Mafia śmieciowa i tony toksyn na składowisku. "Tego nie notujemy od ponad roku"

Składowisko nielegalnych opadów w Giebni k. Pakości
Składowisko nielegalnych odpadów w Giebni k. Pakości
Źródło: tvn24.pl
Składowisko nielegalnych i niebezpiecznych odpadów w Giebni (Kujawsko-Pomorskie), które zaledwie w ciągu pięciu lat zasypała tonami toksyn mafia śmieciowa, najprawdopodobniej zostanie zrekultywowane. Ale szans na jego całkowite usunięcie na razie nie ma. Powodem są zbyt duże, wręcz miliardowe koszty.
Artykuł dostępny w subskrypcji
Kluczowe fakty:
  • Najnowszy pomysł na rozwiązanie problemu gigantycznego składowiska, które opisywaliśmy w tvn24.pl kilka miesięcy temu jest taki: należy "opakować" je w izolacyjny materiał ze wszystkich stron, a następnie zasypać warstwą rekultywacyjną.
  • Taki scenariusz jest na ten moment jedynym realnym finansowo. Ale oznacza, że toksyczne odpady pozostaną na swoim miejscu na wiele lat.
  • - Pod składowiskiem już znajdują się membrany izolacyjne i one działają. Gdyby nie działały, to w studzienkach pomiarowych na krawędziach składowiska byłyby widoczne ślady toksycznych substancji. Tego nie notujemy od ponad roku - opisuje burmistrz Michał Siembab.

Gmina Pakość złożyła około trzech tygodni temu dokumentację do urzędu marszałkowskiego, w której nakreśliła formę rozwiązania problemu poprzez rekultywację składowiska.

Czytaj także: