Syria

Syria

- Syryjskie siły bezpieczeństwa zastrzeliły co najmniej 6 cywilów - uczestników prodemokratycznych demonstracji - poinformowała w piątek syryjska działaczka na rzecz praw człowieka. Według jej relacji, od początku trwających od dwóch miesięcy protestów zginęły setki osób, a zagraniczni dziennikarze zostali wyrzuceni z kraju.

- Prezydent Baszar Asad zabronił wojsku strzelać do demonstracji jego przeciwników - twierdzi Louay Hussein, aktywista na rzecz praw człowieka w Syrii. O rozkazie dyktatora miał go poinformować przez telefon jeden z jego doradców, Bouthaina Shaaban. W piątek w Syrii ma się odbyć kolejna fala masowych protestów.

Czołgi armii syryjskiej ostrzelały jedną z dzielnic miasta Hims, położonego na zachodzie kraju - informuje agencja Reutera, powołując się na jednego z uczestników ruchu oporu przeciwko rządom prezydenta Baszara Asada.

Lojalne wobec reżimu prezydenta Baszara el-Asada siły wypuściły z aresztów 300 osób, które zostały zatrzymane w ubiegłym tygodniu w położonym na wybrzeżu mieście Banias.

Syryjskiemu reżimowi nie udało się stłumić protestów w ich pierwszej fazie, więc dziś staje w obliczu rewolty, która poważnie zagraża jego istnieniu. Upadek dyktatury Asadów miałby geopolityczne skutki dużo większe, niż zmiana reżimu np. w Libii. Paradoksalnie, na zmianie władzy w Damaszku nie zależy ani Iranowi, ani Izraelowi. Choć jeden jest sprzymierzeńcem, a drugi wrogiem Syrii.

Brat prezydenta Syrii Baszara Asada, Maher, któremu podlega Gwardia Republikańska, znalazł się na czele listy 13 członków władz, na których UE nałożyła sankcje za udział w represjach wobec opozycji - wynika z opublikowanego Dziennika Urzędowego UE.

Syryjska bezpieka aresztowała w obławach kolejne setki antyrządowych działaczy i demonstrantów. Reżim nie wpuścił też do oblężonej Dary oenzetowskich obserwatorów. Jest przy tym przekonany, że zwycięstwo jest po jego stronie.

Uzbrojona banda zabiła dziesięciu cywilów w pobliżu miasta Hims w zachodniej Syrii - poinformowały w niedzielę wieczorem syryjskie władze za pośrednictwem swojej agencji prasowej.

Wspierani przez czołgi żołnierze syryjscy wtargnęli do trzech dzielnic położonego w środkowej części kraju miasta Hims oraz do kilku miast na południu Syrii. Wszystko w ramach tłumienia protestów przeciwko autokratycznym rządom prezydenta Baszara el-Asada. Jak relacjonują świadkowie, w mieszkalnych dzielnicach Himsu słychać było strzały artyleryjskie i ogień z karabinów maszynowych.

Wspierane przez czołgi oddziały syryjskiej armii wkroczyły w niedzielę do miejscowości Tafas w pobliżu Dary na południu kraju, w której od sześciu tygodni trwały protesty przeciwko rządom prezydenta Baszara el-Asada - poinformowała agencja Reutera.

- Co najmniej trzy kobiety, które uczestniczyły dziś w manifestacji pod miastem Banijas w zachodniej Syrii, zostały zabite przez siły bezpieczeństwa - poinformował miejscowy działacz obrony praw człowieka Ammar Kurabi.

Syryjskie wojsko zaatakował demonstrację w mieście Banias. Od kul miało zginąć sześć osób, w tym cztery kobiety. W Banias od wielu dni trwają tam protesty przeciwko reżimowi prezydenta Baszara el-Asada. W nocy do miasta wkroczyły znaczne siły wojska wyposarzone w czołgi.

Stany Zjednoczone i ich międzynarodowi partnerzy podejmą "dodatkowe kroki" przeciw rządowi Syrii, jeśli nie zaprzestanie on zabijania i prześladowania swych obywateli - poinformował w piątek Biały Dom.

27 państw UE porozumiało się w sprawie nałożenia sankcji na 14 członków reżimu syryjskiego w związku z krwawymi represjami wobec uczestników demonstracji w tym kraju. Sankcje nie obejmują prezydenta Baszara el-Asada - podały źródła dyplomatyczne. W grupie osób objętych sankcjami nie ma również ministra obrony Syrii Alego Habiba.

W protestach w Syrii przeciwko reżimowi prezydenta Baszara al-Asada zginęło dziś co najmniej 21 osób. Demonstracje, które trwają od siedmiu tygodni, odbyły się w wielu miastach kraju, w tym w Damaszku i jego okolicach. W Hims, na zachodzie kraju, trzecim co do wielkości mieście Syrii, siły bezpieczeństwa zabiły 15 demonstrantów, a w Hamie - sześciu. W centrum Hims stoją czołgi armii syryjskiej.

Szef MSZ Szwecji Carl Bildt powiedział w czwartek w Warszawie, że syryjski reżim rozprawia się z uczestnikami antyrządowych protestów w bardziej krwawy sposób, niż władze Libii z powstańcami. Z kolei według charge d'affaires ambasady Syrii w Polsce, media wyolbrzymiają liczbę zabitych demonstrantów.

Oddziały armii syryjskiej rozpoczęły "stopniowe wycofywanie się" z Dary na południowym zachodzie kraju, gdzie w ostatnich tygodniach dochodziło do antyrządowych demonstracji - poinformowała w czwartek państwowa agencja SANA. Wcześniej Reuters podał, że kilkuset syryjskich żołnierzy w pełnym rynsztunku bojowym wkroczyło w nocy do miejscowości Sakba położonej na przedmieściach stolicy kraju, Damaszku. Zdaniem świadków aresztowano setki ludzi.

Syryjski wywiad wojskowy aresztował na północy kraju Abdallaha Chalila - prominentnego prawnika, obrońcę praw człowieka, bo krytykował on sposób, w jaki reżim zareagował na antyrządowe protesty - poinformowało Obserwatorium Praw Człowieka.

Wojsko zastrzeliło w sobotę kolejnych sześć osób w syryjskiej Darze - poinformowali obrońcy praw człowieka. W mieście położonym na południowym zachodzie kraju od sześciu tygodniu trwają antyreżimowe demonstracje.

Rada Praw Człowieka ONZ przyjęła rezolucję potępiającą krwawe tłumienie pokojowych demonstracji w Syrii. Wszczęła także dochodzenie w sprawie użycia siły wobec cywilów. Natomiast prezydent Stanów Zjednoczonych nałożył sankcje na syryjską agencję wywiadu i dwóch krewnych prezydenta Baszara el-Asada. O ewentualnych sankcjach wobec Damaszku rozmawiali dziś także ambasadorowie UE.