Stosunki Rosja - USA

Stosunki Rosja - USA

Podsłuchiwanie przywódców obcych państw, którzy goszczą w innym kraju, dla jego służb nie powinno być trudne. Tyle, że zwykle się tego nie robi, bo operacyjne zyski niewielkie, a ryzyko wybuchu międzynarodowego skandalu duże. Tak były szef FSB Nikołaj Kowaliow komentuje doniesienia o podsłuchiwaniu prezydenta Rosji na szczycie G20 w Londynie w 2009 roku.

Rzecznik Władimira Putina oficjalnie zadeklarował, iż Rosja jest gotowa rozważyć przyznanie azylu Edwardowi Snowdenowi, który zdradził ścisłe tajemnice amerykańskiego wywiadu. Jak powiedział Dmitrij Peskow, Amerykanin musi tylko poprosić. Snowdena ostatni raz widziano w Hongkongu w poniedziałek.

Prezydent Barack Obama spotkał się w środę z sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołajem Patruszewem. Rozmowy - jak poinformował Biały Dom - dotyczyły rozwoju dwustronnych stosunków, w tym współpracy antyterrorystycznej.

Były pracownik amerykańskiej ambasady w Moskwie, a obecnie ekspert ds. korupcji, został uznany za "persona non grata" i wydalony z Rosji - twierdzi "New York Times". Nieoficjalnie wiadomo, że miało to być spowodowane tym, że odmówił rosyjskiemu agentowi próbującemu go zwerbować do współpracy.

Jego schwytanie w Rosji wprawiło Amerykanów w nie lada zakłopotanie. Teraz domniemany amerykański szpieg będzie musiał się tłumaczyć z zamieszania już w domu. W niedzielę odleciał za ocean.

- Jesteśmy zdziwieni "prostackim i niezdarnym werbunkiem" funkcjonariusza rosyjskich służb przez agenta CIA - stwierdził doradca prezydenta Rosji Jurij Uszakow. - Prosiliśmy naszych amerykańskich kolegów, aby zaprzestali tych niepokojących praktyk - stwierdził natomiast w rosyjskiej telewizji anonimowy oficer Federalnej Służby Bezpieczeństwa.

Kreml oświadczył, że skandal szpiegowski może utrudnić wysiłki na rzecz poprawy stosunków z USA. Rosjanie dodali jednak od razu, że poza wydaleniem oskarżonego o szpiegostwo amerykańskiego dyplomaty nie zamierzają podejmować innych działań.

Po zatrzymaniu przez służby rosyjskie dyplomaty USA, któremu Rosja zarzuca pracę dla CIA, spodziewane jest pogorszenie relacji między oboma krajami. Głośne skandale szpiegowskie wskazują, że w ostatnich latach zaostrza się rywalizacja rosyjskich służb i ich przeciwników.

Rosja ogłosiła amerykańskiego dyplomatę oskarżonego o szpiegostwo "persona non grata" i nakazała mu opuszczenie kraju. Kilka godzin wcześniej FSB ogłosiła, że w nocy z 13 na 14 maja zatrzymano pracownika ambasady USA podczas próby zwerbowania oficera rosyjskiego wywiadu. Dyplomata miał, według Rosjan, pracować dla CIA.

Sekretarz stanu USA John Kerry na zakończenie dwudniowej wizyty w Moskwie, pierwszej składanej tam w charakterze szefa dyplomacji, spotkał się z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego Rosji.

Prezydenci Władimir Putin i Barack Obama uzgodnili, że będą podtrzymywać bliskie kontakty pomiędzy służbami specjalnymi USA i Rosji oraz współpracować w celu zapewnienia bezpieczeństwa podczas igrzysk olimpijskich w Soczi - poinformował Kreml. Prezydenci przeprowadzili w poniedziałek rozmowę telefoniczną - już co najmniej drugą od zamachu w Bostonie 15 kwietnia.

Władimir Putin wyraził przekonanie, że zamach w Bostonie skłoni Rosję, USA i inne państwa do połączenia wysiłków w walce z terroryzmem. Jednocześnie odniósł się do amerykańskiej dyskusji o tym, jak sądzić Dżochara Carnajewa i wypomniał USA, że nie traktują rebeliantów z Kaukazu Północnego tak samo, jak innych islamskich terrorystów.

Rosyjski dziennik "Izwiestija" twierdzi, że ma dokumenty, które udowadniają, że Tamerlan Carnajew - jeden z dwóch zamachowców z Bostonu - przebywał w Gruzji i był tam szkolony przez Gruzinów i Amerykanów. "Tamerlan Carnajew nigdy nie był w Gruzj" - zapewniło w środę Tbilisi.

Władimir Putin spotkał się z doradcą prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Tomem Donilonem. - Wymiana zdań była bardzo pozytywna. Tak jak ostatnie sygnały administracji Obamy - ocenili doradcy prezydenta Rosji. Wizyta Danilona odbywa się w dwa dni po opublikowaniu przez Waszyngton tzw. listy Magnitskiego, na którą Moskwa już zdążyła zresztą odpowiedzieć.