Syria

Syria

- Nic nie wskazuje na to, by Amerykanie mogliby zostać bezpośrednio tam zaangażowani. Uważam, że politycznie i dyplomatycznie chcemy wywrzeć najsilniejszą możliwą presję, by doprowadzić do zmian, o które apeluje tak wiele krajów - oznajmił przewodniczący kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA admirał Mike Mullen.

Po raz pierwszy od wybuchu antyprezydenckich demonstracji w Syrii w marcu sekretarz stanu USA Hillary Clinton spotka się we wtorek w Waszyngtonie z syryjskimi działaczami politycznymi na wygnaniu. Nie wszyscy antyprezydenccy działacze mają jednak tyle szczęścia.

Nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ ws. rezolucji potępiającej akty przemocy syryjskiego reżimu nie przyniosło przełomu, choć zdaniem części dyplomatów sygnalizuje pewne zbliżenie stanowisk wśród państw Rady. Potępiającej Damaszek rezolucji sprzeciwiają się Chiny i Rosja. Ta ostatnia nazywa ją "przesadną". W nocy z poniedziałku na wtorek z rąk syryjskiego wojska i bezpieki zginęli kolejni ludzie.

Syryjskie siły bezpieczeństwa prowadziły w poniedziałek, drugi dzień z rzędu, ostrzał artyleryjski miasta Hama, za zachodzie Syrii, gdzie silny jest opór przeciwko reżimowi Baszara el-Asada. Zginęło co najmniej czterech cywilów. Tymczasem do położenia kresu prowokacjom i represjom w Syrii, a także do maksymalnej powściągliwości namawiało w poniedziałek władze syryjskie i opozycję tego kraju rosyjskie MSZ.

Prezydent Syrii Baszar el-Asad zwrócił się do żołnierzy gratulując "patriotyzmu" w związku z 66. rocznicą powstania armii syryjskiej, którą nazwał "symbolem narodowej dumy".

Wiele państw świata, w tym Polska, potępiło ofensywę przeciwko demonstrantom prowadzoną w Syrii przez siły rządowe. Wielka Brytania w poniedziałek opowiedziała się za silniejszym naciskiem wspólnoty międzynarodowej na Damaszek, ale wykluczyła wojskową interwencję. W niedzielę, według syryjskich obrońców praw człowieka, z rąk służb bezpieczeństwa w całym kraju, szczególnie w mieście Hama, śmierć poniosło w tym dniu około 120 osób. Niemcy chcą spotkania Rady Bezpieczeństwa ONZ w tej sprawie.

Syryjskie wojska prowadzą szturm na jedno z głównych ognisk protestów przeciwko rządom prezydenta Baszara el-Asada. Oddziały wyposażone w czołgi zaatakowały miasto Hama ostrzeliwując z dział i karabinów maszynowych cywili. Od rana miało już zginąć niemal sto osób. W innych miastach w pacyfikacjach śmierć miało ponieść kolejne 20 osób.

Al-Kaida popiera trwające od miesięcy protesty w Syrii. Szef organizacji terrorystycznej Ajman Al- Zawahiri chwali demonstrantów i solidaryzuje się z ich "walką przeciwko interesom USA i Izraela".

Zmagający się z protestami społecznymi syryjski rząd przedstawił plany nowego prawa wyborczego. Przewiduje ono m.in., że przyszłe wybory parlamentarne będą nadzorowane przez komitet sędziowski, zamiast jak do tej pory przez MSW.

Zamieszki na przedmieściach stolicy Syrii - Damaszku. W dzielnicy Qatana starli się zwolennicy i przeciwnicy prezydenta Baszara al-Assada. Amatorskie nagrania umieszczono na jednym z portali społecznościowych.

Syryjska propaństwowa telewizja wspierała ataki na ambasady USA i Francji w Damaszku - twierdzi Waszyngton. Tłum zwolenników prezydenta Baszara el-Asada wdarł się na teren amerykańskiej placówki, a przed wejściem na teren francuskiej powstrzymała go ochrona, która użyła ostrej amunicji. Do gwałtownych protestów doszło po wizycie ambasadorów obu krajów u buntowników domagających się demokratycznych przemian w kraju.

Trzy osoby zginęły z rąk sił bezpieczeństwa w Hamie w zachodniej Syrii. Przy wjazdach do miasta ustawiły się czołgi, a mieszkańcy zablokowali ulice, by uniemożliwić im przejazd.

Syryjscy żołnierze szturmowali w poniedziałek domy w położonej na zachodzie kraju Hamie, której tysiące mieszkańców wyszły na ulice, by z okrzykiem "Bóg jest wielki" sprzeciwić się tłumieniu przez władze antyrządowych protestów.

Jak podaje BBC, do syryjskiej Hamy powraca wojsko. W piątek odbyła się tam wielka demonstracja przeciwko reżimowi prezydenta Baszara el-Asada. W Damaszku z kolei debatowali syryjscy intelektualiści, którzy szukają wyjścia z wewnętrznego konfliktu.

Waszyngton naciska na syryjską opozycję, by doszła do porozumienia z prezydentem Baszarem al-Asadem, którego bezpieka i wojsko od miesięcy krwawo rozprawiają się z antyrządowymi protestami - informuje brytyjski "Guardian" powołując się na źródła w Syrii.

10 lipca odbędą się rozmowy z opozycją na temat ustalenia ram dialogu narodowego obiecanego przez prezydenta Syrii Baszara el-Asada - poinformowały w poniedziałek syryjskie władze. Od trzech miesięcy w kraju trwa krwawa rewolta przeciwko reżimowi Asada. W jej trakcie zginęło ponad 1300 cywilów, a rannych zostały tysiące. Aresztowano też ok. 10 tys. protestujących.

W związku z operacją armii syryjskiej w pobliżu granicy z Turcją, USA ostrzegły przed groźbą rozszerzenia się konfliktu. - Niebezpieczeństwo granicznych incydentów znacznie wzrośnie, jeśli Syria natychmiast nie zaprzestanie ataków i prowokacji - powiedziała w czwartek sekretarz stanu Hillary Clinton.

Światowej sławy pisarze i intelektualiści na czele z Salmanem Rushdie i Umberto Eco wystosowali list do Rady Bezpieczeństwa ONZ, prosząc, by ta uchwaliła rezolucję potępiającą wystąpienia reżimu prezydenta Asada przeciwko Syryjczykom. Pisarze nazywają je "zbrodnią przeciwko ludzkości."

Prezydent Syrii Baszar el-Asad ma mniej niż tydzień na przystąpienie do wprowadzania obiecywanych od dawna reform politycznych - powiedział doradca prezydenta Turcji Ersat Hurmuzlu. Jeśli tego nie zrobi, "rozpocznie się zagraniczna interwencja". Odpowiedź na pytanie, czy dojdzie do takiego scenariusza, miało dać poniedziałkowe wystąpienie Asada. Dyktator zapowiedział, ale nie reformy, tylko przygotowanie ich projektu za kilka miesięcy. Czy to zadowoli Zachód?