Czarno na białym

Czarno na białym

Pokażemy miejsce przygotowane do walki z najgroźniejszymi wirusami świata. Także tymi, które mogą być użyte w ewentualnym ataku bronią biologiczną. Dziś jest ono przygotowane, by najgroźniejsze choroby zwalczać. Ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu to tam miał powstać bank śmiercionośnych wirusów Układu Warszawskiego. Wszystko tuż za polską granicą.

Ci, którzy chcą wyciągnąć rękę po państwową pomoc, od niedawna mają tę pomoc bardzo blisko. W zasięgu... myszki. Wystarczy wejść na empatię, czyli internetowy portal stworzony przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Kosztował czterdzieści pięć milionów złotych i stał się w internecie obiektem wielu żartów. Ich istotę oddaje zdjęcie bezdomnego siedzącego z laptopem pod drzewem... Żarty żartami, ale jeżeli po pierwszych miesiącach okazuje się, że z portalu za miliony skorzystało sto osób, to rodzą się oczywiste pytania o sens takiej pomocy społecznej.

Jeżeli przyjmiemy, że bezdomność to także stan umysłu, a tak twierdzą specjaliści, to pan Leszek bezdomnym być przestaje. Jemu udało się wyrwać z grupy około trzydziestu tysięcy ludzi, którzy nie mają gdzie mieszkać. Nie tylko to sprawia, że jest się bezdomnym, ale właśnie od zapewnienia dachu nad głową różne powołane do tego instytucje zaczynają walkę z bezdomnością. Walkę, której żadna instytucja nie wygra, jeżeli wygrać jej nie będzie chciał sam zainteresowany. A możliwości państwo daje mu wiele...

Miał wszystko i wszystko stracił. Przez nałóg. I gdyby na tym zakończyć, byłaby to kolejna historia upadku alkoholika. Ta historia jest jednak wyjątkowa... Dlaczego?

Świętość Jana Pawła II uznana została najszybciej w nowożytnych dziejach Kościoła. Już miesiąc po śmierci papieża, jego następca - Benedykt XVI - otworzył proces beatyfikacyjny. W niedzielę, dziewięć lat od tamtej chwili, papież Franciszek zakończy kanonizację Jana Pawła II. Świadków tej świętości na świecie są miliony. Tych, którzy w formalnym jej ogłoszeniu będą uczestniczyć, setki tysięcy. Wśród nich oczywiście Polacy. Z tymi wyruszającymi na wyjątkową pielgrzymkę rozmawiała reporterka "Czarno na białym".

Cud uzdrowienia, zgodnie z watykańskimi procedurami, musi dokonać się za wstawiennictwem błogosławionego, by mógł on zostać ogłoszony świętym. Co prawda od tej zasady są wyjątki - takie jak Jan XXIII - ale w przypadku Jana Pawła II dokładnie przeanalizowano wszystkie potencjalne dowody świętości. Za ten kluczowy uznano uzdrowienie pewnej Kostarykanki ale i w Polsce są osoby, które uważają, że uzdrowił je Jan Paweł II. To historia Glorii Marii Wrony i Rafała Rogowskiego. Opowie ją reporter "Czarno na białym".

Z początkiem drogi mogą kojarzyć się słowa wypowiedziane przez papieża w Wadowicach. - Tutaj wszystko się zaczęło - mówił w rodzinnym mieście. Coś bardzo ważnego zaczęło się też kilkadziesiąt kilometrów od tego miejsca. W Niegowici. To jego pierwsza parafia i kościół, który sam budował wikariusz Karol Wojtyła. A wspominana przez mieszkańców pierwsza łopata, którą tam wbił, z dzisiejszej perspektywy była fundamentem pod coś zdecydowanie większego, co zbudował już Jan Paweł II. W Niegowici była reporterka "Czarno na białym".

Ci, którzy w PRL byli skazywani jako wrogowie ustroju, pokazują swoje portfele. A to, co pokazują, ma być dowodem biedy bohaterów walki o demokrację. O emeryturach komunistycznych aparatczyków mogą pomarzyć, o zadośćuczynieniu ze strony państwa też. Symboliczne, tym najbiedniejszym, ma zapewnić oczekiwana od lat ustawa. Nie czekając na nią, o finansowe wynagrodzenie krzywd walczą przed sądami. Głośno o takiej walce stało się w związku z odszkodowaniem, jakie rok temu zasądzono Zbigniewowi Romaszewskiemu. Reporterka "Czarno na białym" rozmawiała z ludźmi, którzy poszli w jego ślady.

Byli opozycjoniści, którzy w wolnej Polsce nadal walczą - tym razem o byt. Budowniczowie PRL o nic walczyć nie muszą, bo wolna Polska o nich dba. Ci pierwsi, ku swojej wściekłości, w niektórych mediach mogli przeczytać, że jednemu z tych drugich, czyli generałowi Kiszczakowi, emerytura wzrośnie dwukrotnie - do ponad ośmiu tysięcy złotych. Ale większość polityków, zasłaniając się wygodną formułką o rozdrapywaniu ran, o niepopularnych ale oczywistych sprawach, nie chce już dziś dyskutować.

Historia, którą nazwano już koszmarną, szokującą, przerażającą, straszną czy ohydną. Czytając jednak akt oskarżenia siostry Bernadetty trudno znaleźć określenia właściwe dla czynów tej "drobnej, delikatnej i bardzo uprzejmej zakonnicy". Taka jest w oczach innych sióstr. Wychowankowie domu dziecka, którym kierowała widzą w niej jednak osobę w imię boże tworzącą piekło na ziemi. Co robi dziś? Dlaczego mimo wyroku skazującego na więzienie spokojnie mieszka wśród Sióstr Miłosierdzia?

Jak do tego mogło dojść? To dyżurne pytanie zawsze padające w takich sytuacjach. I zawsze odpowiedzią ze strony instytucji państwowych jest zapowiedź kontroli. Tak samo jest w tym przypadku. Nie wiadomo tylko kto i co ma kontrolować. Bo część ośrodków podlega ministerstwu edukacji, część ministerstwu pracy, część urzędom miasta, a te kościelne nie do końca wiadomo komu. Taki chaos trwa od wielu lat, a nasz reporter słyszy kolejne dyżurne urzędnicze zapewnienie, że "sytuacja będzie przedmiotem dyskusji".

Nie możemy pokazać dowodów na skuteczność leków homeopatycznych, bo ich propagatorzy jednoznacznych nie mają. "Czarno na białym" nie może udowodnić też, że leki te nie działają - jak twierdzą ich przeciwnicy - bo i oni nie dysponują wynikami badań naukowych na ten temat. Chociaż przeprowadzają widowiskowe eksperymenty. Spór między tymi dwoma medycznymi obozami rozgorzał na nowo po tym, jak jedna z uczelni medycznych - ku oburzeniu Naczelnej Rady Lekarskiej i radości lekarzy homeopatów - wprowadziła homeopatię jako kierunek studiów podyplomowych.

To, że dowodów na skuteczność homeopatii nie ma, nie przeszkadza wielu lekarzom jej stosować, aptekarzom sprzedawać, a pacjentom w nią wierzyć. I w tej sprawie "wiara" to bardzo ważne słowo. Jest jeszcze kilka pojęć kluczowych, takich jak "pamięć wody" czy "energizowanie". I podstawowa, aczkolwiek trudna do zrozumienia, zasada, że im bardziej jakąś substancję rozcieńczymy, tym silniej ona działa. Jak to możliwe?

Jeszcze jeden świat, w którym zdrowie nazywane jest wartością największą. Tym razem bez wątpienia jest to świat paramedyczny. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, że bioenergoterapeutów, magnetyzerów, osteopatów i różnego rodzaju uzdrowicieli jest w Polsce około stu tysięcy. Czyli prawie tylu, ilu lekarzy. Dopóki ich metody są jedynie uzupełnieniem leczenia, można na nie patrzyć z ostrożnym uśmiechem, poważne problemy zaczynają się, gdy uzdrowiciele lekarzy zastępują. A i tak się zdarza.

"Bożą symfonię" trzeba umieć albo chociaż chcieć usłyszeć. Zatrzymując się na chwilę i chociaż przez chwilę myśląc o rzeczach ważnych. O życiu i śmierci. O wierze, nadziei i miłości. Przemysław Wenerski próbował na kilka minut do takiej refleksji Państwa namówić. I robił to w miejscu które jest jednym z symboli bezrefleksyjnego pędu, w jakim jesteśmy każdego dnia.

Bez względu na numer na skorupce i cenę, jajko jest jednym z najważniejszych symboli tych świąt. A święcenie, to część wielowiekowej tradycji związanej z wydarzeniami, które - o czym często zapominamy - są ważniejsze nawet od narodzin Jezusa. Wielkanoc to dla chrześcijan czas radośniejszy od Bożego Narodzenia, mimo że dużo mniej widowiskowy z komercyjnego punktu widzenia.

Dziś wszystko, co nie tylko w przeddzień Wielkanocy powinniśmy wiedzieć o jajkach. Nasz koszyk zanieśliśmy do laboratorium i dowiedzieliśmy się rzeczy zaskakujących. Pytaliśmy, czy jaja ekologiczne są zdrowsze od zwykłych i czy kury żyjące na wolnym wybiegu są szczęśliwsze od tych pozamykanych w klatkach. Oczywiście sposobu, żeby jednoznacznie określić poziom szczęścia kur, jeszcze nie ma. Specjaliści mają jedynie pewne podejrzenia.

Popularność jest najlepszą trampoliną do politycznej kariery i tak jest na całym świecie. Sportowców, którzy weszli do polityki, było i jest wielu. Choć niewielu udało się w polityce dorównać swoim sportowym sukcesom. Dlaczego?

Jednak sport i polityka to dwie kompletnie inne dyscypliny. Widać to w Sejmie, gdzie byli mistrzowie są prawie niewidoczni. Inaczej niż w kampanii wyborczej, w której partie lubią afiszować się znanymi nazwiskami. To, co może najbardziej zaskakiwać, to fakt, że nawet sport z byłych sportowców nie ma wielkiego pożytku.

Człowiek, który nieraz pokazał, że jest waleczny i nie boi się ryzyka, ani rywali, nawet najsilniejszych. Nie został mistrzem świata wagi ciężkiej, ale gdy kilka dni temu ogłosił, że ring chce zamienić na europarlament - chyba dopiero wtedy w Tomasza Adamka zwątpiło wielu, nawet jego dotychczasowych kibiców. Bo to, że Zbigniew Ziobro potrzebuje znanego nazwiska, żeby walczyć o polityczne przetrwanie, nie dziwi, ale do czego Adamek potrzebuje Ziobry?