Syria

Syria

W poniedziałkowej rzezi w mieście Dara zginęło co najmniej 40 osób - informuje Al Dżazira. Reżim Baszara el-Asada rzucił przeciwko demonstrantom czołgi i snajperów. Zamieszki objęły szereg miast w całej Syrii. Polskie MSZ odradza Polakom wyjazdy do tego kraju. Amerykański dziennikarz Joel Brinkley, laureat Nagrody Pulitzera, w oskarżycielskim artykule zarzuca administracji Obamy brak twardego stanowiska wobec Damaszku i sugeruje, że do wzrostu zagrożenia ze strony Asada przyczyniła się wieloletnia polityka USA.

Departament Stanu USA polecił częściową ewakuację personelu dyplomatycznego i wszystkich członków rodzin amerykańskich dyplomatów z Syrii ze względu na "niepewną i niestabilną" sytuację w tym kraju.

Władze USA rozważają wprowadzenie sankcji wobec przedstawicieli władz Syrii. Informacja ta nadeszła po krwawej rozprawie z antyrządowymi demonstrantami. W poniedziałek tylko na ulicach Dary - ostrzeliwanej przez ciężką artylerię - zginęło co najmniej 25 osób. Siły bezpieczeństwa użyły też siły wobec protestujących w Dumie na przedmieściach Damaszku.

Syryjskie siły bezpieczeństwa strzelały do setek demonstrantów, którzy zgromadzili się w mieście Homs - poinformował we wtorek działacz praw człowieka, cytowany przez Reutera. Wcześniej MSW ogłosiło, że antyrządowe manifestacje, których uczestnicy domagają się ustąpienia prezydenta Baszara al-Asada, to zbrojne powstanie dowodzone przez islamskich fundamentalistów.

Stany Zjednoczone potajemnie finansowały syryjską opozycję i kanał telewizyjny nadający programy krytyczne wobec reżimu prezydenta Baszara el-Asada - poinformował amerykański dziennik "Washington Post". W nocy z niedzieli na poniedziałek w mieście Homs w środkowej Syrii siły bezpieczeństwa zabiły ośmiu uczestników protestów, jakie wywołał zgon przetrzymywanego w areszcie przywódcy plemiennego.

Prezydent Syrii Baszar Asad oświadczył w sobotę, że oczekuje, iż rząd zniesie w przyszłym tygodniu obowiązujący w kraju od dziesięcioleci stan wyjątkowy. Byłoby to spełnieniem głównego żądania uczestników antyprezydenckich demonstracji. Stan wyjątkowy, wprowadzony w Syrii 48 lat temu, umożliwia reżimowi m.in. przetrzymywanie ludzi w areszcie bez postawienia zarzutów.

Na śmierć został pobity policjant przez antyrządowych manifestantów protestujących w sunnickim mieście Homs w środkowej Syrii - poinformowała oficjalna syryjska agencja SANA. Według niej, mężczyznę bito kijami i rzucano w niego kamieniami.

Tysiące ludzi przemaszerowało z przedmieść Damaszku do centrum syryjskiej stolicy. Siły bezpieczeństwa do rozbicia demonstracji użyły pałek i gazu łzawiącego. W internecie pojawiły się też amatorskie nagrania wykonane po demonstracji w mieście Banias. Widać na nich, jak demonstrantów traktuje syryjska bezpieka, brutalne bijąc leżących i skutych demonstrantów.

Elektrowstrząsy, brak snu i wody, bicie nawet dzieci. Na celowniku wszyscy, którzy sprzeciwiają się reżimowi: działacze praw człowieka, pisarze, dziennikarze i zwykli obywatele. Human Rights Watch ujawniła, że syryjskie służby bezpieczeństwa torturowały setki osób zatrzymanych podczas antyrządowych demonstracji.

Zwolnienie wszystkich osób zatrzymanych w następstwie antyrządowych demonstracji, oprócz tych, którzy popełniły przestępstwa "przeciwko narodowi i obywatelom", nakazał prezydent Syrii Baszar Asad. Jednocześnie prezydent utworzył nowy rząd.

Mija już miesiąc, odkąd reżim Baszara Asada w Syrii boryka się z masowymi protestami niezadowolonych z rządów obywateli. Ostatnie dni zaowocowały plotkami i doniesieniami, które ożywiają nadzieję przeciwników Asada na jego rychły koniec.

Tysiące syryjskich kobiet w Baidzie i setki studentów w Halabie protestowały przeciwko reżimowi Baszara Asada, domagając się swobód politycznych i zwolnienia aresztowanych podczas tygodni antyrządowych protestów.

Wojsko, policja i uzbrojone przez rząd bojówki zabiły w niedzielę w mieście Banias w północno-zachodniej Syrii czterech uczestników demonstracji antyrządowych. Rannych jest siedemnaście osób.

Syryjskie służby bezpieczeństwa użyły ostrej amunicji, by stłumić demonstrację w Latakii - podała agencja Reutera, powołując się na mieszkańców. Jest wielu rannych, prawdopodobnie są też zabici. Do podobnego wydarzenia doszło w mieście Dara, gdzie służby bezpieczeństwa ostrzelały ludzi, biorących udział w pogrzebie ofiar wcześniejszych zamieszek.

Coraz bardziej dramatyczne informacje nadchodzą z Syrii. Według najnowszych danych, siły bezpieczeństwa zabiły w piątek 32 uczestników antyrządowych demonstracji, odbywających się w trzech miastach. Setki osób zostało rannych - poinformowała syryjska organizacja obrony praw człowieka. Według Amnesty International, podczas 3 tygodni protestów zginęło już ponad 170 osób.

Syryjskie siły bezpieczeństwa użyły ostrej amunicji do rozproszenia tysięcy demonstrantów w mieście Dara na południu kraju, zabijając co najmniej 22 osoby. Strzały padły też w Damaszku. A w mieście Hama, gdzie w 1982 roku zginęły tysiące ludzi, siły bezpieczeństwa użyły armatek wodnych i bomb dymnych.

Władze Syrii zamknęły w środę jedyne w tym kraju kasyno i wycofały się z decyzji zakazującej nauczycielkom noszenia nikabu (islamskich zasłon). Obserwatorzy wskazują, że w obliczu prodemokratycznych demonstracji reżim wyciąga rękę do konserwatywnych muzułmanów.

Między 18 marca a 1 kwietnia w Syrii w czasie demonstracji antyrządowych zginęły 123 osoby - poinformowała we wtorek Międzynarodowa Federacja Praw Człowieka (FIDH).

Syryjski dyktator, Baszar el-Asad, wskazał nowego premiera. Polecenie utworzenia nowego rządu otrzymał były minister rolnictwa, Adel Safar. Poprzedni gabinet został zdymisjonowany we wtorek, w obliczu fali protestów w całym kraju. Wymiana fasadowego rządu nie zadowala jednak przeciwników prezydenta.