Tuleya: postępowanie dyscyplinarne mamy wkalkulowane w nasz los

Polska

Igor Tuleya był gościem "Faktów po Faktach"tvn24
wideo 2/35

Jakiekolwiek groźby, konsekwencje nie mogą powodować wycofania się i zwątpienia w to, że walczymy w słusznej sprawie, że tak naprawdę już nie tylko bronimy niezależności sądów, niezawisłości sędziów, ale bronimy podstawowych wartości, które są zapisane w konstytucji - mówił w "Faktów po Faktach" w TVN24 sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Igor Tuleya. - Jeżelibyśmy teraz odpuścili, przestraszyli się, to byłoby klęską - dodał.

Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Igor Tuleya, który był gościem "Faktów po Faktach" w TVN24 przyszedł do programu w koszulce z napisem "konstytucja". - Ostatnie dni pokazały, że musimy głośno opowiedzieć się po dobrej stronie mocy i chodzimy w koszulkach konstytucja - wyjaśnił.

Zgodnie z podjętą w ubiegłym tygodniu przez KRS uchwałą "zachowaniem mogącym podważyć zaufanie do niezawisłości i bezstronności sędziego jest publiczne używanie przez sędziego infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi, tworzonymi przez związki zawodowe, partie polityczne lub inne organizacje prowadzące działalność polityczną".

Uchwałę nazwano "gaciową". Pytany w "Faktach po Faktach", czy to on wymyślił to sformułowanie, Tuleya odparł: - Nie miałbym w sobie tyle odwagi, żeby o uchwale tak zwanej Krajowej Rady Sądownictwa powiedzieć, że jest "gaciowa".

Tuleya o swoich postępowaniach dyscyplinarnych: pogubiłem się

Sędzia Tuleya pytany, ile ma postępowań dyscyplinarnych, odparł: - Powiem szczerze, że już się pogubiłem. Myślę, że siedem. Tak naprawdę nie jesteśmy informowani, czy te postępowania toczą się czy zostały zakończone, a jeśli zostały zakończone, to w jaki sposób, także wiem o siedmiu, w których uczestniczę, ale każdy dzień przynosi coś nowego.

- Postępowanie dyscyplinarne czy nawet karne to nie jest nic nowego. Mamy to wkalkulowane w nasz los sędziowski. Jeżelibyśmy teraz odpuścili, przestraszyli się, to byłoby klęską - ocenił.

Jak wyjaśniał, w postępowaniu dyscyplinarnym najgorszą karą jest usunięcie z zawodu. - Takie usunięcie z zawodu wiąże się z wilczym biletem, nie możemy wykonywać jakiekolwiek innego prawniczego zawodu. Na to, żeby się wpisać na listę adwokatów, radców, musi się zgodzić minister sprawiedliwości, myślę, że w moim przypadku złożyłby sprzeciw - mówił.

- Jakiekolwiek groźby, konsekwencje nie mogą powodować wycofania się i zwątpienia w to, że walczymy w słusznej sprawie, że tak naprawdę już nie tylko bronimy niezależności sądów, niezawisłości sędziów, ale bronimy podstawowych wartości, które są zapisane w konstytucji - powiedział sędzia.

"Nie jestem upolityczniony"

Tuleya podkreślał, że "nie jest upolityczniony", co zarzucają mu prawicowe media. - Nie wybieram sobie spraw, one są przydzielane przez ślepy los - mówił.

Jak mówił, "sądy są jedną z ostatnich instytucji, które mogą kontrolować jeszcze władze ustawodawczą i wykonawczą". Wyjaśnił, że "jedną z ostatnich", bo jest jeszcze Rzecznik Praw Obywatelskich.

- Każda władza polityczna marzy o tym, żeby podporządkować sobie sądy - dodał.

Pytany, czego życzyć mu na nowy rok, odparł: - Wytrwałości w tym co robię. Tutaj się nie waham, jestem przekonany, że idę słuszną drogą. Trzymać za mnie, za sędziów, kciuki.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM "FAKTY PO FAKTACH"

Autor: kb//kg / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: