Korea Północna

Korea Północna

Z okazji 101. rocznicy urodzin założyciela Korei Północnej Kim Ir Sena, państwowa telewizja przygotowała całą serię programów specjalnych. Programów, które kształtują myślenie mieszkańców Korei Północnej już od dzieciństwa: przez specjalnie przygotowane kreskówki, programy dla młodzieży i wreszcie emocjonalne filmy patriotyczne dla dorosłych. Co czują Koreańczycy z Północy, gdy siadają przed telewizorem?

Komunistyczna Korea Północna obchodzi w poniedziałek 101. rocznicę urodzin Kim Ir Sena, założyciela państwa. Obecny przywódca Kim Dzong Un i inni przedstawiciele władz odwiedzili o północy Pałac Kumsusan w Phenianie, gdzie spoczywa ciało Kim Ir Sena. Uroczystości rocznicowe mają potrwać w całym kraju do środy.

Korea Północna obchodzi dziś "Dzień Słońca", najważniejsze święto państwowe. Mija właśnie 101. rocznica urodzin otaczanego boską czcią założyciela państwa, Kim Ir Sena. Jego wnuk, Kim Dzong Un odwiedził mauzoleum, gdzie spoczywa dziadek i ojciec. Pojawił się publicznie po raz pierwszy od dwóch tygodni. Trwają spekulacje, czy Pjongjang postanowi "uczcić" rocznicę jakimś pokazem siły.

Korea Północna odrzuciła propozycję podjęcia rozmów z Południem, wysuniętą przez prezydent Park Geun Hye, nazywając ofertę "chytrym chwytem". - To niewybaczalna prowokacja, która obraża obchody Dnia Słońca - oświadczył Komitet na rzecz pokojowego zjednoczenia Korei, cytowany przez agencję KCNA.

Amerykański sekretarz stanu John Kerry spotka się w sobotę z liderami Chin. Będzie namawiał ich do zwiększenia presji na Koreę Północną, tak by zaprzestała wojennej retoryki i powróciła do rozmów nuklearnych. W piątek, kończąc swoją wizytę w Korei Płd. Kerry powiedział, że jeśli Pjongjang będzie przestrzegać swoich zobowiązań międzynarodowych, to jest gotowość do wznowienia pomocy dla jego mieszkańców. W zamian jednak za denuklearyzację.

Rosja zdecydowanie zażądała od Korei Północnej, by uczyniła wszystko dla zapobieżenia dalszemu wzrostowi napięcia na Półwyspie Koreańskim - poinformowało rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych.

Do Seulu przyleciał John Kerry, szef amerykańskiej dyplomacji. Na wstępie oświadczył, że tygodnie ostrych wojowniczych oświadczeń Korei Północnej "są nie do zaakceptowania w żaden sposób". Natomiast potencjalne pokazowe odpalenie rakiet nazwał "wielkim błędem".

Według nieoficjalnych informacji pojawiających się w azjatyckich mediach, chińskie wojsko ma od końca marca gromadzić siły w pobliżu granicy z Koreą Północną. Pisał o tym nawet kontrolowany przez partię dziennik "Global Times". Teraz oficjalna agencja prasowa Xinhua zdecydowanie zaprzecza tym doniesieniom.

Zamieszanie wokół doniesień o północnokoreańskich rakietach wynika z tego, że niewiele o nich wiadomo. Program rakietowy Pjongjangu jest otoczony szczelną tajemnicą. Wiadomo jednak na pewno, że rakiety Kim Dzong Una mają znikomą wartość militarną, przede wszystkim mają odstraszać.

Prezydent Barack Obama zaapelował do Korei Północnej, by zrezygnowała z wojowniczej postawy. Jednocześnie ostrzegł, że USA podejmą "wszystkie niezbędne działania" dla obrony Ameryki i jej sojuszników. Wcześniej minister obrony USA oświadczył, że ani Korea Północna, ani Iran nie mają możliwości zaatakowania Stanów Zjednoczonych bronią atomową.

W chwili wybuchu wojny na Półwyspie Koreańskim w 1950 roku wojsko Korei Północnej miało drastyczną przewagę w broni pancernej. Na południe ruszyło niemal 300 radzieckich czołgów T-34, a wojska Korei Południowej i USA nie miały niczego, co można było im przeciwstawić. Teraz sytuacja jest zupełnie odmienna. Korea Południowa dysponuje masą czołgów uznawanych za jedne z najlepszych na świecie, a Północ została w tyle.