Peru

Peru

Śnieżyce nawiedziły rejony Peru i Boliwii. Licząca miejscami 40 cm warstwa śniegu odcina od świata tysiące ludzi, na dodatek nękają ich silne mrozy. Skutki gwałtownego ataku zimy dotknęły najbardziej andyjskich hodowców alpak - padło już około ćwierć miliona tych zwierząt.

- Było to niesamowite szczęście i stres. W grobowcu znajdowały się przedmioty ze złota i srebra, które mają bardzo dużą wartość. Jakikolwiek przeciek medialny mógłby wpłynąć na zdrowie i życie całej ekipy badawczej - mówi dr Miłosz Giersz, kierownik wyprawy, która odkryła w Peru królewskigrobowiec dynastii Wari. Polski sukces archeologiczny, ogłoszony całemu światu w piątek, stanowi klucz do zrozumienia modelu funkcjonowania potężnego imperium, które dało podwaliny do rozwoju kultury Inków. Znaleziskiem ekscytuje się cały świat, nie tylko archeologiczny.

Polscy badacze odnaleźli w Peru pierwszy, królewski grobowiec cywilizacji Wari. Archeolodzy znaleźli także 63 dobrze zachowane szkielety (głównie kobiece) i ponad 1200 bezcennych przedmiotów. Odkrycie jest na tyle przełomowe, że może rzucić zupełnie nowe światło na historię preinkaskiej cywilizacji Wari i rolę kobiet w społeczeństwie. O odkryciu Polaków piszą media na całym świecie.

Blisko 50 tysięcy osób ucierpiało przez gwałtowne ulewy związane z porą deszczową, która nastała właśnie w Peru. Położone na południowym zachodzie kraju regiony Arequipa i Ica zmagają się z powodziami i osunięciami gruntu. Gwałtowne zjawiska doprowadziły do śmierci sześciu osób.

Ulewne deszcze od kilku dni zalewają peruwiańską Amazonię. Dochodzi do ogromnych powodzi, setki mieszkańców opuszczają swoje domy w poszukiwaniu suchej ziemi. Samochody zastępowane są pontonami i łodziami.

Słynny Rajd Dakar zagraża cennym paleontologicznym znaleziskom sprzed milionów lat - alarmują peruwiańscy naukowcy. Ostatnia edycja spustoszyła cmentarzysko skamielin prehistorycznych ssaków i bezkręgowców na pustyni Ocucaje. - Organizatorzy powinni znaleźć inną trasę - domagają się badacze.

Wciąż nie odnaleziono 20 osób zaginionych po zejściu lawiny błotnej, do którego doszło w środę w peruwiańskiej wiosce El Porvenir. Na miejscu pracują służby ratownicze z psami. Do niemal odciętej wioski dotarł też prezydent Peru Ollanta Humala, który zapowiedział dalszą pomoc.

Wywołana przez ulewny deszcz lawina błotna zasypała większą część miejscowości El Porvenir w północnym Peru. Zginęło co najmniej 11 osób, a kolejne dziesięć jest zaginionych. Zasypane drogi utrudniły ratownikom dotarcie na miejsce.

El Misi, stratowulkan w południowym Peru, przebudził się ze snu. Tamtejsi geolodzy poinformowali, że to dopiero początek jego aktywności, ale jeśli utrzyma się na podobnym poziomie, może stworzyć warunki do erupcji. Ostatnia zdarzyła się w XV w.

Ludzie brodzący w wodzie po pas, po szyję i płynące po ulicach rwące potoki rzadkiego błota. Tak w czwartek prezentował się krajobraz jednej z peruwiańskich prowincji, którą nawiedziła nagła powódź.

- Przyczyna śmierci 800 delfinów, które w ciągu ostatnich miesięcy znajdowano na plażach jest prawdopodobnie naturalna - poinformowali w środę przedstawiciele peruwiańskiego rządu. Władze podtrzymały także, że powodem, dla którego w tym samym czasie padło 1200 pelikanów, było wygłodzenie.

Odnalezienie tysięcy martwych zwierząt, które Pacyfik wyrzucał od kilku miesięcy na plaże Peru, zmusiło władze do sprawdzenia, co jest powodem masowego wymierania delfinów i pelikanów. Wstępne ustalenia wskazują, że może być to El Niño - fenomen pogodowy, który odpowiada m.in. za ocieplenie się chłodnych wód Oceanu Spokojnego.

Peruwiańskie władze zaapelowały do mieszkańców i turystów o unikanie plaż w północnej części kraju, gdzie znaleziono setki martwych pelikanów i delfinów. Nie wiadomo dotychczas, co spowodowało śmierć zwierząt.

Władze peruwiańskie zaapelowały w sobotę do mieszkańców i turystów o unikanie plaż w północnej części kraju, gdzie znaleziono setki martwych pelikanów i delfinów. Nie wiadomo dotychczas, co spowodowało śmierć zwierząt.

Trzy osoby nie żyją, tysiące zostało bez dachu nad głową, a ponad 150 tys. straciło większość dobytku. Powódź w Peru i Kolumbii zbiera swoje żniwo. Media podają, że sytuacja nie była tak dramatyczna od 20 lat.