Czarno na białym

Czarno na białym

W ostatniej kampanii wyborczej na Podkarpaciu PRL-owski życiorys stał się motywem przewodnim pojedynku między PiS, a Solidarną Polską. Motywem, który być może znajdzie swój finał w sądzie. I ta sprawa to tylko kolejny dowód na to, gdzie dziś na scenie politycznej toczy się najbardziej zacięta walka polityczna.

Nawet bardzo aktywna PZPR-owska przeszłość nie wszystkich dyskwalifikuje w oczach prezesa PiS. Co więcej, wcale nie trzeba ze świecą w ręku szukać działaczy dawnego systemu, którym Jarosław Kaczyński bardzo zaufał.

Plan gospodarczy Jarosława Kaczyńskiego i dwa nośne hasła: wyższych pensji dla pracowników i wyższych podatków dla najbogatszych. O ile - zakładając, że PiS przejmuje władze - to drugie łatwo sobie wyobrazić i można się tylko dziwić, że o podwyżce podatku mówi lider partii, która ten wyższy podatek zniosła. O tyle pierwsze hasło - rodzi same wątpliwości i nie ma nikogo, kto potrafiłby wyjaśnić, jak miałyby wyglądać karne podatki.

Uszczęśliwianie na siłę, czyli jak Ministerstwo Edukacji Narodowej zafundowało rodzicom publiczne przedszkola za złotówkę. I idealnie do kolejnej reformy tego resortu pasuje powiedzenie - chcieli dobrze ale wyszło jak zwykle. "Dobrze", bo ma być taniej - rodzice za każdą kolejną ponad pięć darmowych godzin, nie będą płacili więcej niż złotówkę. A "jak zwykle", bo dotąd w większości płacić więcej chcieli, żeby dzieci chodziły na dodatkowe zajęcia. Teraz rodzice płacić nie będą, więc i przedszkolaki chodzić nie mogą.

To nie tylko zabieranie możliwości chodzenia na dodatkowe zajęcia dzieciom, to także pozbawianie pracy tych, którzy te zajęcia organizowali i prowadzili. Jako że nauczyciele w przedszkolach nie mogą zajmować się wszystkim - od opieki nad dziećmi po uczenie ich na przykład rytmiki albo angielskiego, zajęcia takie prowadzili nauczyciele opłacani przez rodziców i przyjeżdżający do przedszkola na czas lekcji. Ustawa drzwi do przedszkoli im jednak zamyka, zamykając często całe firmy.

Goodbye, goodbye... Jak widać dzieci uczyły się angielskiego pilnie. A nie tylko języków obcych dotąd w przedszkolach uczono i w tych prywatnych uczyć nadal się zapewne będzie. Paleta zajęć do wyboru jest coraz szersza, coraz częściej powtarzane jest także pytanie: po co kilkuletnie dziecko zarzucać godzinami dodatkowych zajęć i czy rzeczywiście jest mu to do czegoś potrzebne? Odpowiedzi na te pytania bywają zaskakujące.

Problemem mogą być jednak też leki nie zabronione, legalne i dostępne w każdej aptece i to bez recepty. Zwykłe leki na katar czy syropy na kaszel, które mogą działać, jak środki odurzające, gdy zażyje się "końską" dawkę. Odurzają i uzależniają. Są coraz bardziej popularne wśród młodzieży, i to już w gimnazjach. Może to brzmi, jak przesada, ale - jak twierdzą specjaliści - problem jest poważny, z czego pewnie wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy.

Co można kupić w sieci na szybkie zrzucenie kilogramów? Okazuje się, że można wiele, i to bez większego problemu. "Czarno na białym" dotarło do sprzedających, którzy zapewniają o cudownych efektach. Potem sprawdziliśmy u specjalistów, także w laboratorium - skład dwóch specyfików. I cudów nie ma. To nielegalne substancje - uzależniające i trujące. Jest to też ogromny czarny rynek.

Zagadki, które nieoczekiwanie zostały rozwiązane. Nieoczekiwanie dla sprawców wyjątkowo brutalnych morderstw, sprawiedliwość dopadła ich po ponad 20 latach. Sprawiedliwość z pomocą nauki. Obaj mężczyźni byli już tak pewni swojej bezkarność, że stracili czujność. Teraz grozi im dożywocie.

Symbol jednej z najmroczniejszych polskich zagadek kryminalnych, willa Chimera w podwarszawskim Milanówku. Jej właściciele zniknęli kilka lat temu w tajemniczych okolicznościach. Małżeństwo Drzewińskich przepadło bez śladu. Umorzono w tej sprawie dwa śledztwa, a dopiero trzecie doprowadziło na ławę oskarżonych dawnego lokatora z kwaterunku. To on - według prokuratury - odpowiada za śmierć właścicieli wilii. Motywem było przejęcie cennej nieruchomości, ale wciąż nie ma najważniejszego dowodu, bo do dziś nie znaleziono ciał. Dotarliśmy do głównego świadka w procesie, który opowiada o drastycznych planach zabójstwa.

Historia, która na pewno nie jest symbolem dzisiejszych związków zawodowych, ale bez wątpienia stała się bardzo ważnym argumentem w dyskusji o ograniczeniu przywilejów związkowych. Bo - jak pokazuje przykład byłego już szefa jednego ze związków zawodowych na kolei - nie trudno o nadużycia, gdy jest się poza wszelką kontrolą. Trudno za to o wyciągnięcie konsekwencji wobec kogoś, kto jest pod szczególną ochroną.

Czy związki zawodowe, blisko ćwierć wieku po zmianie ustroju, do czego bardzo się przyczyniły - dziś mają jeszcze racje bytu? Pytamy w przeddzień kilkudniowych demonstracji w Warszawie. Ta mobilizacja wygląda trochę jak prężenie muskułów, bo z sondaży wynika, że większość Polaków nie wierzy już w skuteczność związków. One same chyba też co raz mniej - bo od lat topnieją ich szeregi. I tej wiary raczej nie przywraca szef Solidarności, bo choć Piotr Duda ma opinie twardziela, który potrafi używać ostrych słów - to konkretnych sukcesów mu brak.

Pytanie dziś brzmi, nie czy związki zawodowe są potrzebne, tylko jak powinny funkcjonować? Realia polityczne, a przede wszystkim realia rynkowe od czasu powstania związków zawodowych w Polsce bardzo się zmieniły - nie zmieniło się za to prawo dotyczące ich działania. Pomysł ograniczenia przywilejów związkowych - oczywiście budzi kontrowersje i na razie nie ma szans, by wejść w życie. Ale co ciekawe pomysł popiera najsłynniejszy polski związkowiec.

Zostawiamy wielką politykę i rozważania, czy dojdzie do amerykańskiego ataku. Pytamy o los dzieci, kobiet, ludzi starszych - Syryjczyków, którzy nie chcą walczyć przeciwko sobie. Chcą żyć i dlatego uciekają. Z nieco ponad 20 milionowego kraju uciekły już ponad 2 miliony ludzi, z czego połowa to dzieci. Wielu z nich szuka schronienia w sąsiedniej Turcji - to jeden z największych wrogów reżimu Asada.

Ci, co zostali w Syrii, powtarzają, że żadne słowa, ani żadne zdjęcia nie oddadzą tego dramatu, jaki przeżywają na co dzień. Ale czy trzeba jeszcze czegoś więcej niż zdjęć niewinnych dzieci, które są w centrum bombardowań? Które są celem na muszkach snajperów? Którym lekarze nie mogą pomóc, bo nie są już w stanie? Dotarliśmy do świadków tych zdarzeń, w tym do lekarza, który ratował ofiary ataku chemicznego sprzed trzech tygodni.

Pełna luksusu, uśmiechu i miłych gestów. Ani śladu wojny. To Syria widziana oczami żony prezydenta tego kraju. Syria, którą oczy świata mogą zobaczyć na profilu społecznościowym Asmy al-Asad. Urodzona, wychowana i wykształcona w Londynie - pierwsza dama piekieł czy więzień reżimu?

"Idziemy po was!" - te głośne słowa ministra spraw wewnętrznych można uznać za hasło kolejnej wojny ze stadionowymi przestępcami. Kolejny raz wypowiedzieli ją wspomniany minister i premier. Zapowiedzi brzmią groźnie. Można mieć jednak wątpliwości, czy ktokolwiek się ich boi. Zwłaszcza, kiedy przyjrzymy się temu, kto i jak z chuligaństwem ma walczyć.

Są w Polsce miejsca, w których "kibolska kultura zawitała pod strzechy". Oglądając relację Artura Zakrzewskiego z Witaszyc można się pobłażliwie uśmiechać, warto jednak przy tej okazji całkiem poważnie się zastanowić, czy i na tym najniższym szczeblu nie mamy do czynienia z bezradnością państwa, które powinno skutecznie walczyć z chuliganami.

"Bezradność" - to jedno ze słów przychodzących do głowy, kiedy oglądamy zdjęcia bijatyki na gdyńskiej plaży, przerwanego meczu w Legionowie, swastyk na ulicach Białegostoku, czy obraźliwego dla Litwinów transparentu na stadionie w Poznaniu. W tym ostatnim przypadku, który wywołał dyplomatyczny skandal, widać nie tylko bezradność policji, klubu i miasta. Trudno nie odnieść wrażanie, że tu pasują i inne słowa. Uległość, przyzwolenie i symbioza. Jak to możliwe?

Postanowiliśmy sprawdzić, dlaczego właściwie ludzie wstępują do partii politycznych? Dla kariery, władzy, pieniędzy, a może dla wyższych idei? Odpowiedzi szukaliśmy w Hrubieszowie, bastionie najliczniejszej w Polsce partii, czyli Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zaskakująco szczerą odpowiedź przyniosła próba zapisania się do młodzieżówki PO.