiera duże sieci handlowe. Nawet w małych miejscowościach, w których takich sklepów jest coraz więcej.

Kupcy warszawscy znani są z determinacji w walce o swoje. Nie było łatwo i spokojnie, gdy musieli opuszczać stadion X-lecia czy halę KDT przed Pałacem Kultury. O to ostatnie miejsce toczyła się regularna bitwa, która na kilka dni sparaliżowała stolicę. 3,5 roku po tamtych wydarzeniach i stadion, i plac Defilad diametralnie się zmieniły. A co zmieniło się w życiu kupców? Dotarliśmy między innymi do tych, którzy wtedy najbardziej walczyli o swoje miejsca pracy.

Wyszli z więzienia po 35 i 22 latach i jak zgodnie przyznają - tęsknota za wolnością była równie duża, co strach przed nią. Mężczyźni, z którymi rozmawiał nasz reporter, przeszli resocjalizację. Jak po tylu latach izolacji wygląda powrót do normalności?

Najpierw usłyszeli wyroki śmierci - potem przez zmiany w kodeksie karnym - złagodzono im kary do 25 lat więzienia. Nie dożywocia, a 25 lat więzienia - wszystko przez powolne zmiany prawa. I za dwa lata kilkudziesięciu takich brutalnych zabójców,w resocjalizację których nie wierzą nawet specjaliści, wyjdzie na wolność. Budzi to obawy o bezpieczeństwo i wywołuje ponownie temat przywrócenia kary śmierci. Większość Polaków niezmiennie od lat jest "za", ale szans na taką zmianę nie ma.