Łódź

Łódź

- Wystartowałem, ale po odczytaniu wyników trudno było ukryć zaskoczenie - mówi Jarosław Bąkowicz, radny z Kamieńska w województwie łódzkim. Kandydat opozycji pokonał jednym głosem murowanego faworyta na przewodniczącego rady miasta. Doszło do sensacji, bo jeden z radnych... pomylił kandydatów. Niespodziewany przewodniczący cieszył się mandatem przez tydzień, potem został odwołany.

Sforsowali ogrodzenie elektrowni w Bełchatowie - kluczowej dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego. Przed świtem rozpoczęli wspinaczkę na 180-metrowy komin. W akcji - jak informuje Greenpeace - uczestniczą ekolodzy z siedmiu krajów. - Domagamy się od liderów politycznych odejścia od węgla - mówią aktywiści. Przedstawiciele elektrowni informują o "poważnym naruszeniu przepisów" i zagrożeniu życia protestujących.

Wiesław K. miał być radnym powiatowym, ale zanim został zaprzysiężony, rozbił swoje auto o mur. Był pod wpływem alkoholu i miał przy sobie prawo jazdy, które... stracił za punkty. Dlaczego nie zwrócił dokumentu? - Oddałbym, gdybym mógł. Niestety, prawo jazdy mi skradziono. Blankiet odzyskałem, bo mi go odesłano pocztą niedługo przed kolizją - tłumaczy się Wiesław K.

Radni Piotrkowa Trybunalskiego w środę będą głosować uchwałę, w której chcą "w sposób szczególny związać miasto z Najświętszą Maryją Panną, Królową Polski". Za pomysłem duchowego zawierzenia miasta stoi przewodniczący rady miejskiej. Prawicowa większość ciepło przyjęła pomysł, ale krzywią się sami duchowni. - To chora pobożność - komentuje ojciec Paweł Gużyński, dominikanin.

Wiesław K. w ostatnich wyborach zdobył mandat radnego powiatu radomszczańskiego (woj. łódzkie) z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Przed pierwszą sesją rady jechał pijany i rozbił się na ogrodzeniu jednej z posesji. Chwilę po kraksie pokazywał funkcjonariuszom prawo jazdy. Problem w tym, że - według policji - dokumentu nie powinien w ogóle mieć przy sobie, bo go stracił za punkty karne.

Zakochała się bez pamięci. Żeby udowodnić szczerość swoich uczuć, przepisała na ukochanego dwa mieszkania i działkę pod miastem. Kiedy dowiedziała się, że padła ofiarą oszusta, poszła do prokuratury. Po dwóch latach zapadł wyrok. - Mam nadzieję, że moje życie przestanie przypominać koszmar - mówi w rozmowie z tvn24.pl poszkodowana.

Hanna Zdanowska (PO) została w środę zaprzysiężona na prezydenta Łodzi. W trakcie ceremonii były łzy i oklaski dla pierwszej kobiety prezydent w historii miasta. - Mieszkańcy docenili to, że potrafimy działać razem, a szczególnie docenili tych, którzy potrafili odłożyć na bok polityczne spory, docenili tych, dla których Łódź jest najważniejsza - podkreśliła prezydent.