globalne ocieplenie

globalne ocieplenie

- Prosimy o pomoc w rozwiązywaniu problemu, który nie powstał z naszej winy - powiedziała Malia Talakai z Republiki Nauru. Wraz ze zmianami klimatu, wzrasta poziom światowego oceanu, a co za tym idzie zatapiane zostają wysepki Sojuszu Małych Państw Wyspiarskich. Okazuje się, że już za 30 lat niektóre z nich mogą całkowicie zniknąć z powierzchni naszego Globu, dlatego mieszkańcy rozpaczliwie wołają o pomoc.

W porównaniu z 2011 rokiem zmniejszyły się globalne wydatki na walkę ze skutkami zmian klimatu. Pozostają przy tym dużo poniżej poziomu, jaki jest wymagany, by zapobiegać najgroźniejszym skutkom globalnego ocieplenia. Takie informacje podaje opublikowany we wtorek raport Inicjatywy Polityki Klimatycznej (ang. Climate Policy Initiative).

Zła wiadomość dla rządów, które liczyły na to, że uda się uniknąć wypełniania restrykcyjnych limitów na emisję gazów cieplarnianych. Według najnowszych badań to naturalne cykle pogodowe, a nie celowa działalność człowieka odpowiadają za obserwowany od początku tego stulecia spadek tempa globalnego ocieplenia. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego twierdzą, że zostało ono tylko zamaskowane przez efekty zjawiska La Niña.

Brytyjczycy udowodnili, że zmiany klimatyczne mają wpływ na pokrywę lodową wschodniej Antarktyki. Dotychczas myślano, że jest inaczej. Badacze, którzy obalili mit, są zdania, że tę część globu trzeba nieustannie monitorować: gdyby cały lód ze wschodu Antarktyki stopniał, poziom wody w morzach świata podniósłby się aż o 50 m.

Przy zachowaniu obecnego poziomu ochrony przeciwpowodziowej, do 2050 roku 136 największych nadmorskich miast świata doświadczy strat o łącznej wysokości biliona dolarów. Wzmocnienie nabrzeżnych instalacji pozwoli ograniczyć poziom zniszczeń do 52 miliardów - to i tak dziewięć razy więcej niż obecnie. Wyniki badań ekonomistów Banku Światowego opublikował w niedzielę "Nature Climate Change".

Jeśli topnienie lodowców nadal będzie tak szybko postępować, można spodziewać się częstszych tsunami. Wytopiona woda powoduje wzrost poziomu oceanów, a co za tym idą konsekwencje dla lądów. Na stromych podwodnych stokach kontynentów mogą się utworzyć osuwiska.

Od lat naukowcy są świadomi faktu, że lasy znakomicie pochłaniają ogromną ilość dwutlenku węgla, przerabiając go na czysty tlen. To układ idealny - zarówno fauna, i flora ma czym oddychać. To podsunęło niemieckim naukowcom pomysł, by pustynię zamienić w zielony las.

W maju tego roku stężenie dwutlenku węgla w atmosferze okazało się największe od początku historii człowieka. Temperatura wzrosła w ciągu ostatniego stulecia o 1 st. C. Jaki ma to wpływ na florę i faunę? Odpowiedzi na to pytanie szukali badacze z Uniwersytetu Wschodniej Anglii.

Na wspaniały pomysł na to, jak przedstawić statystyki dotyczące dokonującej się zmiany klimatu wpadł Daniel Crawford z amerykańskiego University of Minnesota. Zamiast tworzyć nudne wykresy, przełożył dane na dźwięki, po czym zagrał je na swojej wiolonczeli.

Każdy kolejny stopień więcej temperatury powoduje, że poziom wód podnosi się o 2.3 m, alarmują naukowcy. Symulacje komputerowe przeprowadzone przez zespół Andersa Levermanna dają niepokojące wyniki - obecnie zaludnione tereny mogą zniknąć pod wodą.

W pierwszej dekadzie XXI wieku świat zmagał się z bezprecedensowymi ekstremami pogodowymi - ogłosiła w najnowszym raporcie ONZ. Takie wydarzenia jak fale upałów w Europie, susze w Australii, katastrofalne powodzie w Pakistanie, pochłonęły w sumie 370 tys. ofiar śmiertelnych. Zdaniem ekspertów, do tych wydarzeń mocno przyczyniły się wzmacniane przez działalność człowieka zmiany klimatyczne, ale naturalne procesy pogodowe też mogły mieć znaczenie.

Rośliny, a w szczególności lasy są w stanie spowolnić zmiany klimatu o 1 punkt procentowy - twierdzą naukowcy z Finlandii. Poprzez uwalnianie do atmosfery cząsteczek odpowiedzialnych za zapach, rośliny tworzą chmury, które odbijają promienie słoneczne. W ten sposób proces nagrzewania się planety zostaje powstrzymany.

Ziemia sukcesywnie wychładzała się do końca XIX wieku, ale już sto lat później jej średnia temperatura była najwyższa od 1400 lat. To wyniki najnowszych globalnych badań klimatycznych przedstawionych w niedzielę w czasopiśmie "Nature Geoscience".

Badając charakter i chcąc przewidzieć zmiany w natężeniu tropikalnych deszczów, naukowcy napotykali dotąd na problem z oceną, który z dwóch znanych im mechanizmów ma większy wpływ na to zjawisko pogodowe. Salomonowe rozwiązanie na dziś brzmi: oba mechanizmy się uzupełniają. Jeden działa sezonowo, drugi w dłuższej skali - dowodzą naukowcy z Hawajów i San Diego. Co to oznacza?

Niewykluczone, że trzeba będzie "odsysać" gazy cieplarniane z powietrza, jeśli do 2030 roku nie uda się ograniczyć ich emisji - wynika z fragmentów najnowszego raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych, który w całości zostanie opublikowany w 2014 roku.