Japonia

Japonia

Toshiba Carrier Corporation jeszcze w tym roku otworzy w Gnieźnie pierwszy europejski zakład produkcyjno-dystrybucyjny - poinformowała Polska Agencja Inwestycji i Handlu (PAIH). Koszt tego przedsięwzięcia ma przekroczyć 100 milionów złotych.

Wulkan Taal, położony na południe od stolicy Filipin Manili, wyrzucił w niedzielę na wysokość kilometra olbrzymi pióropusz popiołu. Erupcji towarzyszyło drżenie ziemi, co spowodowało, że władze podniosły poziom alarmowy i zarządziły ewakuację około ośmiu tysięcy mieszkańców.

Nakaz aresztowania Carole Ghosn, żony byłego szefa Nissana, wydała prokuratura w Tokio. Kobieta przebywa w Libanie, dokąd jej mąż Carlos Ghosn uciekł z Japonii 30 grudnia. Libańskie władze oświadczyły, że dokument dotyczący pani Ghosn jeszcze do nich nie dotarł. Zapewniły natomiast, że podejmą "stosowne kroki" w związku z "czerwonym listem gończym" Interpolu w sprawie jej męża.

Premier Japonii Shinzo Abe zapowiedział w poniedziałek, że wyśle siły obronne na Bliski Wschód, by zapewnić bezpieczeństwo japońskim okrętom. Wezwał też wspólnotę międzynarodową do podjęcia wysiłków dyplomatycznych, by załagodzić napięcia w regionie.

Liban nie odegrał oficjalnej roli w wyjeździe z Japonii byłego szefa Nissana Carlosa Ghosna - zapewnił pełniący obowiązki minister obrony Libanu Elias Bou Saab w libańskiej telewizji MTV Lebanon. Ghosn zapewnił, że sam "zaaranżował" swoją ucieczkę i nie pomagała mu w tym żona ani reszta rodziny. Turecki prywatny operator MNG Jet przyznał w piątek, że wykorzystane zostały jego samoloty, ale stało się to bez wiedzy kierownictwa firmy.

Oskarżony w Japonii o przestępstwa finansowe były szef Nissana Carlos Ghosn potwierdził, że przebywa w Libanie. Zapewnił, że nie uciekł przed sprawiedliwością, lecz przed "niesprawiedliwością i prześladowaniami politycznymi". Szczegóły na temat tego, jak miała wyglądać ucieczka biznesmena, podały we wtorek francuskie media. Informator dziennika "Le Monde" nazwał ją "operacją godną Jamesa Bonda".

Większość świata powitała już nowy rok. Jako pierwsi, o godzinie 11 polskiego czasu, cieszyli się nim mieszkańcy Kiribati na Oceanie Spokojnym, w Polinezji. Najpóźniej rok 2020 zaczął się na Hawajach. "Obejście" całej kuli ziemskiej zajęło mu 26 godzin.

Co najmniej pięć ludzkich ciał i dwie odcięte głowy odnalazła na pokładzie rozbitej łodzi japońska straż przybrzeżna. Makabryczne odkrycie miało miejsce w sobotę u wybrzeży wyspy Sado. Podejrzewa się, że w łodzi znajdowali się obywatele Korei Północnej.

Trybunał Konstytucyjny Korei Południowej nie przyjął do rozpoznania w piątek wniosku grupy kobiet zmuszonych do pracy w japońskich wojskowych domach publicznych w czasie II wojny światowej. Tak zwane "comfort women" domagały się uznania za niekonstytucyjną umowy podpisanej w 2015 roku przez Seul i Tokio. Kobiety twierdzą, że porozumienie nie było z nimi konsultowane i nie może być uważane za zamykające sprawę.

Japoński nadawca publiczny NHK przekazał w internecie oraz użytkownikom aplikacji informację, że Korea Północna wystrzeliła pocisk, który spadł do wody w pobliżu Wysp Japońskich. Okazało się, że rakiety nie było, był za to test alarmu, który miał służyć celom szkoleniowym. Przedstawiciele stacji przeprosili i zapowiedzieli "przegląd swych procedur".

Zakrapiane spotkania od dawna były częścią kultury korporacyjnej w Japonii. Dziś tego typu imprezy z kolegami z pracy i przełożonymi stają się w tym kraju coraz rzadsze. Jak tłumaczy japońska socjolożka, zmuszanie do wspólnego picia bywa oceniane jako nadużywanie władzy wobec podwładnych.

Wpływowy reporter telewizyjny Noriyuki Yamaguchi ma zapłacić 3,3 miliona jenów (30 tysięcy dolarów) odszkodowania dziennikarce Shiori Ito - orzekł sąd w Tokio. Kobieta, uważana za symbol ruchu przeciwko przemocy seksualnej #MeToo w Japonii, oskarżała Yamaguchiego o odurzenie i zgwałcenie. Skazany zapowiedział odwołanie się od wyroku.

Północnokoreańskie media państwowe zaatakowały w sobotę premiera Japonii Shinzo Abe, nazywając go "imbecylem i politycznym karłem". Była to reakcja na zarzuty japońskiego polityka pod adresem Pjongjangu, jakoby ostatni test rakietowy tego kraju był próbą pocisku balistycznego, a nie - jak uważa Korea Północna - rakiet krótkiego zasięgu z wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej.